24H Le Mans: godz. 04-06 - Problemy Kobayashiego z balansem hamulców. Toyota #7 nadal na prowadzeniu

Toyota Gazoo Racing #7 / © Toyota Motorsport GmbH

Zmianą na pozycji lidera klasy LMP2 rozpoczęła się trzynasta godzina walki na Circuit de la Sarthe. Jadący za kierownicą Oreci 07 - Gibson #41 Yifei Ye poradził sobie z wyprzedzającym go Charlesem Milesim, z siostrzanego składu Team WRT #31 i wskoczył na prowadzenie kategorii oraz na piąte miejsce ogólnej klasyfikacji wyścigu.

Na szesnasty zjazd do boksów zdecydował się natomiast Jakub Śmiechowski z Inter Europol Competition #34, który pojawił się u mechaników na kontrolę klocków hamulcowych oraz na tankowanie i po krótkim postoju powrócił na pętlę ze stratą prawie dwóch minut do ekipy Glickenhaus Racing #709.

Sto siedemdziesiąte ósme okrążenie przyniosło zmianę kierowców w zespole Team WRT #41, w którym Yifeya Ye w kokpicie Oreci 07 zastąpił Louis Deletraz. Szwajcar po szybkim postoju, tankowaniu i zmianie opon powrócił na tor za swoim siostrzanym składem, który po kilku minutach także zawitał do alei serwisowej na zmianę kierowców.

Do kokpitu Alpine A480 - Gibson #36 powrócił także Matthieu Vaxiviere, który zmienił jadącego na trzeciej lokacie Andreę Negrao, kontynuując walkę w klasie Le Mans Hypercar o najniższy stopień podium z Glickenhaus Racing #708.

Problemy dopadły tymczasem skład Racing Team Nederland #29 i jadącego Giedo van der Garde, który stracił panowanie nad swoim autem, co zaowocowało wypadnięciem z toru. Holender nie dał jednak za wygraną i powrócił na nitkę obiektu na dwudziestej pierwszej lokacie w klasyfikacji generalnej.

Kłopoty z balansem hamulców w GR010 Hybrid zgłosił natomiast prowadzący Kamui Kobayashi, który uniknął kontaktu z bandą z opon, zatrzymując się w zakręcie Indianapolis. Japończyk powrócił do walki na pozycji lidera, jednak chwilowy postój spowodował odrobienie strat przez Brendona Hartleya, który do zespołowych kolegów zbliżył się na osiem sekund.

Na nieco ponad jedenaście godzin przed końcem rywalizacji z kolejnymi wyzwaniami musiał zmierzyć się Jan Magnussen z ekipy High Class Racing #49, który na hamowaniu do zakrętu numer siedemnaście został uderzony przez Romana Rusinova z G-Drive Racing #26 i wypadł z toru. Dla Duńczyka nie był to jednak koniec problemów, a wszystko za sprawą uszkodzeń tyłu auta, które spowodowały uderzenie w bandę w dalszej części pętli i zjazd do mechaników.

W międzyczasie w boksach pojawił się prowadzący Kamui Kobayashi, którego w kokpicie zmienił Jose Maria Lopez, powracając na pętlę za plecami Brendona Hartleya. Strata Argentyńczyka do pierwszej lokaty wynosiła jednak jedynie trzy sekundy, co po kilku okrążeniach zostało zniwelowane, a szybsze tempo „siódemki” pozwoliło odzyskać prowadzenie w wyścigu.

Do rywalizacji w klasie LMGTE Pro powróciła Corvette'a oznaczona numerem #64, w której zespół musiał zmierzyć się ze zmianą sprzęgła. Godzinna praca mechaników przyniosła jednak korzyści i Aleksander Sims, zmieniający Nicky'ego Tandy, pojawił się ponownie na pętli, choć ich strata do lidera wynosiła trzydzieści pięć okrążeń.

Skład United Autosports USA #22 nie będzie mógł tymczasem uznać tegorocznej edycji wyścigu do udanej. W Orece 07 - Gibson pojawił się problem z alternatorem, co wymusiło dodatkowy pit stop i kolejne straty do prowadzącego w klasie LMP2 Team WRT #31.

Jose Maria Lopez w Toyocie z numerem #7 pozostał liderem rywalizacji na dziesięć godzin przed zakończeniem wyścigu, wyprzedzając siostrzany skład o ponad dwadzieścia sekund oraz ekipę Glickenhaus Racing #708, po zjeździe Alpine Elf Matmut #36.

W klasie LMP2 na czele pozostały dwie ekipy WRT, w LMGTE Pro AF Corse #51, natomiast w najniższej kategorii AF Corse oznaczone numerem #83.

Image: © Toyota Motorsport GmbH