Menu

ePrix Santiago: Jean Eric Vergne zwycięzcą, pierwszy dublet w historii Formuły E

Jean Eric Vergne

Po niemal miesiącu przerwy, kierowcy spotkali się po raz pierwszy w historii w Chile, aby rozegrać czwartą rundę sezonu 2017/2018 Formuły E. W pełnym emocji wyścigu najszybszym zawodnikiem był startujący z pole position Jean Eric Vergne. Podium uzupełnił jego partner z ekipy - Andre Lotterer oraz Sebastien Buemi. Zespół Techeetah jest pierwszym w historii Formuły E, który wywalczył dublet.

Znakiem rozpoznawalnym Formuły E jest to, że dwie sesje treningowe, kwalifikacje i wyścig odbywają się jednego dnia. Było to niewątpliwe wyzwanie dla zawodników, ponieważ cena płacona za każdy błąd na śliskim torze w Santiago jest naprawdę duża.

W kwalifikacjach dotychczasowy lider klasyfikacji generalnej Felix Rosenqvist miał złe ustawienia w swoim samochodzie i w wyniku tego wywalczył dopiero czternaste miejsce. Najlepszą piątkę, która w sesji superpole walczyła o pierwsze pole startowe stanowili: Andre Lotterer, Lucas di Grassi, Sam Bird, Jean Eric Vergne oraz Sebastien Buemi.

Francuz reprezentujący zespół Techeetach zdobył pole postition, drugi czas zanotował Sebastien Buemi, trzeci Lucas di Grassi, który jednak był przesunięty o dziesięć pozycji na starcie za wymianę inwertera w aucie. Andre Lotterer rozbił samochód, ale w odróżnieniu od Sama Birda dokończył okrążenie pomiarowe i wywalczył czwarte miejsce.

Startujący z pole position Jean Eric Vergne obronił prowadzenie w wyścigu, Sebastien Buemi niezbyt dobrze ruszył i od razu został wyprzedzony przez Andre Lotterera. Nelson Piquet Jr opóźnił hamowanie do pierwszego zakrętu, zrównał się z liderem, lecz ostatecznie musiał zadowolić drugą pozycją.

Jose Maria Lopez już w drugim zakręcie zakończył udział w wyścigu o ePrix Santiago. Argentyńczyk zatrzymał zwoją maszynę na barierze, co spowodowało wyjazd na tor samochodu bezpieczeństwa. Kolejnym pechowcem okazał się Maro Engel, który kilka wiraży dalej również zameldował się w barierze.

Nick Heidfeld już na pierwszym okrążeniu zjechał na pit stop. Jego samochód był uszkodzony, lecz jego stan był na tyle dobry, że mógł dojechać do alei serwisowej.

Po czterech okrążeniach neutralizacja dobiegła końca. Jean Eric Vergne po kilku pierwszych zakrętach wyrobił sobie przewagę nad resztą stawki, lecz w kolejnej części okrążenia Nelson Piquet go dogonił i dokonał nieudanej próby wyprzedzania do pierwszego zakrętu.

Lider wypracował przewagę kilku sekund nad Nelsonem Piquetem, który coraz częściej musiał patrzeć w tylne lusterko, ponieważ właśnie tam mógł obserwować zbliżającego się do niego Andre Lotterera.

Plasujący się na czwartej Sebastien Buemi znajdował się pod dużą presją. Jadący za jego plecami Sam Bird był zdecydowanie szybszy, lecz przez wiele okrążeń nie był w stanie stworzyć sobie okazji do wyprzedzenia konkurenta.

Lucas di Grassi startował do ePrix w Chile dopiero z dziesiątego pola. Brazylijczyk na szesnastym okrążeniu znajdował się już na siódmej pozycji, tuż za Alexem Lynnem.

Na dziewiętnastym okrążeniu emocje w Santiago zdecydowanie wzrosły. Andre Lotterer wyprzedził Nelsona Piqueta, a Lucas di Grassi uporał się z Alexem Lynnem. Pojedynek pomiędzy tą drugą dwójką był zdecydowanie bardziej zacięty. Brazylijczyk zderzył się z Brytyjczykiem w nawrocie.

W tym samym czasie rozpoczęła się seria pit stopów. Po raz pierwszy w historii nie było minimalnego czasu postoju i kierowcy po zapięciu pasów mogli, od razu ruszać na tor.

Sam Bird i Antonio Felix da Costa najdłużej zwlekali ze swoimi postojami. W przypadku tego pierwszego zawodnika, ta zagrywka kompletnie się nie opłaciła, ponieważ stracił aż dwie pozycje. Największym zaskoczeniem było to, że Felix Rosenqvist awansował na piątą lokatę.

Do grona pechowców wyścigu o ePrix Santiago dołączył Lucas di Grassi, którego maszyna odmówiła posłuszeństwa. Niestety nie była to pierwsza taka sytuacja w tym sezonie dla Brazylijczyka.

Alex Lynn zakończył udział w wyścigu Formuły E w Chile na dwudziestym siódmym okrążeniu. Na torze przez chwilę wywieszone były żółte flagi, a sytuacja w czołówce zaczęła się wywracać do góry nogami. Sebastien Buemi wykorzystał błąd Nelsona Piqueta i awansował na trzecie miejsce.

Do Jeana Erica Vergne natomiast zbliżył się jego partner z ekipy - Andre Lotterer. Niemiec próbował nawet zaatakować lidera, ale nie był to udany manewr. Wkrótce do tego duetu dołączył Sebastien Buemi oraz Nelson Piquet. Mistrz pierwszego sezonu Formuły E z tych emocji wykonał nawet zbyt optymistyczny manewr wyprzedzania, zatrzymał się tuż przed barierą i spadł na szóste miejsce.

Andre Lotterer również dokonał bardzo optymistycznego manewru i uderzył w tył auta Jeana Erica Vergne na hamowaniu do zakrętu. Szczęśliwie dla zespołu Techeetah, obaj kierowcy na kontynuowali jazdę na dwóch pierwszych pozycjach. W pewnym momencie nawet odjechali od Sebastiena Buemiego, który bronił się przed Felixem Rosenqvistem i Samem Birdem.

Ostatecznie Jean Eric Vergne odparł atak swojego partnera z zespołu i wygrał po raz pierwszy w sezonie 2018. Kolejna szansa na rewanż dla jego rywali już za miesiąc podczas ePrix Meksyku.

Image © FIA Formula E

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE