Formuła 1

Charles Leclerc - Alfa Romeo Sauber F1 Team

Leclerc chce odpowiedzi za brak kary dla Magnussena

Charles Leclerc z zespołu Sauber przyznał, że nie rozumie, dlaczego Kevin Magnussen nie otrzymał kary za kolizję z jego udziałem podczas GP Japonii i chce poznać odpowiedzi.

Kierowca ekipy z Hinwil podczas próby wyprzedzania Duńczyka na prostej startowej, zahaczył przednim skrzydłem o tylne koło kierowcy Haasa, gdy ten w ostatniej chwili zmienił linię przejazdu przed punktem hamowania do pierwszego zakrętu.

W konsekwencji obaj kierowcy musili pojawić się w boksach, jednak rywalizację ukończył jedynie Leclerc. Magnussen po wymianie opon, powrócił na tor i pokonał kilka okrążeń, jednak uszkodzenia podłogi uniemożliwiły mu konkurowanie z rywalami. Całe zajście spowodowało także wyjazd na tor samochodu bezpieczeństwa, czego przyczyną było wiele odłamków z bolidu obu kierowców.

Leclerc uważa, że winny za całe zdarzenie jest Magnussen, jednak nie rozumie, dlaczego nie otrzymał kary od sędziów, a całe zajście poszło w zapomnienie.

Magnussen jest i zawsze będzie głupi, to fakt. Po prostu wstyd - powiedział przez radio Leclerc, po kolizji z Kevinem Magnussenem.

Sędziowie wyścigowi uznali jednak, że żaden kierowca w całości lub w przeważającej mierze nie ponosi winy za ten incydent, co zaowocowało zażenowaniem Monakijczyka z Saubera, który za kolizję obwinił kierowcę Haasa.

Dla mnie było to podobna sytuacja, jak ta z Kimim i Maxem, rok czy dwa lata temu na Spa - przyznał Leclerc. Max zmienił linię w ostatniej chwili, a później wszyscy zgodzili się, że jest to niebezpieczne i nie jest dozwolone.

W dniu dzisiejszym zostało to dziwnie zaakceptowane. Będę musiał jednak uzyskać kilka odpowiedzi, aby spróbować dowiedzieć się, co mogę zrobić w samochodzie.

Innego zdania jest natomiast szef ekipy Haas Guenther Steiner, który broni swojego kierowcę i za kolizję obwinia Leclerca.

_Nie, to on (Leclerc - przyp. red.) wjechał w niego, on w niego uderzył - przyznał szef Haasa.

Kevin nie hamował, nie wypchnął go, ani nic z tych rzeczy, a jedynie przesunął się na swoją linię wyścigową i wpadł na niego.

To było tuż przed punktem hamowania. Nie było to podczas hamowania. Co innego mógł zrobić? Po prostu go przepuścić?

To on (Leclerc - przyp. red.) musi osądzić, co może zrobić, a czego nie może. Magnussen nie wjechał w jego bok, był wyraźnie z przodu - dodał.

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone