Menu

Podsumowanie GP Japonii: Dramat Vettela

Sebastian Vettel

Chyba nikt nie chciał, aby w ten sposób rozstrzygnęły się losy mistrzowskiego tytułu. Realnie rzecz biorąc Sebastian Vettel nie ma już szans na sięgnięcie po piątą w karierze koronę. Za nami pełna dramaturgii szesnasta runda sezonu 2017 Formuły 1.

Lewis Hamilton był gwiazdą japońskiej Grand Prix. Brytyjczyk pewnie sięgnął po pole position, a następnie wygrał kolejny wyścig w tym sezonie. Jego przewaga nad Sebastianem Vettelem w klasyfikacji generalnej wynosi już 59 punktów, co w sposób dobitny przedstawia, że Niemiec nie ma tak naprawdę już żadnych szans na wywalczenie tytułu.

Kolejny gorzki weekend Ferrari

Azjatycka seria trzech Grand Prix w drugiej części sezonu naprawdę nie była udana dla ekipy z Maranello. Jest to bardzo łagodne określenie, ponieważ takiemu zespołowi nie powinno się przytrafiać tyle problemów technicznych, które można przypuszczać, że są wynikiem błędu, jakiś niedopatrzeń ze strony personelu.

Ferrari popisało się niezawodnością na poziomie Hondy i trzeba uczciwie przyznać, że za taką postawę niestety nie należy się mistrzowski tytuł. Wielka szkoda, bo jednak ekipa z Maranello świetnie przepracowała zimę i następnie rozwijała samochód w sposób naprawdę najwyższej klasy.

Nie pomógł również temperament Sebastiana Vettela, który ujawnił się w sposób szczególny na torach w Baku i Singapurze. Cóż, teraz pozostaje walczyć o zwycięstwa w ostatnich czterech wyścigach sezonu 2017 i zakończyć tegoroczną kampanię z uniesioną głową.

Red Bull powrócił do czołówki

O ile w Malezji można było mówić o szczęściu, przypadkowości, o tyle w Japonii zespół Red Bull Racing udowodnił, że ma prędkość pozwalającą mu sięgać po podia i zwycięstwa. Max Verstappen utrzymywał tempo Lewisa Hamiltona, lecz tor Suzuka nie jest obiektem sprzyjającym wyprzedzaniu i Holender finiszował na drugim miejscu.

Ekipa z Milton Keynes nadal ma spore niedostatki pod względem mocy jednostki napędowej, ale silnik to nie wszystko i okazuje się, że z dobrym samochodem również można powalczyć z Mercedesem.

Hamilton znowu zrobił swoje

Niewiele można napisać o dyspozycji Brytyjczyka w GP Japonii. Po prostu była ona świetna. Zdeklasował wszystkich w sobotę i ustawił swój samochód na pierwszym polu startowym. Potem wygrał, co prawda Max Verstappen był blisko, ale Lewis kontrolował sytuację.

Warto również powiedzieć kilka słów o drugiej stronie garażu zespołu Mercedesa. Valtteri Bottas miał spore problemy z wyczuciem auta w drugiej połowie sezonu 2017. Było to dla niego, jako ambitnej jednostki bardzo bolesne. Sam przyznawał, że przeżywa najtrudniejszy moment w swojej karierze, ale tutaj, na torze Suzuka, jak za dotknięciem magicznej różdżki, wszystko wróciło wreszcie do normy.

Przed Valtterim Bottasem teraz dość wymagające, ale jak najbardziej wykonalne zadanie, znalezienia się przed Sebastianem Vettelem w klasyfikacji generalnej. Obecnie dzieli ich już tylko trzynaście punktów.

Zmiana warty w środku stawki

Nikogo nie zaskakuje już fakt, że najlepszym zespołem spoza czołowej trójki było Force India. Esteban Ocon przez chwilę nawet plasował się na podium, ale oczywiście układ sił jest taki, a nie inny, więc Francuz musiał się zadowolić piątą pozycją.

Zaskoczeniem są podwójne punkty dla zespołu Haas. Trzeba przyznać, że niewiele na to wskazywało po tym, jak żaden z reprezentantów tej ekipy nie awansował do finałowej części sesji kwalifikacyjnej. Na uznanie zasługuje bezpardonowy atak Kevina Magnussena, który po wielu okrążeniach spędzonych za Felipe Massą, postanowił skorzystać z nadarzającej się okazji i wyprzedził Brazylijczyka, chociaż nie obyło się bez kontaktu.

Brazylijczyk całkiem nieźle poczynał sobie przez cały weekend na torze Suzuka i zwieńczeniem jego ciężkiej pracy była dziesiąta pozycja na mecie. Do ostatnich metrów bronił się przed Fernando Alonso.

Mniej pochwał należy kierować w stronę Pierre Gaslyego, który jednak mógł powalczyć o lepszy wynik niż trzynastą pozycję. Istniała dość realna szansa zdobycia punktów, lecz zjazd na dodatkowy pit stop skutecznie to uniemożliwił. Być może przyczyną zmiany strategii była zblokowana miękka opona na hamowaniu do nawrotu w obronie przed Nico Hulkenbergiem.

Ogólne tempo Francuza nie było najlepsze, ale dajmy mu trochę czasu. To przecież dla niego dopiero drugi wyścig w Formule 1 i w tym momencie uczy się tego nowego dla siebie samochodu.

Tak właśnie wyglądało GP Japonii, a już za dwa tygodnie kolejny wyścig. Tym razem Formuła 1 zawita do Ameryki, na tor Circuit of the Americas w Teksasie.

Image © Scuderia Ferrari

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE