Menu

24H Le Mans: godz. 23- 1 - Dramat Toyoty #7, Porsche #1 obejmuje prowadzenie

Toyota

Toyota #7 pewnie prowadziła w wyścigu 24H Le Mans. Do czasu awarii utrzymywała niezwykle wysoką, minutową przewagę nad Porsche #1. W wyniku tego, grono pretendentów do walki o zwycięstwo się zacieśniło do Porsche #1 i Toyoty #9.

O godzinie dwudziestej trzeciej pozostałe w czołówce trzy prototypy LMP1 zjechały na dziesiąty pit stop. Tym razem jednak tylko zatankowano obie Toyoty #9 i #7, rezygnując przy tym z wymiany opon. Taki scenariusz okazał się możliwy, ponieważ nocą temperatury asfaltu znacznie spadały, co sprawia, że degradacja ogumienia również staje się mniejsza.

Asfaltowe pobocza w niektórych miejscach na torze sprawiają, że kierowcy czasem przekraczają limity toru. Tak było w przypadku Davide Rigona w Ferrari 488 GTE Pro, który został ukarany przejazdem przez aleję serwisową za nagminne wyjeżdżanie poza tor i czerpanie z tego korzyści.

W klasie GTE Pro pomimo upływu czasu, kierowcy trzymali się w grupie, co owocowało wieloma interesującymi pojedynkami. Michael Christensen pod koniec swojego przejazdu mając niewielką ilość paliwa na pokładzie zaatakował odważnie i wyprzedził Forda #67 prowadzonego przez Harrego Tincknella.

Podczas gdy poważne prace były wykonywane przy Toyocie #8, sędziowie zajmowali się podejrzeniem wyprzedzania przy żółtych flagach przez maszynę oznaczoną numerem 7.

W klasie LMP2 niezmiennie na prowadzeniu znaldowali się reprezentanci Vaillante Rebelliona. Tuż przed północą dwie maszyny tego zespołu znacząco zbliżyły się do siebie. Bruno Senna był na tyle blisko, że mógł zaatakować Nelsona Piqueta Jr i objąć prowadzenie w wyścigu.

Dwunasty postój w alei serwisowej Toyoty #9 znacząco się przedłużył, ponieważ wymieniano panel LCD po prawej stronie samochodu. Po tej serii pit stopów Toyota #7 zwiększyła swoją przewagę nad Porsche #1 do ponad minuty.

Nocna dyspozycja Toyoty była wyraźnie lepsza od Porsche. Korzystał z tego Mike Conway, który na każdym okrążeniu zwiększał dystans dzielący go od zajmującego drugą pozycji auta #1 kierowanego przez Neela Janiego.

Po północy Olivier Pla stracił kontrolę nad swoim Fordem GTE Pro #66 w zakręcie Indianapolis. Za sprawą tego w tym obszarze obowiązywała tak zwana slow zone. W tym czasie Ford #66 został wyciągnięty ze żwiru i powrócił na tor. Niestety jednak po drodze do alei serwisowej auto to rosypało żwir niemal po całym torze i to spowodowało wyjazd na tor samochodu bezpieczeństwa.

Wydawałoby się, że podczas neutralizacji trudno popełnić jakiś błąd. Jak się okazuje Neel Jani w szykanach Forda stracił kontrolę nad swoim prototypem i natychmiast udał się do alei serwisowej. Tam mechanicy wymienili mu przednią część auta i wypuścili go spowrotem na tor.

Samochód bezpieczeństwa zjechał z toru czterdzieści minut po północy i wtedy rywalizacja na torze została wznowiona. W tym momencie prowadząca Toyota #7 wręcz w ślimaczym tempie podróżowała po torze w Le Mans. Kwadrans przed godziną pierwszą w wyścigu prowadzenie objęło Porsche #1 prowadzone przez Nicka Tandyego.

Ostatecznie Kamui Kobayashi nie zdołał dowieźć Toyoty #7 do alei serwisowej. Japończyk zatrzymał to auto przed zakrętem Indianapolis, po kilku minutach udało mu się przejechać kilkaset metrów i ponownie samochód stanął. Finalnie jednak były kierowca Formuły 1 wysiadł z Toyoty #7 i tym samym zakończył udział w 85. edycji 24H Le Mans.

Image © Toyota Motorsport GmbH

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE