Menu

24H Le Mans: godz. 19-21 - Toyota na prowadzeniu po sześciu godzinach rywalizacji

Toyota Gazoo Racing #6

Mark Webber, Kamui Kobayashi i Marc Lieb - to pierwsza trójka 24 godzinnego klasyka w Le Mans, która rozpoczęła czwartą godzinę rywalizacji, natomiast tuż za prostą startową nadal widniała wolna strefa po wypadku jednego z kierowców Porsche #89.

Problemy już na samym początku dopadły Tracy Krohna, który stracił panowanie nad swoim prototypem LMP2 i wypadł z toru, choć zdołał zatrzymać się przed bandą okalającą tor i powrócić do boksów. Problemy spotkały także zespół Race Performance, który zatrzymywał się dwukrotnie na torze z niewiadomych przyczyn, jednak również i jemu udało się powrócić do alei serwisowej.

Na prowadzenie w klasie LMGTE Pro powróciła natomiast ekipa Risi Competizione, które zjawiła się w boksach na tankowanie. Toni Vilander po powrocie na tor plasował się na trzeciej pozycji, jednak wrócił na czoło klasyfikacji przed Ryana Briscoe’a z zespołu Ford Chip Ganassi #69 i siostrzanym składem z numerem #68.

Po ponad dwudziesto minutowej wolnej strefie w pierwszym sektorze, dyrekcja wyścigu postanowiła znieść ograniczenie dla kierowców, którzy ponownie mogli rywalizować na całej długości toru z pełną prędkością.

Prowadzenie tym czasem stracił Mark Webber w Porsche #1, który po raz piąty pojawił się w boksach. Australijczyk wrócił jednak na tor przed drugą Toyotą i do lidera rywalizacji tracił 33 sekundy.

Remy Strebig z zespołu Pegasus Racing, rywalizujący w klasie LMP2, dwukrotnie napotkał problemy z przyczepnością swojego auta, tracąc panowanie i uderzając przodem w mur w jednym z zakrętów. Francuz, który plasował się na 55. lokacie pojawił się ostatecznie w boksach.

Zacięta rywalizacja trwała natomiast na czele klasy LMGTE Pro, w której z Toni Vilanderem walczył Joey Hand. Amerykanin po pościgu, na 61. okrążeniu zdołał wyprzedzić kierowcę włoskiej stajni i wyjść na prowadzenie. Okrążenie później z Finem poradził sobie także Ryan Briscoe z siostrzanego składu Forda z numerem #69. Włoska ekipa spadła na trzecią lokatę, lecz pozostawała tuż za wspomnianym składem ze Stanów Zjednoczonych.

W klasie LMP2 doszło do nieoczekiwanej zmiany lidera. Jadący na prowadzeniu Matthew Rao popełnił błąd na wejściu w szykanę Dunlopa, co spowodowało uślizg tylnej osi i wypadnięcie z toru w żwirową pułapkę. Kierowca ekipy Manor zdołał powrócić jednak do rywalizacji, choć spadł na trzecią lokatę tuż za zespół Thiriet By Tds Racing #46 i Signatech Alpine #36.

Pogoń za trzecią pozycją i Oliverem Jarvisem w Audi #8 rozpoczął Marc Lieb, który z okrążenia na okrążenie zbliżał się do Brytyjczyka. Kierowca Porsche nieoczekiwanie znalazł się na trzecim miejscu już na 75. kółku po zjeździe kierowcy Audi #8 do boksów na tankowanie.

Na osiemdziesiątym drugim okrążeniu na swój szósty pit stop w boksach pojawił się Kamui Kobayashi w Toyocie #6, który znalazł się na prowadzeniu po zjeździe Marka Webbera kilka okrążeń wcześniej. Japończyk podczas swoich ostatnich okrążeń przed zjazdem na tankowanie, zaprezentował bardzo dobre tempo, co po powrocie na tor poskutkowało 14. sekundami straty.

Problemy w międzyczasie dopadły Chrisa Cumminga z zespołu Extreme Speed Motorsports #31, który stracił panowanie nad swoim prototypem i obrócił się pod koniec okrążenia, co wywołało wolną strefę. Kanadyjczyk powrócił do jazdy, jednak na wyjściu na prostą startową wyjechał poza tor z uszkodzonym tylnym prawym kołem, co spowodowało, że musiał w wolnym tempie pokonać całe okrążenie toru Circuit de la Sarthe, aby pojawić się w boksach.

Na piętnaście minut przed końcem szóstej godziny rywalizacji, trzeciej zmiany kierowcy dokonał zespół Porsche w prototypie z numerem #1, prowadzonym przez Marka Webbera. Australijczyka za kierownicą zmienił Timo Bernhard, który powrócił na tor na trzeciej lokacie. Na podobny manewr zdecydował się także skład niemieckiego producenta z numerem #2, w którym Marca Lieba zmienił Neel Jani.

Po sześciu godzinach rywalizacji na prowadzeniu plasował się Kamui Kobayashi z zespołem Toyota #6, który norował ponad minutową przewagę nad drugim Porsche z numerem #1, choć prowadzący skład był przed druga zmianą kierowców. Trzecia lokata należała do drugiego składu japońskiego producenta.

W klasie LMP2 po problemach ekipy Manor #44 na prowadzenie wysunął się Thiriet By Tds Racing #46 przed Signatech Alpine #36 i KCMG #47.

Prym w klasie LMGTE Pro wiodły natomiast Fordy GT, choć pod koniec szóstej godziny spadły na drugą i trzecią lokatę, natomiast na prowadzenie powrócił zespół Risi Competizione z Ferrari 488 GTE, za kierownicą którego rywalizował Matteo Malucelli.

Prowadzenie w klasie Am znajdowało się w rękach zespołu Abu Dhabi-Proton Racing #88, który plasował się przed ekipą KCMG #78 i Astonem Martinem #98. Zespół oznaczony numerem #88 nie zjechał na swój pit stop.

Image © Toyota Motorsport GmbH

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE