Menu

Podsumowanie GP Meksyku: F1ESTA Hamiltona

Lewis Hamilton

Na dwa wyścigi przed końcem sezonu 2017, losy mistrzowskiego tytułu zostały rozstrzygnięte. Nie oznacza to jednak, że w finałowej fazie tegorocznej kampanii brakuje emocji. Pierwsza trójka jest bardzo blisko siebie i dowodem na to właśnie jest niedzielny wyścig.

Jak już nie raz informowaliśmy, Meksyk w zeszłym miesiącu nawiedziło trzęsienie ziemi. Od tego też warto rozpocząć podsumowanie. Organizatorzy zadbali o tym, aby zaprezentować jedność z ofiarami tego żywiołu. Na dziewiętnastym okrążeniu wszyscy kibice zgromadzeni na trybunach solidarnie wstali i unieśli pięść. Gest ten był wykorzystywany przez ratowników jako prośba o ciszę, bo w pobliżu znajduje się osoba ocalała.

Tak się złożyło, że dokładnie na tym samym okrążeniu reprezentujący miejscową publiczność - Sergio Perez zjechał do alei serwisowej na pit stop. Był to niezwykle wzruszający symbol, który z całą pewnością miał znaczenie dla mieszkańców Meksyku.

Desperacja Vettela

Wydawać by się mogło, że po zupełnie nieudanej azjatyckiej części sezonu, pogodził się z tym, że jego szanse na mistrzowski tytuł stały się jedynie mrzonką. Zupełnie inne wrażenie można było mieć oglądając wyścig o GP Meksyku.

Widząc Lewisa Hamiltona, Maxa Verstappena i Sebastiana Vettela bok w bok zmierzających do pierwszego zakrętu, można było sobie pomyśleć, że będzie się działo. Tak też było. Holender koncertowo uporał się z Niemcem, a ten jeszcze został zaatakowany przez swojego konkurenta.

Sprawa kolizji tej dwójki na wyjściu z trzeciego zakrętu jest sprawą budzącą pewne kontrowersje. Część fanów uważa, że Sebastian Vettel celowo zawadził przednim skrzydłem o tylną prawą oponę Lewisa Hamiltona. Brak jednak na to realnych dowodów. Kierowca Mercedesa wykorzystał niewielką lukę, a jego rywal nie miał jak go uniknąć. Nie należy tutaj się dopatrywać niczyjej winy, po prostu był to incydent wyścigowy.

Sebastian Vettel zyskał wiele cennych sekund nad Lewisem Hamiltonem dzięki tej kolizji. Otworzyły się wówczas dla niego szanse na to, aby przeszkodzić Brytyjczykowi w świętowaniu mistrzowskiego tytułu już w Meksyku. Dzielnie przebijał się z końca stawki i wycisnął siódme poty ze swojego Ferrari. Wielokrotnie zbliżał się do limitu, a może nawet go przekraczał. Trzeba oddać, że walczył z całych sił i naprawdę zasługuje sobie na pochwałę.

Ostatecznie jednak nie udało mu się osiągnąć zamierzonego celu i Lewis Hamilton już w Meksyku świętował czwarty w karierze tytuł mistrzowski.

Ten, o którym wszyscy zapomnieli...

Podczas, gdy Lewis Hamilton i Sebastian Vettel przebijali się z końca stawki. Max Verstappen niezagrożenie prowadził w wyścigu o GP Meksyku. Jego tempo było zdecydowanie najlepsze spośród całej stawki, ale... Nikt raczej nie zwracał na to większej uwagi.

Kierowca zespołu Red Bull Racing pokazał się ze świetnej strony. Szczególne wrażenie wywarła jego reakcja startowa i umiejętność odnalezienia się w pierwszym zakręcie, walcząc z dwoma innymi zawodnikami. Taka zdolność jest czymś bardzo wartościowym i powinna przynieść spore korzyści podczas rywalizacji o mistrzowski tytuł, być może w przyszłym sezonie?

Silnikowe fatum

Podczas weekendu w Meksyku Renault biło rekordy, jeśli chodzi o awarie jednostek napędowych. W treningach i kwalifikacjach napotkali je reprezentanci Toro Rosso, a w wyścigu dosięgły także Daniela Ricciardo oraz Nico Hulkenberga. Z pewnością taka sytuacja nie napawa zbyt optymistycznie zespołu McLarena, który będzie współpracował z francuskim producentem w sezonie 2018.

Tor Autodromo Hermanos Rodriguez znajduje się ponad 2 tysiące metrów nad poziomem morza i w związku z tym gęstość powietrza jest mniejsza. Wpływa to na pracę jednostki napędowej w ten sposób, że turbina rekompensuje zmniejszoną moc pochodzącą z tłoków. To z kolei powoduje, że element ten wraz z generatorem energii cieplnej (MGU-H) narażony jest na przegrzewanie.

Renault powinno być na to przygotowane, ponieważ nie jest to pierwszy sezon dla nich w tym miejscu. Niewątpliwie jednak seria awarii nie wpływa zbyt dobrze na ich reputację w padoku Formuły 1.

GP Meksyku to już historia. Zapraszamy do dzielenia się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi tej rundy. Do zakończenia sezonu 2017 już tylko dwa wyścigi. Kolejny już za dwa tygodnie - GP Brazylii.

Image © Mercedes AMG Petronas

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE