Formuła 1

Dostawca ogumienia dla Formuły 1, potwierdził nominację opon na Grand Prix Węgier na torze Hungaroring pod Budapesztem.

Firma Pirelli po raz trzeci w tym sezonie postanowiła skorzystać z podejścia nieliniowego, czego dowodem jest nominowanie opon pośrednich, miękkich oraz ultra miękkich, z pominięciem opon super miękkich.

Z podobnego doboru ogumienia kierowcy oraz zespoły skorzystały podczas Grand Prix Chin na torze w Szanghaju, a także będą mieli do dyspozycji, w powracającym do kalendarza F1, Grand Prix Niemiec na Hockenheimringu.

Zgodnie z regulaminem, podczas Grand Prix Węgier, kierowcy będą musieli skorzystać z pośredniej lub miękkiej mieszanki, w przypadku kiedy na torze będzie sucho, podczas gdy jedna mieszanka ultra miękka musi zostać zarezerwowana na trzecią sesję kwalifikacyjną.

Kierowcy mogą swobodnie dobrać dziesięć z trzynastu mieszanek przydzielonych im na dane Grand Prix.

Mieszanki opon nominowane do tej pory:

Mieszanki opon nominowane do tej pory

Dwukrotny mistrz świata Formuły 1 z sezonów 2005 oraz 2006, w Hiszpanii przeprowadził interesującą rozmową z szefostwem McLarena. Spotkanie za zamkniętymi drzwiami dotyczyło przyszłości Fernando Alonso oraz o szansach na starty w innych seriach wyścigowych.

Obecny kontrakt kierowcy z Oviedo wygasa pod koniec obecnego sezonu. Chociaż ekipa z Woking planuje przedłużenie umowy na kolejne lata, były kierowca Ferrari z lat 2010–2014 może z takiej opcji nie skorzystać i odejdzie z McLarena. Dlaczego?

Fernando Alonso wciąż powtarza, że chce posiadać bolid zdolny do walki o najwyższe lokaty. Fatalna trzyletnia współpraca z Hondą, ukazała to, jak bardzo Alonso wierzy w zespół. Zmiana dostawcy jednostek napędowych na Renault, zapowiedź walki o mistrzostwo świata w sezonie 2018 spowodowała, że Hiszpan podpisał kontrakt na kolejny rok.

Weekend w Melbourne, czyli inauguracja sezonu ukazała prawdziwą formę zespołu z Woking. Również ogromne poprawki, które zostały wprowadzone w Hiszpanii, co prawda pozwoliły Alonso awansować do Q3, tak strata to czołowej trójki okazała się być wciąż ogromna.

Brak tempa oraz fakt, że zespół Red Bulla na tej samej jednostce napędowej deklasuje McLarena, przyczyniły się do tego, że Fernando Alonso zastanawia się nad swoją przyszłością.

Według hiszpańskiego Diario Gol, podczas rozmowy wyszło na jaw, że Fernando Alonso pozostanie w McLarenie jeśli w 2019 roku będzie mógł skoncentrować się na Długodystansowych Mistrzostwach Świata (FIA WEC) oraz IndyCar jednocześnie.

Hiszpański kierowca obecnie rywalizuje w F1 oraz wraz z Toyotą Gazoo Racing w WEC. Prócz tego, organizatorzy FIA WEC przesunęli termin sześciogodzinnej rundy na Fuji, aby Fernando Alonso mógł w niej uczestniczyć.

Według informacji, które dotarły do prasy, szefostwo McLarena przystało na warunki 36–latka. Fernando Alonso od przyszłego roku poprowadzi McLarena w F1 oraz w innych kategoriach sportów motorowych.

Uczestniczyliśmy w Indy 500 rok temu – powiedział Zak Brown.

Ameryka Północna jest dla nas bardzo ważnym rynkiem, a my jesteśmy fanami wyścigów IndyCar. Gdy spojrzymy na limit budżetowy, rozważamy dodatkowe kategorie.

Na ulicach Monte Carlo kierowcy najczęściej korzystać będą z opon hiper miękkich, które w ten sposób zaliczą swój debiut w pełnym weekendzie Grand Prix Formuły 1.

Fin najprawdopodobniej nie będzie musiał napocząć kolejnej puli elementów jednostki napędowej na GP Monako. Wszystko za sprawą tego, że problem, przez który nie ukończył zawodów w Hiszpanii nie dotyczył sprzętu.

Charles Leclerc zdobył kolejne punkty do klasyfikacji kierowców podczas Grand Prix Hiszpanii, przyjeżdżając na dziesiątej lokacie, po zaciętej walce z Fernando Alonso, który minął linię mety tuż przed kierowcą Saubera oraz Sergio Perezem.

Monakijczyk stoczył kolejny zacięty bój z Fernando Alonso, którego zdołał utrzymać za sobą przez kilka okrążeń, jednak Hiszpan zrobił użytek ze swojego doświadczenia i poradził sobie z debiutującym kierowcą.

Leclerc uległ także Sergio Perezowi z zespołu Force India, jednak przyznał, że walka z Alonso nauczyła go dwa razy więcej.

Wspaniale było walczyć z Fernando - przyznał po przekroczeniu lini mety w Hiszpanii Charles Leclerc z zespołu Alfa Romeo Sauber. W Baku poszło szybko, ponieważ byliśmy na różnych strategiach, tutaj byliśmy na tej samej.

Zaszczytem dla mnie jest walczyć z tak dużym nazwiskiem w Formule 1. Uczę się wtedy dwa razy więcej niż z innymi kierowcami, więc było świetnie.

Szczerze mówiąc w kasku nie myślisz, że walczysz z Fernando Alonso. Kiedy zakładam kask, każdy kierowca jest dla mnie taki sam, staram się utrzymać ich z tyłu, jak każdego innego.

Ostatecznie bardzo trudno było go utrzymać za sobą - dodał Leclerc.

Monakijczyk podkreślił jednak, że zespół Alfa Romeo Sauber, mimo kolizji i odpadnięciu kilku kierowców, nie plasuje się daleko od punktowanej dziesiątki, a wcześniejsze oczekiwania, co do rywalizacji w Hiszpanii okazały się nietrafione.

Jestem zmieszany! Wykorzystaliśmy możliwości, mieliśmy kilka awarii, ale myślę, że i tak nie byliśmy tak daleko. Spodziewam się, że będziemy dużo walczyć.

Mam nadzieję także, że mylimy się również w kwestii oczekiwań względem Monako.

Wynik w Barcelonie sprawił, że Sebastian Vettel spadł aż 17 punktów za Lewisa Hamiltona w klasyfikacji generalnej. Choć decyzja Ferrari, która pozbawiła ich kierowcę szans na podium spotkała się z dużą krytyką, sam Vettel bronił strategii ekipy z Maranello.

Na konferencji prasowej, która miała miejsce po sesji kwalifikacyjnej, najszybsza trójka kierowców została zapytana o zmiany, jakie mają pojawić się w 2019 roku, ale prawdopodobnie spowolnią one bolidy Formuły 1 o niemal półtorej sekundy na okrążeniu.

Chcąc uatrakcyjnić widowisko i poprawić wyprzedzanie, prawdopodobnie trzeba będzie poświęcić prędkość samochodów. Nie jest to najkorzystniejszym rozwiązaniem dla samych kierowców, którym zależy na prędkości.

Jeśli spowolnisz nas o trzy sekundy lub półtorej, wyścigi nie będę lepsze, a my chcemy być szybsi, chcemy poprawiać technologię, chcemy przekraczać granice i limity. Jedną z najbardziej ekscytujących rzeczy w tym roku jest bicie rekordów przez nas.

Technologia jaką posiadamy i to jak ją wykorzystujemy, jest niesamowita. Powinniśmy być przynajmniej równie szybcy jak w tym roku, ale przy jednoczesnej poprawie jakości wyścigu. Jest to moja osobista opinia.

Sebastian Vettel przyznał rację Lewisowi Hamiltonowi: Zgadzam się...Uważam, że jest to nieco komiczne: dlaczego? W 2009 roku poszliśmy w kierunku mniej zaawansowanej aerodynamiki i lepszych wyścigów. W rzeczywistości wiele się nie zmieniło. Następnie pojawiły się opinie, że samochody są zbyt wolne, więc zastosowano więcej aerodynamiki, poszerzono je aby były bardziej spektakularne. Wszystkie opinie od kierowców były pozytywne: spektakularne samochody - tego chcieliśmy. Są bardziej wymagające, jesteśmy bardziej wyczerpanych po wyścigu, a teraz ponownie chcemy aby były wolniejsze. To jak podróżowanie do Ameryki i stukrotna zmiana kierunku.

Zdaniem Vettela i Hamiltona kierowcy również powinni mieć w tej kwestii dużo do powiedzenia, zwłaszcza, że to oni bezpośrednio najlepiej znają zachowanie samochodu i wiedzą czego potrzebują, aby móc wyprzedzać bez zakłóceń.

Uważam, że powinniście pytać nas czego potrzebujemy, aby wyprzedać - kontynuował Vettel. Jesteśmy kierowcami nie po to, aby twierdzić, że znamy się na wszystkim. Nie wiemy wszystkiego o inżynierii samochodu, ale wiemy jak zachowuje się bolid i jak go prowadzić, jakie są ograniczenia przy wyprzedzaniu. Jednak nikt nas nie pyta.

Kierowca zespołu McLaren, Fernando Alonso, pochwalił nowe aktualizacje w bolidzie MCL33, z których wykrzesał awans do finałowej sesji kwalifikacyjnej i ósmą lokatę na starcie do niedzielnego wyścigu.

Hiszpan kwalifikacje rozpoczął od ósmej pozycji w pierwszej sesji i podobnie, jak zespołowy partner, pojawił się na torze na oponach pośrednich. Poprawę czasu odnotował także w Q2, pokonując Vandoorne'a o 0.3 sekundy, co pozwoliło mu z dziesiątym czasem awansować do finałowej dziesiątki, w której uzyskał ósmy rezultat, wyprzedzając Carlosa Sainza i Romaina Grosjeana.

Alonso mimo zadowalających kwalifikacji przyznał, że nadal zespół musi pracować nad poprawą osiągów i kolejnymi aktualizacjami, ponieważ czołowi zawodnicy to inna liga.

Jestem z tego zadowolony, P8 jest dobrą pozycją - powiedział po kwalifikacjach Fernando Alonso. Prawdopodobnie słabszą stroną wciąż jest strata. Czołowa szóstka to inna liga.

Jestem bardzo zadowolony z kroku naprzód na ten wyścig. Wszystko, co przywieźliśmy na tor, spełniło nasze oczekiwania. Potrzebujemy więcej nowych części tak szybko, jak to tylko możliwe.

Ósma lokata startowa hiszpańskiego zawodnika to dobry początek w walce o jeszcze wyższe pozycje, co we wcześniejszych rywalizacjach Alonso udowodnił, pokonując swoich rywali.

Odzyskuję średnio sześć pozycji podczas Grand Prix, więc jutro, kto wie - dodał Hiszpan, który do niedzielnego wyścigu ustawi się obok Kevina Magnussena z zespołu Haas F1.

Międzynarodowa Federacja Samochodowa zamierza zminimalizować lub całkowicie usunąć system DRS z bolidów Formuły 1, jednak musi osiągnąć wcześniej założone cele.

Nikolas Tombazis, szef techniczny FIA do spraw bolidów jednomiejscowych oraz członek zespołu przygotowującego nowe regulacje techniczne F1 od sezonu 2021, wraz z szefem sportowym Formuły 1 Rossem Brownem, zgadza się, że system redukcji oporu powietrza DRS musi zostać zlikwidowane.

System, który od kilku lat jest podstawą do wyprzedzania się zawodników na torze, przez wielu jest jednak uważany za zło konieczne, które tworzy nic innego, jak sztuczne wyścigi, jednak jak przyznaje Nikolas Tombazis, Formuła 1 potrzebuje go z powodu konstrukcji bolidów.

To prawda, że jest to dyskomfort i ja również go dzielę - powiedział Tombazis. Wiem, że Ross ma podobne zdanie.

Uważamy, że DRS jest właściwą rzeczą w obecnym momencie. Od 2021 roku mamy nadzieję, że samochody będą posiadały o wiele lepszą możliwość bliższej jazdy jeden za drugim. Będzie to bardzo dobry wynik, jeśli będziemy w stanie poważnie zmniejszyć udział DRS'u w przyszłości, a nawet go wyeliminować.

Jednak dopóki nie znajdziemy się w sytuacji, w której będziemy wystarczająco zadowoleni z osiągów oraz bliższej jazdy samochodów jeden za drugim, myślę że jest to coś, co nazwałbym złem koniecznym.

Na lata 2019 i 2020 FIA zamierza jednak zwiększyć udział systemu DRS, co ma poprawić widowiskowość wyścigów.

Efekt DRS'u wzrośnie o około 25-30 procent - dodał Tombazis. Delta bolidu z otwartym tylnym skrzydłem w porównaniu do tegorocznego będzie większa, więc delta prędkości samochodu jadącego z tyłu będzie większa o tę wartość.

Stąd prawdopodobieństwo, że bliża jazda za samochodem poprzedzającym wzrośnie - zakończył.

Ed Wood, główny projektant ekipy Williams, odchodzi z zespołu. Według niepotwierdzonych informacji jego miejsce zajmie prawdopodobnie Tim Goss, który niedawno opuścił zespół McLaren.

