Menu

24H Le Mans: godz. 15-17 - Toyota #6 na prowadzeniu po dwóch godzinach rywalizacji

Toyota Gazoo Racing #6

Punktualnie od godzinie 15 wystartowała 84. edycja najsłynniejszego wyścigu długodystansowego na świecie - 24 Heures du Mans.

Słynny aktor Brad Pitt, który w tym roku został starterem wyścigu, mógł tylko przytrzymać flagę Francji, a nie uroczyście nią pomachać. Wszystkiemu winny był padający deszcz, powodując start całej stawki za samochodem bezpieczeństwa.

Pech dopadł trzy ekipy już podczas ustawiania się samochodów na polach startowych. ByKolles Racing ze swoim prototypem LMP1-L kolejny raz w ciągu tego tygodnia musiał zmagać się z problemami z jednostką napędową, przez co musiał wystartować z alei serwisowej. Kłopoty dotknęły także Extreme Speed Motorsports #31, przez co oba te zespoły straciły już na początku rywalizacji jedno okrążenie.

Dwa kółka straty zanotował skład #67. W ich Fordzie GT odnotowano uszkodzenie skrzyni biegów. W całym układzie było za niskie ciśnienie oleju.

Po trzech okrążeniach do boksu zawitał Rebellion #12 (naprawy w tylnej części pojazdu, co wiązało się ze stratą trzech okrążeń) oraz Ferrari 458 #60 Formula Racing klasy GTE-Am (dotankowanie i wymiana opon). Podobny manewr w tej samej kategorii wykonała bliźniacza konstrukcja Clearwater Racing #61 jedno kółka później.

Kilka minut później do mechaników zjechał prototypy LMP2 od Eurasia Motorsport #33, Micheal Shank Racing #49 i SMP Racing #27 oraz kolejne zespoły GTE-Am-Larbre Competition #50 i Scuderia Corsa #62. Kółka później na pełny serwis zjechał także nowatorski samochód SRT41 By OAK Racing #84 oraz ESM #30.

Po 54 minutach i siedmiu przejechanych okrążeniach samochód bezpieczeństwa zjechał do alei serwisowej i wszystkie samochody ruszyły pełną parą. Andre Lotterer i Loic Duval w dwóch Audi R18 od razu wyprzedzili Toyotą #5 Sebastiana Buemi.

Na kolejnym kółku Mike Conway z #6 poradził sobie z Timo Bernhardem z Porsche #2, a w szykanie Forda Brytyjczyk wyprzedził Neela Janiego, dzięki czemu awansował na pozycję lidera.

Na 10. okrążeniu jako pierwszy to boksu zjechało Audi #7, które zatankowano oraz zdecydowano założyć do niego opony typu slick. Kółko później to samo zrobiono w siostrzanym samochodzie #8 oraz w Porsche #1. W międzyczasie na druga pozycję wysunął się Buemi w Toyocie #5, a Mike Conway notował najlepsze czasy na oponach deszczowych.

Po 75-minutach już wszystkie czołowe ekipy były po pierwszych pit-stopach. Andre Lotterer dzięki szybszej zmianie wyszedł na prowadzenie z ponad 10 sekundową przewagą. Jednak po czternastym okrążeniu Niemiec musiał zjechać po raz kolejny do boksów i został wciągnięty do garażu, czego powodem były problemy z turbosprężarką, która musiała być wymieniona.

Dobre tempo na suchej nawierzchni notowało Porsche oznaczone numerem #1, w którym rywalizował Brendon Hartley. Nowozelandczyk zdołał wyprowadzić swój zespół na prowadzenie po wyprzedzeniu Loica Duvala w Audi z numerem #8. Na trzeciej i czwartej lokacie podążały Toyoty, które z okrążenia na okrążenie odrabiały strat do dwóch czołowych ekip.

Po dłuższym postoju w boksach, wymianą turbosprężarki i sześcioma okrążeniami straty na tor powrócił skład Audi z numerem #7.

W międzyczasie swoich na standardowy zjazd do swoich mechaników zdecydowały się cztery pierwszej ekipy w klasie LMP2 - Manor #44, Thiriet By Tds Racing #45, Strakka Racing #42 i G-Drive Racing #38, co pozwoliło na prowadzenie wyjść zespołowi G-Drive Racing #26, choć i on po krótkiej chwili zawitał do boksów. Prowadzenie objął Vitaly Petrov z SMP Racing #37.

Zaciętą rywalizację o drugą lokatę stoczyło Audi #8 i Toyota z numerem #6 za kierownicą której rywalizował Mike Conway. Brytyjczyk zdołał awansować na drugą lokatę, jednak powodem był zjazd Duvala do alei serwisowej na tankowanie. W boksach na 24. okrążeniu pojawił się również lider rywalizacji Brendon Hartley, co pozwoliło dwóm Toyotom wyjść na prowadzenie - Mike Conway w prototypie #6 przed Sebastienem Buemiem w #5.

Po dwóch godzinach rywalizacji na prowadzeniu plasowały się dwie Toyoty #6 przed #5, natomiast czołową trójkę w zamykało Porsche oznaczone numerem #1.

W klasie LMP2 liderem pozostawał zespół Manor, który od dłuższego czasu nie dawał szans swoim rywalom i wyprzedzał ekipę Thiriet By Tds Racing #46 oraz Strakkę Racing z numerem #42.

Na pierwszej pozycji w klasie LMGTE Pro pozostawał Frederic Makowiecki z zespołu Porsche #92, natomiast w LMGTE Am ekipa KCMG #78.

Image © Toyota Motorsport GmbH

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE