Menu

Nadchodzi najtrudniejszy 24-godzinny wyścig na świecie

ADAC Zurich 24h-Rennen

Już w nadchodzący weekend będziemy świadkami 44. edycji ADAC Zurich 24h-Rennen na legendarnym torze Nurburgring.

Początek historii

Początek historii obiektu datuje się na lata 20. poprzedniego wieku. Niedługo po wojnie zaczęto budowę pierwszej z wielu wersji toru 'Nuerburg-Ring”. W 1927r. ukończono tworzenie oryginalnych trzech nitek toru - Nordschleife o długości 22.8 km, Südschleife o długości 7.747 km oraz Gesamtstrecke, składająca się z fragmentów obu pętli (28.265 km długości).

Tor przez na przestrzeni lat był wielokrotnie modyfikowany, przede wszystkim ze względu na rozgrywanie na tym obiekcie wyścigów Grand Prix Formuły 1. Już w 1929r. podjęto decyzję, że na północną pętlę mogą wyjeżdżać bolidy tylko tej serii (później ten przepis nieco zmodyfikowano), a wyścigi motocyklowe i inne tego typu serie miały być rozgrywane na krótszej i znacznie bezpieczniejszej trasie Südschleife.

„The Green Hell”

Po drugiej wojnie światowej wznowiono rywalizacje na niemieckim torze. W dalszym ciągu rywalizowano tam w ramach mistrzostw świata F1. Po licznych wypadkach stopniowo przebudowywano najtrudniejsze miejsca na torze, lecz i tak pozostawiał on wiele do życzenia w kwestiach bezpieczeństwa.

W 1968r. po wygraniu GP Niemiec, Jackie Stewart nazwał to miejsce „Green Hell” („Zielone Piekło”). Ta nazwa utrzymała się do dziś i powoduje ona zwiększone bicie serca u kierowców i zagorzałych kibiców. Nawiązuje ona zaś do gęstych lasów pokrywające tamtejsze okolice.

Ostatnie zawody Grand Prix rozegrano na Nordschleife w 1976 r. Powodem tej decyzji były liczne niebezpieczne incydenty, w tym niemal śmiertelny wypadek Nikiego Laudy z 1976r. Austriak jest jedynym kierowcą w historii, który oryginalną Północną Pętlę pokonał w czasie poniżej 7 minut (6:58.6 - 1975 r.).

Formuła 1 powróciła w okolice Nurburgu w 1984r. wraz z otwarciem znanej fanom królowej motorsportu pętli GP (zmodernizowana, południowa pętla), ale na Nordschleife już nigdy nie wróciła.

Długie dystanse na Nurburgringu

Przejdźmy jednak do historii wyścigów długodystansowych. Pierwszy endurance został tam rozegrany w 1953 r. w ramach 1000 km of Nurburgring. Była to odpowiedź Niemców na belgijskie 1000 km of Spa i francuskie 24 Hours of Le Mans.

Pierwsza całodobowa rywalizacja miała na tym torze miejsce w 1970 r. Zwyciężyła wtedy para Hans-Joachim Stuck oraz Clemens Schickentanz, która dała pierwsze z 19-stu zwycięstw w historii startów marce BMW (najwięcej ze wszystkich producentów).

Wyścig odbywa się co roku aż po dzisiejsze czasy. Wyjątkami są lata 1974-1975, kiedy z racji kryzysu energetycznego na świecie wyścigi odwołano oraz z powodu przebudowy obiektu w 1983r. Od tego czasu trasa Gesamtstrecke 24h, poza delikatnymi modernizacjami, została praktycznie nietknięta.

Najwięcej zwycięstw odniosły pojazdy ze znaczkiem BMW, natomiast wśród kierowców mamy trzech liderów klasyfikacji wszech czasów w tej kategorii. Po pięć triumfów mają Timo Bernhard (aktualnie kierowca Porsche LMP1 w FIA WEC), Pedro Lamy (fabryczny kierowca Astona Martina w FIA WEC) oraz Marcel Tiemann. Bernhard i Tiemann wygrywali czterokrotnie wspólnie w latach 2006-2009 za kierownicą Porsche 997 GT3.

Co czeka nas w tym roku?

W ostatnich latach konkurencja bardzo wzrosła i ta tendencja utrzyma się również w tym roku. Wszyscy niemieccy producenci stawiają sobie za punkt honoru triumf na własnym podwórku, co gwarantuje niesamowite emocje do ostatnich godzin rywalizacji.

Zespoły korzystające z Audi, BMW i Mercedesa ściągają niemal wszystkich swoich fabrycznych kierowców z serii GT3 oraz znaczną część zawodników DTM do wsparcia ekip w tym bardzo trudnym wyścigu.

Ostatnie trzy z czterech edycji padły łupem dwóch generacji Audi R8 LMS. W zeszłym roku zadebiutowała wersja 2015 i za jej kierownicą triumfowali kierowcy Audi Sport Team WRT – Christopher Mies, Nico Müller, Edward Sandström oraz Laurens Vanthoor. W tym roku Sandströma zastąpi Pierre Kaffer, a Szwed znajdzie się w Audi oznaczonym #2 ekipy Team WRT.

Jednak broni nie zamierzają składać także Mercedes i BMW. Model AMG GT3 udowodnił, że potrafi być szybszy na torach serii Blancpain Sprint i Endurance Series od konkurencji. Co ważniejsze pokazali w tym sezonie to już na dwóch kompletnie odmiennych obiektach: krętym i technicznym Brands Hatch i w świątyni prędkości, czyli na torze Monza.

BMW ma natomiast świetne wspomnienia sprzed kilku tygodni, kiedy to w silnie obsadzonej, trzeciej rundzie sezonu VLN (półprofesjonalny puchar, z wyścigami rozgrywanymi co miesiąc od kwietnia do października na podobnej pętli, co wyścig 24h) najpierw zdominowali kwalifikacje, a potem w wyścigu nowe M6 GT3 zdobyło całe podium.

Do tego towarzystwa dołączą silne ekipy Astona Martina (Lamy/Thiim/Turner/Sorensen), kierowcy Nissana GT Academy (Krumm/Ordonez/Hoshino/Buncombe) oraz liczne zespoły w Porsche 911 GT3 R, które zawsze są groźne na torach całego świata.

Oprócz tego czeka nas rywalizacja w niższych seriach, gdzie zobaczymy przede wszystkim samochody Porsche klasy GT3-Cup i pojazdy bardzo przypominające swoje drogowe odpowiedniki ze znacznie mniejszą mocą.

Podsumowując, czeka nas bardzo ciekawy wyścig, który przez całą dobę potrafi trzymać w napięciu. Pogoda może sprawić wiele problemów zespołom w nadchodzący weekend, co tylko dodatkowo uatrakcyjni to widowisko. I miejmy nadzieję, że jedynym momentem „dłużenia się czasu” będzie przejazd po niezwykle długiej, bo prawie dwukilometrowej prostej pod koniec okrążenia, z kamer pokładowych umieszczonych w samochodach.

Image © Audi AG

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE