Menu

Czy Mercedes odjedzie rywalom w sezonie 2018? Oto jak z trudniejszymi sezonami radzili sobie inni dominatorzy

Mercedes

Tylko czterem zespołom w historii Formuły 1 udało się triumfować w klasyfikacji generalnej konstruktorów przez przynajmniej cztery lata z rzędu. Mercedes, za sprawą tegorocznego tytułu dołączył do tego grona. Czy dominacja ekipy z Brackley przedłuży się na kolejne lata? Jest na to duża szansa, aczkolwiek w historii tylko Ferrari zdobywało tytuły przez aż sześć lat z rzędu...

Normalnym jest, że w okresie dominacji pojawiają się lepsze i gorsze sezony. Część z Was pewnie zastanawia się nad tym, czy po trochę słabszym roku ekipa z Brackley odbuduje się i będzie jeszcze silniejsza, a inni być może liczą na to, że rywalizacja stanie się trochę bardziej wyrównana. Jak więc inni dominatorzy Formuły 1 radzili sobie ze słabszymi momentami?

Sezon 2003 - Ferrari zaspało z rozwojem nowego auta

Michael Schumacher

W 2002 roku Ferrari totalnie zdominowało rywalizację. Michael Schumacher przypieczętował swój piąty mistrzowski tytuł zwyciężając w aż jedenastu wyścigach sezonu, a jego partner z ekipy - Rubens Barrichello czterokrotnie stał na najwyższym stopniu podium. Dlatego też w Maranello postanowiono, że wcale nie trzeba się spieszyć z rozwojem nowej maszyny i można zacząć sezon ze starą konstrukcją z drobnymi zmianami.

Oczywiście Ferrari się przeliczyło, chociaż kwalifikacje do GP Australii 2003 padły ich łupem. Sam wyścig jednak był pełen zwrotów akcji. Rubens Barrichello zaliczył falstart, ale później nałożonej mu kary nie odbył, ponieważ wcześniej rozbił swój samochód. W początkowej fazie zawodów w Melbourne padał deszcz, a Michael Schumacher stracił prowadzenie w wyniku zbyt później wizyty u mechaników. W dalszej części wyścigu Niemiec zyskał kolejną szansę na zwycięstwo, ale skutecznie w tym mu przeszkodziła jedna z części aerodynamicznych w aucie, która zaczęła odpadać. Zgodnie z regulaminem kierowca Ferrari zjechał na nadprogramowy postój i w wyniku tego minął linię mety na czwartym miejscu.

Podczas GP Malezji, która była drugą rundą sezonu 2003 Michael Schumacher w drugim zakręcie spowodował kolizję z Jarno Trullim i zniweczył swoje szanse na dobry rezultat. Potem było jeszcze gorzej. W Brazylii żaden z kierowców ekipy z Maranello nawet nie minął linii mety. W klasyfikacji konstruktorów McLaren miał wówczas przewagę 23 punktów.

Błędy zespołu Williams podczas pit stopów w San Marino dały prostą drogę do pierwszego w sezonie zwycięstwa Michaelowi Schumacherowi. Runda na torze Imola rozpoczęła serię trzech triumfów Niemca. Od GP Hiszpanii został wyposażony w samochód w aktualnej specyfikacji, ale do samego końca kierowcy McLarena i Williamsa stawiali opór Ferrari.

W ostatnim wyścigu sezonu, czyli GP Japonii, Kimi Raikkonen, co prawda z minimalnymi szansami, ale jednak liczył się w walce o mistrzowski tytuł. Jego nadzieje na odrobienie dziewięciu punktów do Michaela Schumachera stały się większe po tym, gdy Niemiec uzyskał dopiero czternasty czas w kwalifikacjach. Rubens Barrichello zwyciężając w GP Japonii i utrzymując Kimiego Raikkonena za swoimi plecami umożliwił wywalczenie szóstego tytułu Michaelowi Schumacherowi.

Sezon 2003 w wykonaniu Ferrari można porównać do tegorocznych występów Mercedesa. Wyraźny spadek formy, konkurencja nagle znalazła się znacznie bliżej, lecz zdołano ostatecznie dopiąć swego. Rok później ekipa z Maranello przygotowała najszybszą maszynę Formuły 1 w historii, której rekordy były poprawiane dopiero w sezonie 2017. Michael Schumacher bez najmniejszych problemów wywalczył siódmy i ostatni w karierze mistrzowski tytuł. Czy Lewis Hamilton także będzie niepokonany w kolejnym roku?

Sezon 2012 - opony niweczą dominację zespołu Red Bull Racing

Sebastian Vettel

Być może nie aż tak dramatycznie jak Ferrari, ale również w sposób zauważalny czołówka Formuły 1 znalazła się dość blisko siebie w 2012 roku, a zespół Red Bull Racing stracił swoją ogromną przewagę. Stało się tak z dwóch powodów. Po pierwsze ekipa z Milton Keynes poszła w niewłaściwym kierunku z rozwojem swojej maszyny, a po drugie duża degradacja opon Pirelli wyjątkowo uatrakcyjniła widowisko.

Przez pierwszych siedem wyścigów, triumfowało siedmiu różnych kierowców. W tym gronie znajdował się także Pastor Maldonado, który przez internautów złośliwie był nazywany "crashtorem". Dopiero podczas GP Europy Fernando Alonso przerwał tą świetną passę. Myślę, że nie ma lepszego dowodu na fakt zaciętej, równej rywalizacji w opisywanym sezonie.

Nawet po ostatniej europejskiej rundzie sezonu 2012 w realnej walce o tytuł nadal liczyło się pięciu kierowców - Fernando Alonso, Lewis Hamilton, Kimi Raikkonen, Sebastian Vettel i Mark Webber. Chociaż należy tutaj podkreślić, że Hiszpan wypracował sobie pewną przewagę.

Sebastian Vettel i zespół Red Bull Racing wykorzystali pełnię możliwości swojego auta dopiero podczas azjatyckiej części sezonu. To właśnie podczas tych czterech wyścigów w Singapurze, Japonii, Korei Południowej oraz Indiach, Niemiec zaliczył serię triumfów, które sprawiły, że znalazł się na czele klasyfikacji kierowców. Jak na ironię losu pięć lat później to właśnie tutaj obecny czterokrotny mistrz świata Formuły 1 stracił szansę na piątą koronę mistrzowską...

Fernando Alonso zdołał odrobić kilka punktów do Sebastiana Vettela i utrzymał swoje szanse na tytuł do ostatniego wyścigu, którym naturalnie była mityczna Brazylia, miejsce wielu dramatycznych rozstrzygnięć. Nie inaczej było w sezonie 2012. Niemiec był wówczas wyraźnie zdenerwowany, popełniał wiele błędów podczas sesji treningowych, ale zdołał się zakwalifikować na czwartej pozycji, przed swoim największym rywalem.

Start w wykonaniu kierowców zespołu Red Bull Racing był fatalny i znajdujący się w kolejnym rzędzie reprezentanci Ferrari szybko się z nimi uporali. Na domiar złego Sebastian Vettel w czwartym zakręcie został uderzony przez Bruno Sennę i w wyniku tego Niemiec zaliczył piruet. Znajdując się na ostatniej pozycji, uszkodzonym samochodem zjechał do alei serwisowej.

Zmienne warunki pogodowe sprawiły, że zniszczenia w podłodze nie były aż tak bardzo odczuwalne dla Sebastiana Vettela, ale nie należy Niemcowi nic odbierać. Dzielnie sobie radził przebijając się na kolejne pozycje, a Fernando Alonso zabrakło tylko jednej pozycji do tego, aby świętować trzeci tytuł mistrzowski.

Historia znowu się powtórzyła i po gorszym sezonie dominujący zespół powrócił ze zdwojoną siłą. W 2013 roku reprezentanci ekipy z Milton Keynes wygrywali aż trzynastokrotnie, a Sebastian Vettel swoją czwartą koronę mistrzowską zapewnił sobie już podczas GP Indii, czyli czwartej od końca rundzie sezonu 2013.

Sezon 1991 - Honda traci moc, McLaren i Senna nerwy

GP San Marino 1991

Brzmi naprawdę znajomo... Dla tych, którzy są być może trochę mniej zaznajomieni z historią Formuły 1 warto powiedzieć, że McLaren na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nawiązał wyłączną współpracę z Hondą i wówczas owocowało to gigantycznymi sukcesami. Ekipa z siedzibą w Woking wywalczyła trzy z rzędu korony mistrzowskie.

Sezon 1988 został kompletnie zdominowany przez kierowców McLarena, którzy wygrali piętnaście spośród szesnastu wyścigów. Ich główną przewagą był niezwykle mocny jak na tamte czasy silnik V6 turbo Hondy. Japońskiego producenta i ekipy z Woking nie powstrzymał zakaz korzystania z turbodoładowanych jednostek do osiągnięcia kolejnego triumfu w 1989 roku.

McLaren z tamtych lat może w pewien sposób również przypominać Mercedesa z czasów hybrydowej ery. Ayrton Senna i Alain Prost, dwóch wybitnych kierowców w jednym zespole, niczym Lewis Hamilton i Nico Rosberg. To naturalnie musiało prowadzić do spięć i tak właśnie się stało w Japonii w 1989 roku. Brazylijczyk zderzył się z Francuzem w ostatniej szykanie i pomknął dalej. Jego rywal musiał wycofać się z dalszej rywalizacji, ale wykorzystując swoje wpływy Alain Prost postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i zgłosił do sędziów protest, że Ayrton Senna ominął ostatnią szykanę. Przyznano mu rację i zapadł ten jakże absurdalny werdykt, a Brazylijczyk w związku z tym stracił szansę na wywalczenie wtedy drugiego mistrzowskiego tytułu.

Zdając sobie sprawę z tego, że dalsza współpraca z McLarenem będzie bardzo trudna, Alain Prost przeszedł do Ferrari. Jak się okazało Francuz naprawdę dobrze trafił, ponieważ ekipa z Maranello przygotowała maszynę na sezon 1990, która szczególnie pod względem tempa wyścigowego potrafiła zagrozić McLarenom. Ostatecznie jednak to Ayrton Senna wywalczył mistrzowski tytuł zderzając się w pierwszym zakręcie wyścigu o GP Japonii z Alainem Prostem.

Wreszcie dotarliśmy do sezonu 1991. Wtedy właśnie McLaren przesiadł się na silnik V12 Hondy, który jak się okazało dysponował zbyt niską mocą, ale szczęśliwie był na tyle niezawodny, że Ayrton Senna bez problemów zapewnił sobie trzecią i ostatnią koronę mistrzowską. Samochód MP4/6 był ostatnim autem w historii Formuły 1 z manualną skrzynią biegów, który umożliwił wywalczenie tytułu w obu klasyfikacjach.

Druga część sezonu należała jednak do ekipy Williams-Renault. Jednostki napędowe francuskiego producenta początkowo ulegały wielu awariom, ale później w połączeniu z półautomatyczną skrzynią biegów rozpoczęły nowy trend w Formule 1. Warto dodać, że nad aerodynamiką czuwał prawdziwy geniusz Adrian Newey.

Zespół McLaren z Ayrtonem Senną na czele domagali się od Hondy natychmiastowych poprawek w silniku V12, ale nie były one na tyle owocne, aby w sezonie 1992 pokonać Williamsa. Ekipa z Woking jest jedyną, która nie uporała się z chwilowym spadkiem formy, aczkolwiek jej sytuacja znacząco różniła się od wcześniej opisywanych. W Formule 1 nastąpiła rewolucja, za którą Honda po prostu nie nadążyła.

Sezon 2018 - rewolucyjna koncepcja Mercedesa

Auto na przyszły rok będzie pierwszym przygotowanym w całości pod okiem nowego dyrektora technicznego - Jamesa Allisona. Według doniesień sprzed kilku miesięcy brytyjski inżynier zaproponował przygotowanie zupełnie nowego samochodu opartego o tak zwaną koncepcję "high-rake". Jest ona stosowana przez Red Bulla i ma na celu zamontowanie podłogi auta pod kątem, w taki sposób, że przód znajduje się bliżej powierzchni, a tył jest zawieszony wyżej.

Mniejszej rewolucji należy oczekiwać w samej jednostce napędowej. Mercedes ciągle ma wyraźną przewagę nad konkurencją i spokojnie wprowadza kolejne ulepszenia, które zwiększają ten dystans.

Czy poczynione zmiany zaowocują piątym z rzędu tytułem w klasyfikacji konstruktorów i kierowców? W ciemno można zaryzykować i powiedzieć, że tak, ale przekonamy się o tym dopiero w przyszłym roku. Do startu sezonu pozostaje 85 dni.

Image © Mercedes AMG Petronas, Scuderia Ferrari, Red Bull Content Pool, Williams F1

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE