Menu

Michał Broniszewski podsumowuje swój udany sezon 2015

Michał Broniszewski

Zwycięstwem w wyścigu Gulf 12 Hours w Abu Zabi, nieco ponad tydzień temu, Michał Broniszewski zakończył tegoroczny sezon wyścigowy, jednak nie był to jedyny sukces warszawskiego kierowcy, który skupił się w tym roku na startach w Blancpain Endurance Series.

Wszystkie wyścigi serii miały bardzo mocną i liczną obsadę. Na starcie stawało zwykle 60 – 65 załóg, w tym blisko 25 w klasie Pro-Am. Imponująca lista marek obejmowała wszystkie liczące się samochody klasy GT3 – Ferrari 458 Italia, Porsche 911, BMW Z4, Mercedes SLS AMG, McLaren 650S, Aston Martin Vantage, Audi R8 LMS, Nissan GT-R, Bentley Continental, czy Lamborghini Huracan.

Partnerami Polaka w załodze byli we wszystkich pięciu rundach Włoch Alessandro Bonacini i Brytyjczyk Michael Lyons. Polsko-włosko-angielska załoga startowała samochodem Ferrari 458 Italia GT3 przygotowanym przez zespół Kessel Racing bazujący w Lugano, na południu Szwajcarii.

Michał Broniszewski rozpoczął sezon od trzeciego miejsca w klasie w pierwszej rundzie na torze Monza, co było świetnym wynikiem, chociaż zanosiło się na zwycięstwo…

Na 20 minut przed końcem byliśmy niemal pewni wygranej w klasie i drugiego miejsca w klasyfikacji generalnej, gdy nagle samochód dramatycznie zwolnił z powodu gwałtownego wzrostu temperatury silnika – powiedział Michał Broniszewski.

Byliśmy przekonani, że to koniec wyścigu. Samochód mógł stanąć w każdej chwili. To było najdłuższe 20 minut w mojej karierze!

Najważniejsze jednak, że udało się zdobyć sporo punktów. Przed kolejną rundą Blancpain Endurance Series warszawski kierowca zaliczył pojedynczy start o charakterze treningowym w rundzie innej serii – GT Open na torze Paul Ricard we Francji z Włochem Giacomo Piccini. Polsko-włoska załoga miała duże szanse na podium w obu wyścigach, ale skończyło się na czwartej pozycji po niezawinionej kolizji w wyścigu pierwszym, a w drugim defekt opony na dwa okrążenia przed końcem przeszkodził w osiągnięciu mety.

Po kolejne punkty w Blancpain Endurance Series załoga Kessel Racing pojechała na Silverstone, gdzie już na drugim okrążeniu Ferrari prowadzone przez Michała Broniszewskiego zostało uderzone w tył przez jednego z rywali i spędziło kilka minut na poboczu tracąc szanse na punkty.

Jednak kolejny wyścig, tym razem sześciogodzinny na torze Paul Ricard przyniósł warszawskiemu kierowcy i jego kolegom zwycięstwo w klasie Pro-Am, a w pokonanym polu zostało ponad dwudziestu rywali.

Wiedzieliśmy, że gdy pech nas opuści, jesteśmy w stanie wygrywać wyścigi – skomentował Michał Broniszewski. Już w pierwszej rundzie byliśmy dosłownie o włos od zwycięstwa. Tym razem wreszcie wszystko zagrało i mogliśmy pokazać, na co nas stać. Na torze panował straszny tłok, ale równa, szybka, a przy tym rozważna jazda każdego z naszej trójki zapewniła nam zwycięstwo.

Michał Broniszewski

Na czwartą rundę - wyścig 24h Spa-Francorchamps polsko-włosko-angielska załoga pojechała z szansami na tytuł mistrzowski. Był to najważniejszy start w sezonie, bo zwycięstwo zapewniało dużo większą porcję punktów, niż w innych wyścigach. Do trójki kierowców dołączył doświadczony Włoch Andrea Piccini. Niestety, pod koniec szóstej godziny walcząca o zwycięstwo i tytuł mistrzowski załoga została wyeliminowana z wyścigu po kolizji w ciemnościach na śliskiej nawierzchni.

Byliśmy załamani – mówi Michał Broniszewski. To był największy zawód w tym roku. Po zwycięstwie w Paul Ricard mogliśmy teoretycznie już w Spa zapewnić sobie tytuł mistrzowski. Niestety, takie są wyścigi. Pozostało nam walczyć o miejsce na podium w klasyfikacji sezonu.

O końcowym wyniku miała rozstrzygnąć ostatnia runda na torze Nürburgring. Po heroicznej, pełnej dramatycznych zwrotów akcji walce podczas trzech godzin wyścigu Michał Broniszewski, Alessandro Bonacini i Michael Lyons zajęli trzecie miejsce w klasie i wywalczyli w pełni zasłużoną, znakomitą drugą pozycję w końcowej klasyfikacji sezonu!

To był wyjątkowo ciężki wyścig. Potrzebowaliśmy odrobiny szczęścia, bo przy niekorzystnym splocie okoliczności mogliśmy spaść w punktacji nawet na piąte miejsce. Cieszymy się z naprawdę świetnego wyniku na koniec sezonu, chociaż pozostaje pewien niedosyt. Gdyby nie pech w Spa, jestem przekonany, że mielibyśmy tytuł mistrzowski, na który w pełni zasłużyliśmy.

Sezon w Blancpain Endurance Series zakończył się zatem znakomitym wynikiem. Aby zimowa przerwa w ściganiu nie była zbyt długa, Michał Broniszewski postanowił wystartować w grudniu już po raz czwarty w karierze w prestiżowym wyścigu Gulf 12 hours na torze Yas Marina w Abu Zabi. Zmiennikami Polaka byli dwaj Włosi – oficjalny kierowca Ferrari Davide Rigon startujący w Mistrzostwach Świata Endurance oraz Giacomo Piccini.

Po 12 godzinach niezwykle wyrównanej, dramatycznej walki na torze polsko-włoska załoga w czerwono-czarnym Ferrari 458 Italia z numerem 11 pokonała załogę Mercedesa SLS AMG różnicą 24 sekund oraz rywali w Aston Martinie, którzy stracili na mecie minutę i 9 sekund.

To był jeden z trudniejszych startów w mojej karierze – ocenił Michał Broniszewski. Przechodziłem poważną infekcję. Przyjechałem do Abu Zabi jeszcze chory i mocno osłabiony, biorąc antybiotyk. Nie byłem w najlepszej dyspozycji.

Walka o zwycięstwo trwała aż do mety. To był 12-godzinny sprint! Wcześniej już kilka razy stawałem na podium w Abu Zabi, ale dopiero teraz na najwyższym stopniu. To wyjątkowo ciężko wywalczone zwycięstwo, bo skrzynia biegów nie działała poprawnie w drugiej części wyścigu. W każdej chwili mogła odmówić współpracy!

Ogromnie się cieszę, że udało nam się zakończyć świetny sezon wygraną w tak prestiżowym, mocno obsadzonym wyścigu. Zwycięstwo zawsze smakuje wspaniale, a zwłaszcza na koniec sezonu!

Drugie miejsce w końcowej punktacji w klasie Pro Am serii Blancpain Endurance Series i zwycięstwo w Gulf 12 Hours sprawiają, że bez żadnych wątpliwości dla Michała Broniszewskiego był to bardzo udany sezon. A jakie są plany na rok 2016?

Rozpoczynam sezon już w styczniu startem w wyścigu 24-godzinnym w Dubaju. Po raz pierwszy w karierze pojadę Mercedesem, w dodatku najnowszym modelem tej marki czyli AMG GT3, bazującym na wersji drogowej. Jeszcze nie wiem, czy będzie to pojedynczy start. Decyzję podejmę po wyścigu - wyjawił Broniszewski.

W moich planach na rok 2016 jest Blancpain GT Series, czyli obydwie serie – Endurance i Sprint. Być może uda się wystartować także w European Le Mans Series, ale tu jeszcze nie ma potwierdzenia. Jedno jest pewne – to będzie kolejny ekscytujący i pracowity sezon, który – miejmy nadzieję – przyniesie jeszcze więcej emocji i jeszcze lepsze wyniki, niż ten, który się zakończył!

MB Racing Image © MB Racing

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE