Menu

Audi ze zwycięstwem w sześciogodzinnym wyścigu na torze Spa-Francorchamps

Loic Duval, Lucas di Grassi i Oliver Jarvis / Audi Sport Team Joest

Audi Sport Team Joest #8 w składzie Loic Duval, Lucas di Grassi i Oliver Jarvis triumfowali w sześciogodzinnej rywalizacji na torze Spa-Francorchamps, która została całkowicie zdominowana przez awarie.

Druga runda sezonu FIA WEC rozpoczęła się zgodnie z przewidywaniami - startujące z pierwszej linii prototypy Porsche utrzymały prowadzenie, a Brendon Hartley w 919 Hybrid #1 z okrążenia na okrążenie powiększał swoją przewagę nad rywalami.

Jednak pierwsza awaria dotknęła właśnie niemieckiego producenta. Po upływie 20 minut Marc Lieb znacznie zwolnił, ponieważ w jego samochodzie #2 awarii uległ system hybrydowy, przez co pod koniec pierwszej godziny spadł za oba Rebelliony.

Kolejnym pechowcem został Mike Conway. Kierowca Toyoty #6 uderzył w prototyp LMP2 SMP Racing w zakręcie Bus Stop Chicane i w wyniku tego incydentu Brytyjczyk musiał zjechać do boksu na wymianę przedniej części nadwozia, a później w ramach kary, przejechać przez aleję serwisową. Niedługo później ekipa wycofała się z rywalizacji.

Liderem po pierwszej godzinie była Toyota TS050 Hybrid #5. Sebastian Buemi za jej kierownicą najpierw wyprzedził oba Audi, a po pit stopie, w którym jedynie go tankowano, wyprzedził Timo Bernharda, który zastąpił Hartleya.

W LMP2 stawce przewodził Rene Rast w Orece 05 G-Drive Racing #26 przed Willem Stevensem w Manorze.

Dwa Ferrari 488 AF Corse po godzinie jazdy miały już minutę przewagi nad trzecim Astonem w GTE-Pro, a w kategorii GTE-Am prowadził Aston martin #98, który wykorzystał kontakt Ferrari Ruiego Aguasa z Fordem Marino Franchittim.

Pech Porsche, problemy Audi

Bernhard na świeżym komplecie opon szybko zniwelował dwudziestosekundową stratę do Buemiego. Gdy Niemiec szykował się do na ataku na Toyotę, tuż przed Eau Rouge przebita została lewa przednia opona. Porsche #1 straciło przez to ponad okrążenie, jednak w tym samym samochodzie 20 minut później, doszło do kolejnego przebicia tego samego koła.

Tuż po tym incydencie do boksu zostało wezwane Audi #7. Uszkodzeniu uległa podłoga, w wyniku czego stracili pięć okrążeń.

Na pozycji lidera utrzymywał się Anthony Davidson w Toyocie #5, który powiększał przewagę nad Audi #7.

Druga godzina zakończyła się groźnym wypadkiem Nickiego Thiima. Kierowca Astona po kontakcie z Jotą/G-Drive stracił panowanie nad samochodem, uderzył tyłem w bandę i zaliczył rolkę. Nic poważnego Duńczykowi się jednak nie stało, choć musiał pożegnać się z dalszą rywalizacją.

Kolejna godzina upłynęła znacznie spokojniej. W kategorii LMP2 prowadził Signatech Alpine z Gustavo Menezesem za sterami, przed Manorem #45. W GTE-Pro przewodził James Calado w Ferrari #51, uciekając przed kolejnym 488 GTE #71 Davida Rigona. Oba pojazdy AF Corse zdublowały już wtedy resztę swojej klasy.

Paul Dalla Lana przewodził w GTE-Am, a jego Aston Martin znajdował się przed Chevroletem Corvette C7.R. Paulo Rubertiego.

Dramat prowadzącej Toyoty #5

Liderująca Toyota z komfortową przewagą nad rywalami mogła powoli szykować się do świętowania triumfu. Niestety, na godzinę i 55 minut przed końcem w prototypie Kazukiego Nakajimy awarii uległ silnik. W tym momencie oba prototypy japońskiego producenta były poza wyścigiem.

W tej sytuacji na pierwszym miejscu widniał Oliver Jarvis w Audi #8, który miał dwa okrążenia przewagi nad Porsche #2.

Ostatnia godzina wyścigu dostarczyła mimo wszystko najwięcej emocji. Bardzo poważny wypadek miał Stefan Mucke. Kierowca Forda GT #66 na wejściu w Eau Rouge stracił przyczepność mechaniczną i stał się tylko pasażerem w drodze do bandy. Na szczęście nic poważnego kierowcy się nie stało, jednak samochód został bardzo poważnie uszkodzony.

Wielki pech dopadł Ferrari 488 #51. Zmierzającego po pewne pierwsze miejsce Jamesa Calado zatrzymała awaria w jego samochodzie.

Zwycięstwo w GTE-Pro pozostało jednak w garażu AF Corse. Davide Rigon i Sam Bird odnieśli drugi triumf z rzędu w tym sezonie. Wyprzedzili oni Forda GT #67 oraz Astona Martina #97.

W klasie GT-Am pierwsze miejsce zdobyli kierowcy Astona Martina #98 przed Ferrari AF Corse #83 i Corvette #50 Larbre Competition.

Do samego końca trwała walka w klasie LMP2. Na kilka minut przed końcem cztery czołowe ekipy mieściły się w pięciu sekundach. Ostatecznie, zwyciężył Signatech Alpine #36, a Nicolas Lapierre za jej kierownicą popisał się znakomitym manewrem wyprzedzania na Luisie Felipe Deranim z Extreme Speed Motorsport #31. Francuz wykorzystał dublowanego Forda GT i po wewnętrznej wyminął rywala, który ukończył wyścig tuż za nim. Trzeci Roberto Merhi z Manor #45 na ostatnim okrążeniu wyprzedził Felipe Albuquerque z RGR Sport by Morand.

W klasyfikacji generalnej nie doszło do żadnych zmian. Audi R18 #8 z Duvalem, Di Grassim i Jarvisem w składzie jako jedyni uniknęli problemów i zameldowali się jako pierwsi na mecie. Drugi było Porsche #2, a najniższy stopień podium sensacyjnie przypadł ekipie Rebellion Racing #13.

Image © Audi AG

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE