24H Le Mans: Godz. 19-20: Toyota #8 na bezpiecznym prowadzeniu. Kolejne kłopoty Inter Europol Competition

Toyota Gazoo Racing #8 / © Toyota Motorsport GmbH

Na cztery godziny przed końcem rywalizacji w Le Mans na prowadzeniu pozostawał zespół Toyota Gazoo Racing #8. Prowizoryczne podium uzupełniały dwa Rebelliony – „trójka” przed „jedynką”. Goniła ich jednak Toyota #7. Kolejne problemy miał za to polski zespół Inter Europol Competition.

Sebastien Buemi jechał równym, dobrym, dzięki czemu przewaga Toyoty #8 nad Rebellionem #1 utrzymywała się na poziomie ponad 3 okrążeń. Bruno Senna zjechał jednak ok. 8:50 do alei serwisowej, a samochód został wprowadzony do garażu. Tam rozpoczęły się gorączkowe prace w przedniej części auta. Po kilku minutach udało się naprawić problem i wymieniono nos, dzięki czemu Rebellion mógł wrócić do rywalizacji. Garaż opuścił Gustavo Menezes, około 33 sekundy za siostrzanym Rebellionem oznaczonym numerem 3. Tym samym przewaga Toyoty #8 powiększyła się już do ponad 4 okrążeń nad najbliższym rywalem.

W międzyczasie pojawiły się żółte flagi w kilku sektorach. Najpierw na końcu szykany Dunlopa panowanie nad Ferrari 488 GTE stracił Claudio Schiavoni (Iron Lynx #60), a chwilę później w zakrętach Porsche doszło do wybuchu prawej przedniej opony w samochodzie zespołu Team Project 1 #89, w momencie gdy za kierownicą zasiadał Andreas Laskaratos.

W dalszym ciągu problemy nie opuszczały polskiego zespołu Inter Europol Competition #34. Jakub Śmiechowski stracił panowanie nad autem w szykanie Dunlopa i chwilę później znalazł się na żwirowym poboczu, tuż za mostem. Niestety, nie udało mu się z niego wyjechać i konieczna była pomoc ciężkiego sprzętu. Ekipa zajmowała wówczas 46. miejsce w klasyfikacji generalnej i 18. w klasie LMP2.

O godzinie 9:10 w alei serwisowej pojawił się prowadzący w klasie GTE Pro zespół Aston Martin Racing #97, za którego kierownicą zasiadał wówczas Alexander Lynn. W związku z tym, że postój trwał około minuty, na pozycję lidera awansował James Calado z ekipy AF Corse #51. On jednak też musiał pojawić się wkrótce u swoich mechaników. Zespół zdecydował się wtedy na wymianę kierowcy – za sterami zasiadł Alessandro Per Guidi.

W alei serwisowej zjawił się także Salih Yoluc z prowadzącego w klasie GTE Am zespołu TF Sport #90. Turek zakończył swoją blisko dwugodzinną zmianę, a za kierownicą Astona Martina zasiadł wtedy Jonathan Adam. Mimo tej wymiany przewaga nad ekipą AF Corse #83 wynosiła blisko 3,5 minuty.

Kolejne wolne strefy pojawiły się za sprawą Morrisa Chena (Hub Auto Racing #72), który wypadł na żwirowe pobocze za mostem Dunlopa. Tajwańczykowi udało się z niej wydostać i zjechał do alei serwisowej, a na torze znów powiewały zielone flagi.

Na 5 godzin przed końcem rywalizacji na torze Le Mans prowadząca Toyota #8 miała na swoim końce 305 przejechanych okrążeń i z przewagą blisko pięciu „kółek” wyprzedzała Rebelliona #1, który powrócił na pozycję wicelidera po zjeździe do boksów siostrzanego składu. Na podium próbował powrócić Kamui Kobayashi z Toyoty #7, jednak jego strata oscylowała w granicach dwóch okrążeń.

Kilka minut później w prowadzącej Toyocie #8 doszło do zmiany kierowców. Swoją zmianę zakończył Sebastien Buemi, a jego miejsce zajął Brendon Hartley. W międzyczasie w alei serwisowej pojawił się również Gustavo Menezes, w związku z czym na drugie miejsce powrócił Reblellion #3, za którego kierownicą zasiadał wówczas Romain Dumas.

Krótko przed godziną 9:50 w alei serwisowej pojawił się prowadzący w klasie LMP2 zespół United Autosports #22. Ekipa zdecydowała się wówczas na zmianę kierowcy – Filipe Albuquerque zajął miejsce Paula di Resty. Tym samym ich przewaga nad zespołem Jota #38 zmalała do 30 sekund.

W kolejnych minutach na Circuit de la Sarthe nie działo się zbyt wiele. Planowy postój odbył zespół Aston Martin Racing #97, który przewodził stawce klasy GTE Pro. Po wizycie u mechaników musiał na chwilę oddać prowadzenie na rzecz ekipy AF Corse #51, która na dotankowania i wymianę opon zjeżdża trochę później.

O godzinie 10:15 w alei serwisowej pojawiły się oba składy Rebellion Racing. Po powrocie na tor prowadziła „trójka” przed „jedynką”, a różnica między nimi wynosiła ok. 15 sekund. Powoli do nich zbliżała się też Toyota #7, która wciąż miała jednak stratę ponad okrążenia.

W międzyczasie na postój zdecydował się Alessandro Pier Guidi z Ferrari 488 GTE #51. Gdy powrócił na tor, jego strata do prowadzącego w klasie GTE Pro zespołu Aston Martin Racing #97 oscylowała w granicach 40 sekund. Obie ekipy były u swoich mechaników już 20 razy.

Po 20 godzinach rywalizacji na torze Le Mans prowadziła Toyota #8 przed Rebellionem #3 i siostrzanym składem #1. O powrót na podium walczyła za to Toyota #7, która w nocy miała problem natury technicznej.

W klasie LMP2 dość bezpieczne prowadzenie utrzymywał zespół United Autosports #22. Co prawda na tym samym okrążeniu znajdowała się Jota #38, ale tracili ponad pół minuty. Prowizoryczne podium w tej kategorii uzupełniał na ten moment G-Drive Racing #26. Polski zespół Inter Europol Competition zajmował 18. miejsce w klasie i 45. w klasyfikacji generalnej.

W klasie GTE Pro pozycję lidera zajmował zespół Aston Martin Racing #97, który miał blisko 40-sekundową przewagę nad ekipą AF Corse #51. Ferrari 488 GTE zjeżdża jednak później do alei serwisowej, co może okazać się kluczowe w walce o zwycięstwo. Prowizoryczne podium uzupełniał Aston Martin Racing #95.

W klasie GTE Am również na prowadzeniu znajdował się Aston Martin. Stawce przewodziła ekipa TF Sport #90, która wyprzedzała zespoły AF Corse #83 i Dempsey - Proton Racing #77. Różnica między tą dwójką wynosiła jednak mniej niż 4 sekundy.

Image: © Toyota Motorsport GmbH