Menu

24H Le Mans: godz. 01-03 - Dramatyczne pół godziny Toyoty. Powrót Astona #95 do czołówki

Porsche LMP1 Team #1

Przeżywająca ogromny dramat załoga Toyoty TS050 Hybrid #7, za której sterami znajdował się Kamui Kobayashi, mimo kilkukrotnej próby zrestartowania oprogramowania w samochodzie nie dał rady dojechać do boksów. To oznaczało koniec marzeń o zwycięstwie dla tej ekipy. Na pozycję lidera awansował Nick Tandy w Porsche 919 #1.

Gdy wydawało się, że Toyota wyczerpała już limit pecha, a Nicolas Lapierre próbował naciskać w samochodzie #9, doszło do kolejnej katastrofy. Francuz miał kontakt z Manorem #25 w pierwszym zakręcie, w wyniku czego prototyp klasy LMP2 wylądował w żwirze, a wicelider klasyfikacji generalnej z mocno uszkodzonym nadwoziem próbował dojechać do boksów.

Uszkodzenia były jednak zbyt duże. Lapierre najpierw zatrzymał się w zakrętach Porsche. Po kilku próbach restartu zdołał z tej sekcji wyjechać, lecz po przejechaniu dwóch zakrętów znowu stanął. Tych kilkaset metrów do alei serwisowej już nie zdołał pokonać.

W ten sposób na torze zostały tylko trzy samochody LMP1. Porsche #2 i Toyota #8 miały wtedy kolejno 19 i 29 okrążeń straty do prowadzącego Tandy’ego.

Na prowizorycznym, głównym podium wyścigu znajdowały się dwa samochody Vaillante Rebellion. Z minutową przewagą po torze przemieszczał się Nicolas Prost w #31 przed Mathiasem Bechem w #13. Czołową trójkę uzupełniał skład Jackie Chan DC Racing #38.

Po okresie samochodu bezpieczeństwa na czoło klasy GTE-Pro awansowało Ferrari #51. James Calado w modelu 488 wyprzedzał duet Astona Martina. Z tej dwójki świetną pracę wykonali kierowcy drugiego Vantage’a #97. Nicki Thiim, Marco Sorensen i Richie Stanaway po stracie związanej z przebitą oponą we wczesnej fazie wyścigu, przebili się przez całą stawkę i naciskali na swoich partnerów z zespołu.

W kategorii amatorów jedyna zmiana w czołówce nastąpiła na drugiej pozycji. Porsche #77 Dempsey-Proton Racing przeskoczyło Astona #90 od TF Sport. Prowadził niezmiennie Ferrari 488 GTE #84 JMW Motorsport w rękach Driesa Vanthoora.

W połowie 12-stej godziny doszło do kontaktu między Ferrari #55 Spirit of Race i Ferrari #62 Scuderia Corsa w zakręcie Arnage. Townsend Bell w drugim pojeździe w wyniku delikatnego kontaktu obrócił się.

Problemy kolejny raz zanotował Ligier #49 od ARC Bratislava. Samochód ekipy zza naszej południowej granicy wypadł z toru w zakrętach Porsche. Konstantin Calko zdołał jednak dotrzeć do swojego garażu. Do swoich mechaników musiał zjechać także inny Ligier #47 Cetilar Villorba Corse.

Na półmetku wyścigu prowadził jedyny prototyp LMP1 nie mający, jak dotąd problemów technicznych. Nick Tandy w Porsche 919 #1 starał się utrzymywać przewagę nad konkurentami.

W LMP2 niezmiennie karty rozdawały Rebelliony, ze wskazaniem bardziej na Orece #31. Za samochodem #13 plasował się Jackie Chan DC Racing #38.

Największe emocje towarzyszyły klasie GTE-Pro. Kierowcy Astona Martina, Jonathan Adam w #97 i Richie Stanaway w #95, starali się utrzymywać na prowadzeniu przed Alessandro Pier Guidim w Ferrari #51 AF Corse. Ta trójka mieściła się w 1,5 sekundowym odstępie. Ogólnie na okrążeniu lidera jechało 10 załóg na 12 godzin przed wywieszeniem flagi w biało-czarną szachownicę.

W kategorii GTE-Am sytuacja nie zmieniała się. Euan Hankey w Astonie #90 TF Sport, co prawda tym razem wyprzedzał Marvina Diensta, korzystającego z Porsche #77 Dempsey-Proton Racing, ale różnica między nimi wahała się w okolicach 5-ciu sekund. Na czele wciąż podróżowało Ferrari 488 #84 JMW Motorsport.

Image © Porsche AG

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE