Menu

VASC: Red Bull wciąż rządzi w Sydney

Shane van Gisbergen / Red Bull Racing Australia

Przerwa, która trwała 5 tygodni, dała się we znaki kibicom Virgin Australia Supercars Championship. Nie tylko oni byli spragnieni ścigania, a przede wszystkim kierowcy.

Z pierwszego pola do wyścigu 18 na torze w Sydney ustawił się po raz czwarty w tym sezonie Chaz Mostert, który ostatni raz odniósł zwycięstwo w VASC dokładnie rok temu na tym torze. Obok niego na starcie ustawił się wicelider serii Shane van Gisbergen z Red Bull Racing Australia. Z drugiej linii startował kolega SVG z RBR Australia Jamie Whincup i Scott Pye z DJR Penske.

Emocje zaczęły się już na tarcie, obaj zawodnicy z pierwszej linii wystartowali równo, a prowadzenie Mostertowi dało lepsze ustawienie w pierwszym zakręcie. Bronił się do czwartego zakrętu, gdzie rozprawili się z nim obaj kierowcy spod znaku T8.

Z trzeciej linii świetnie wystartował Courtney, który szybko uporał się z Pye'em. Gdy Mostert spadł na trzecie miejsce stracił swoje tempo. Próbował to wykorzystać właśnie Pye, ale i jego, i Mosterta wyprzedził Courtney. Z tyłu za nimi heroiczny bój stoczył Winterbottom, ale musiał uznać wyższość kilku rywali, ostatecznie kończąc na 10 miejscu. Jak przyznał po wyścigu "to nie był nasz dzień.”

Po kilku okrążeniach prowadzący SVG nie był w stanie zrobić przewagi nad kolegą z RBR Whincupem. W tym czasie Mostert zniwelował stratę do Courtneya, a jadący za nim Pye musiał zjechać do boksów i zakończyć wyścig, gdyż jego silnik odmówił współpracy.

Od okrążenia 13 rozpoczęły się zjazdy na wymiany kół. Pierwszy zjechał kierowca Volvo, McLaughlin. Ta wizyta nie obyła się bez przygód gdyż mechanicy mieli problem z dokręceniem lewego, przedniego koła. Chwilę potem w boksach pojawili się Winterbuttom, Slade, SVG. Na torze pozostali Whincup, Courtney oraz Mostert ryzykując, by mieć świeższe opony niż rywale kilka okrążeń później. Jednak taka strategia ponosiła ryzyko utknięcia w korku.

Gdy zdecydowali się zjechać, na tor powrócili już na pozycjach dalszych niż siódme. W tym czasie na prowadzenie wrócił SVG, a za nim znaleźli się McLaughlin i Lowndes.

Whincup nie miał problemu i po kilku okrążeniach byl już drugi. Złapanie tempa przez Courtneya i Mosterta zajęło kilka kółek, ale gdy już to zrobili nie mieli problemu z powróceniem na pozycje 3 i 4.

Od 23 okrążenia na torze toczyła się walka wewnętrza między kierowcami RBR. Nie było mowy o team orders, więc zawodnicy mieli wolną rękę, a kibice emocje do samej linii mety. J-Dub robił wszystko i nawet na okrążeniu 28 był bliski wyprzedzenia, jednak SVG skutecznie bronił się do samego końca i odniósł swoje piąte zwycięstwo w sezonie. Piąty na mecie McLaughlin dziękowął losowi, że w ogóle udało mu się dojechać do mety.

Liderem serii pozostał Whincup, jednak van Gisbergen odrobił do niego 12 punktów i obecnie traci 98.

Jutro kolejny, tym razem długi (250km) wyścig, w którym będzie można liczyć na podobne emocje.

Image © VUE Images / Red Bul Content Pool

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE