24H Le Mans: godz. 18-20 - Toyota #8 powraca na prowadzenie 24-godzinnego wyścigu

Toyota Gazoo Racing / © Toyota Motorsport GmbH

Upływające kolejne minuty trzeciej godziny rywalizacji przyniosły następne planowane zjazdy do boksów – jedne zespoły decydowały się jedynie na tankowanie i zmianę ogumienia, natomiast inne postawiły na zmianę kierowców.

Prowadząca w wyścigu Toyota Gazoo Racing #7 została przejęta przez Jose Mario Lopeza, natomiast w siostrzanej ósemce zasiadł Brendon Hartley, który zmienił Sebastiena Buemiego.

Na trzeciej lokacie pozostawał skład Glickenhaus Racing #708, broniący się przed składem Alpine Elf Team #36 oraz drugim Glickenhausem #709, który po niewielkich problemach powrócił na tor z okrążeniem straty do liderów.

W klasie LMP2 na czele pozostawał skład Jota #38 za kierownicą którego znajdował się Will Stevens, po zmianie Antonio Felixa Da Costy. Druga lokata należała do zespołu Team Penske #5 przed trzecią ekipą Prema Orlen Team #9, w której obecnie rywalizował Lorenzo Colombo.

W LMGTE Pro prowadził nadal skład Corvette Racing oznaczony numerem #63 przed Porsche #91 oraz siostrzanym składem, natomiast w LMGTE Am jako lider widniał zespół WeatherTech Racing #79.

Do zaciętej walki o drugą lokatę doszło pomiędzy Tommym Milnerem i Gianmarią Bruni, jednak to kierowca Corvetty #64 wyszedł z tego pojedynku zwycięsko i wskoczył tuż za plecy swojego zespołowego kolegi, tracąc do lidera ponad trzydzieści sekund.

Przewagę nad resztą stawki powiększały tymczasem obie Toyoty – prowadzący Jose Mario Lopez wyprzedzał Brendona Hartleya o dwadzieścia trzy sekundy, natomiast trzeci w zestawieniu Glickenhaus Racing #708 tracił już ponad minutę.

O dwa miejsca w czołowej piątce walczyli natomiast ekipy Cool Racing #37, Panis Racing #65 oraz Team WRT #32. Na czwartej pozycji niezmiennie pozostawał Yifey Ye, przed Nicolasem Jaminem i Driesem Vanthoorem, który mocno naciskał na swojego najbliższego rywala, co przyniosło pozytywny efekt i możliwość awansu tuż za plecy Chińczyka.

Kolejne problemy dopadły ekipę Alpine #36, która mimo słabszego tempa w porównaniu do Toyoty i Glickenhausa, próbowała ścigać trzecią lokatę, jednak błąd kierowcy w „Slow Zone” i przekroczenie prędkości spowodowało nałożenie kary przejazdu przez boksy. Dodatkowy zjazd francuzów powiększył stratę do poprzedzającego Glickenhausa do prawie dwóch minut.

Na dwa rutynowe postoje, po niecałych trzech godzinach rywalizacji, zdecydował się ponownie zespół Toyota. Jako pierwszy w boksach pojawił się lider wyścigu, Jose Maria Lopez, który po szybkim tankowaniu, powrócił na tor. Podobny postój wykonał również Brendon Hartley. Kierowcy japońskiego producenta pozostali na swoich dwóch pierwszych lokatach.

W alei serwisowej na czwarty pit stop zjechał także Romain Dumas z ekipy Glickenhaus Racing #708, decydując się na podobny serwis jak Toyoty. Przewaga Francuza okazała się jednak na tyle wystarczająca, aby ten powrócił do rywalizacji na trzeciej lokacie.

Walkę o drugą lokatę w klasie LMP2 kontynuowali nadal Team Penske #5 i Prema Orlen Team #9. Uciekający przed swoim rywalem Dane Cameron utrzymywał przewagę nad Lorenzo Colombo, choć Włoch kilkukrotnie próbował dobrać się do skóry Amerykanina i powrócić za plecy Joty #38.

Zawodnik Premy nie utrzymał jednak trzeciego miejsca i po krótkiej chwili stracił miejsce na rzecz składu Cool Racing #37.

Po nieco ponad trzech godzinach rywalizacji problemy z utrzymaniem się na torze miał Nicolas Leutwiler z zespołu Team Project 1 #46, który stracił panowanie nad autem i ugrzązł w żwirowej pułapce, co wywołało na części pętli strefę żółtych flag, które spowolniły samochody do zaledwie 80 km/h.

Niemiecka ekipa powróciła finalnie do boksu i po krótkim sprawdzeniu całego auta oraz zmiany kierowcy na Mikkela Pedersena, wyjechała na pętlę w Le Mans, choć dopiero na przedostatnim miejscu.

W międzyczasie na drugą zmianę kierowców zdecydował się skład Roberta Kubicy. Lorenzo Colombo w kokpicie Oreci-07 Gibson zmienił Louis Deletraz, który wyjechał ponownie na tor, jednak dopiero na szóstym miejscu przed składem Cool Racing #37.

Po trzech i pół godzinie walki z problemami musiał zmierzyć się zespół Vector Sport #10 i Ryan Cullen za kierownicą, który uderzył w bandę zakrętu Indianapolis. Zawodnik zdołał jednak powrócić do boksów, a po zmianie przodu auta, kół oraz tankowaniu, powrócił na tor.

Zjazdy do boksów obu prototypów Toyoty pozwoliły na zmianę na pozycji lidera. Lepszym tempem po zjeździe Jose Marii Lopeza popisał się Brendon Hartley, który po swoim pit stopie zdołał utrzymać pierwszą lokatę, lecz jego przewaga nad kolegą wynosiła niecałe pół sekundy.

W klasie LMP2 na pozycji lidera nadal jechała Jota z numerem #38 przed składem siostrzanem składem #28 oraz Team WRT #32. W LMGTE Pro Corvette Racing #63, natomiast w AM niezmiennie na prowadzeniu było Porsche WeatherTech Racing #79.

Polski zespół Inter Europol Competition bez większych problemów kontynuował jazdę podczas trzeciej i czwartej godziny rywalizacji, pozostając w środku stawki LMP2.

Image: © Toyota Motorsport GmbH