Kierowca McLarena oznajmił przed weekendem wyścigowym w Barcelonie, że wierzy w nowy pakiet swojego MCL33, który pozwoli mu na dogonienie Sebastiana Vettela oraz Lewisa Hamiltona.

Większość zespołów w trakcie tej dwutygodniowej przerwy między ostatnim wyścigiem a Grand Prix Hiszpanii, korzysta z wprowadzenia ulepszeń w swoich bolidach. Fernando Alonso wierzy jednak, że pakiet przygotowany przez McLarena zwiększy prędkość maksymalną samochodu i poprawi aerodynamikę w tak dużym stoponiu, że strata do czołówki zostanie zniwelowana.

Dwukrotny mistrz świata F1 z sezonów 2005 oraz 2006 zdaje sobie sprawę z faktu, że Mercedes i Ferrari również szykują ulepeszenia. Liczy jednak na to, że nie przyniosą one pozytywnego wpływu na osiągi.

W Barcelonie pojawi się nasz nowy samochód. Myślę, że niemal wszystkie zespoły przywiozą ulepszenia aerodynamiczne - oznajmił Alonso.

W tej sytuacji różnica między nami a czołówką pozostanie taka sama, może się zmniejszy lub co gorsza, powiększy. Jednakże wszystko zależy od nas. Miejmy nadzieję, że pakiet zadziała i dogonimy trzy najlepsze zespoły. Ten pakiet to nasza nadzieja – dodał.

Chociaż ulepszenia w zespole McLarena mają pojawić się jeszcze w Monako czy w Wielkiej Brytanii, tak aktualizacje przygotowane na Barcelonę są tymi największymi. W tej sytuacji można się spodziewać, że jeśli ekipa z Woking nie zniweluje straty do czołówki, wówczas rywalizacja o mistrzostwo świata do końca sezonu będzie już niemal nierealna. 

Zespół Renault Sport F1 potwierdził skład kierowców na dwudniowe testy po Grand Prix Hiszpanii na torze Barcelona-Catalunya.

W pierwszym dniu testowym w bolidzie francuskiego zespołu zasiądzie Carlos Sainz, natomiast w środę kokpit przejmie Jack Aitken, dla którego będzie to debiut w tegorocznej maszynie.

Brytyjczyk to rezerwowy kierowca zespołu Renault, który ściga się w Formule 2 w zespole ART Grand Prix, a także należy do Akademii Sportowej Renault.

Obok Aitkena w tegorocznych bolidach zasiądą także: Sean Gelael, Lando Norris, Nicholas Latifi, Nikita Mazepin, Oliver Turvey, Oliver Rowland, George Russell, a także Robert Kubica, który dla zespołu Williams będzie testował drugiego dnia.

Podczas wyścigu w Baku Fernando Alonso na pierwszym okrążeniu został uderzony przez zawodnika zespołu Williamsa, co poskutkowało ogromnymi obrażeniami jego bolidu. Jak podają oficjalne dane zebrane przez BBC Sport, Hiszpan potrafił po powrocie na tor być szybszy od swojego zespołowego partnera średnio o ponad pół sekundy na okrążeniu, mając samochód z uszkodzeniami, które powodowały, iż bolid był wolniejszy o 0,5 sekundy.

BBC Sport uzyskało dostęp do samochodu, który został przewieziony z Baku do fabryki McLarena. Dostęp ten umożliwił zobrazowanie rozmiarów obrażeń w bolidzie i przybliżonego spadku osiągów.

Fernando Alonso w poniedziałek udostępnił zdjęcie swojego bolidu na Twitterze dopisując: Teraz nie mam wątpliwości, że był to niepowtarzalny wyścig

Chociaż hiszpański zawodnik od momentu dołączenia do ekipy McLarena co pewien czas określa swoje występy jako najlepsze w swojej karierze, tak niekonkurencyjny bolid i wyniki nie ilustrują tego. W tym wypadku, po uzyskaniu pełnych informacji przez BBC Sport, określenie przez samego Alonso swojego występu, jako fenomenalnego jest uzasadnione i słuszne.

Zacznijmy jednak od początku. Fernando Alonso został uderzony przez samochód Williamsa między drugim i trzecim zakrętem pierwszego okrążenia wyścigu. Nim dotarł do pit stopu, musiał jechać bolidem, który posiadał tylko dwa koła. Niewiarygodne obrażenia nie ostudziły zapału kierowcy McLarena do dalszej jazdy, gdyż po wymianie całego "nosa" na przodzie samochodu i opon, włączył się z powrotem do rywalizacji.

Aerodynamika bolidów F1 jest niezwykle wrażliwa, a każdy uszczerbek na karoserii ma wpływ na osiągi. Dlatego też, specjaliści z BBC Sport widząc z bliska wygląd bolidu MCL33 nie mieli żadnych wątpliwości co do spadku jego konkurencyjności.

Niestety, ze względu na poufność, wykonane zdjęcia nie mogą zostać udostępnione. Mimo tego, wiemy już, że największe uszkodzenie samochodu Fernando Alonso zostały zarejestrowane w miejscu, w którym część podłogi wystaje spod nóg kierowcy i reguluje przepływ powietrza pod samochodem, jak i na jego bokach.

W przedniej części zaś znalazł się otwór o wymiarach blisko 30 cm na 20 cm, a także ogromne uszkodzenia krawędzi, które wyglądały tak, jakby ktoś uderzył w nie potężnym młotem. Prócz tego, brakowało również ciężkiego balastu z wolframu, który znajduje się w podłodze.

Jeśli chodzi o tył bolidu, doszło do uszkodzenia wzdłuż prawej strony podłogi od samego końca klosza, czyli tak zwanego nachylenia w górę z tylnej części do samego przodu tylnego koła.

Dodatkowo, dwa łuki po prawej stronie tylnego dyfuzora zostały zniszczone. Przed tylną oponą brakowało dwóch kluczowych aerodynamicznych "czopów" – czyli elementu konstrukcyjnego McLarena.

Podsumowując, Eric Boullier wykazał, iż poziom obrażeń wyniósł:20 punktów siły docisku, co daje łącznie spowolnienie bolidu o co najmniej pół sekundy na okrążeniu.

Mimo takich obrażeń, Fernando Alonso zdołał wyprzedzić swojego partnera zespołowego Stoffela Vandoorne'a, a także notował na prawie wszystkich kółkach lepsze czasy okrążeń.

Eric Boullier powrót do boksu po incydencie z pierwszego okrążenia nazwał cudem.

Stracił przednią oponę od razu, by chwilę później stracić również tylną. Możesz zobaczyć z materiału telewizyjnego, że po wjechaniu do pit stopu uderzył w ścianę, a bolid nie był zdatny do jazdy. Powiedział nam, że nie wie czy wróci na tor. Jednak chciał, abyśmy zmienili opony, skrzydło i ruszali dalej. Z mojego stanowiska widziałem, że przez chwilę samochód palił się.

McLaren nie mógł określić od razu obrażeń, ponieważ przednia podłoga, w której znajduje się wiele aerodynamicznych kształtów, była ukryta za oponami. Gdy mechanicy zobaczyli, że samochód teoretycznie może dalej jechać, wypuścili dwukrotnego mistrz świata na tor.

Przez kilka okrążeń Fernando Alonso dopytywał zespół, w jaki sposób ustawić bolid, na podstawie zebranych danych o uszkodzeniach. Gdy stracił siłę docisku i stał się bardzo powolny, natychmiast zmienił styl jazdy, aby prezentować konkurencyjne tempo.

Samochód nie miał balansu. Duża dziura z przodu spowodowała, że stracił siłę dociskową z przodu oraz z tyły - oznajmił Boullier.

Należy wspomnieć, że to nie pierwszy raz, kiedy Fernando Alonso rywalizował z uszkodzonym bolidem. Podczas kwalifikacji do Grand Prix Włoch w 2006 roku, jego Renault posiadało złamaną tylną karoserię. Mimo tego, Hiszpan uzyskał piąty czas, który był lepszy niż jego partnera zespołowego - Giancarlo Fisichella.

Eric Boullier po wyścigu w Baku oznajmił: Fernando potrafi zmienić swój styl jazdy, w każdym momencie, tak aby dopasować się do balansu samochodu. To rzadka umiejętność.

Porównuję go do rekina, który czuje krew w morzu, a następnie zaczyna gonić ofiarę. Fernando potrafi być takim rekinem.

Na pytanie o ocenę całego występu w Baku, Eric Boullier stwierdził:

Kiedy widzisz końcowy wynik, to wiesz, że jest jednym z najlepszych. Zrobił niesamowite rzeczy. Gdy na ostatnich kółkach, samochód bezpieczeństwa zjechał byliśmy pewni, że z tym obrażeniami wszyscy go wyprzedzą. Fernando na to nie pozwolił. Na ostatnim okrążeniu przystąpił do ataku i wyprzedził Lance Strolla. On jest prawdziwym wojownikiem!

Źródło: bbc.com

Pliki Cookie

© 2011-2018 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone