24H Le Mans: Godz. 21-22: Toyota #8 na ostatniej prostej do zwycięstwa. Duża strata zespołu Inter Europol Competition

Toyota Gazoo Racing #8 / © Toyota Motorsport GmbH

Skład Toyota Gazoo Racing #8 i Brendon Hartley rozpoczął dwudziestą pierwszą godzinę rywalizacji z przewagą czterech okrążeń nad Rebellionem z numerem #3 oraz pięcioma okrążeniami nad drugą ekipą szwajcarskiego składu, która traciła kolejne okrążenie.

W klasie LMP2 na prowadzeniu nadal plasowała się ekipa United Autosports #22, przed Jotą #38 i G-Drive Racing #26, natomiast w LMGTE Pro swoją przewagę nad drugim AF Corse #51 powiększył Aston Martin Racing #97, za kierownicą którego znajdował się Maxime Martin. W najniższej klasie bezapelacyjnie prowadził skład TF Sport #90.

Po 316 okrążeniach na swój trzydziesty czwarty postój zdecydował się lider klasyfikacji LMP2, ekipa United Autosports #22, która zdecydowała się jedynie na tankowanie i umożliwiła powrót na tor Felipe Albuquerque, który pozostawał za kierownicą prototypu Oreca 07-Gibson.

Wszystko wskazywało na to, że ciekawa rywalizacja rozgorzeje pomiędzy Romain Dumas i Gustavo Menezesem, który zbliżał się do swojego zespołowego kolegi z prototypu #3, jednak zespół Rebellion zdecydował się utrzymać kierowców na swoich pozycjach, przed ich zjazdami do boksów.

Kilka chwil później jako pierwszy w alei serwisowej pojawił się Francuz, który po tankowaniu powrócił do walki na trzeciej lokacie, jednak już okrążenie później u swoich mechaników zagościł Menezes, który po szybkim pit stopie powrócił na tor za swoim siostrzanym składem, do którego tracił zaledwie sekundę.

Na zmianę kierowców zdecydowała się tymczasem ekipa Toyota Gazoo Racing #7. Jadącego na czwartej pozycji Kamui Kobayashiego w kokpicie TS050-Hybrid zmienił Jose Maria Lopez, który powrócił na tor z siedmioma okrążeniami straty do lidera. Opuszczający auto Japończyk wyraźnie prezentował niezadowolenie z pozycji jego składu, co zmieniło się podczas nocnych jazd, kiedy Toyota #7 uległa awarii i straciła prowadzenie.

Do zmiany zawodników doszło także w prototypie Oreca 07-Gibson zespołu United Autosports #22, którą do chwili obecnej prowadził Felipe Albuquerque. W kokpicie Portugalczyka zmienił Paul di Resta, powracając na tor z prawie dwuminutową przewagą nad drugą Jotą #38, którą w obecnym momencie rywalizował mistrz Formuły E Antonio Felix da Costa.

Na niecałe dwie i pół godziny przed metą na pełen pit stop, wraz ze zmianą kierowców, zdecydował się skład Rebellion Racing #3. W kokpicie prototypu R13-Gibson Romaina Dumas zmienił Luis Deletraz, który po zmianie opon oraz tankowanie powrócił na tor na trzeciej lokacie. Po krótkiej chwili ponownie mógł podążać za plecami Toyoty #8, po zjeździe do boksów Rebelliona oznaczonego numerem #1. Siostrzany szwajcarski skład także zdecydował się na pełną obsługę samochodu, w tym i zmianę kierowców - Gustavo Menezesa zmienił Norman Nato.

Na właściwie tory powróciła także rywalizacja w klasie LMGTE Pro, w której kilka okrążeń wcześniej na swój zjazd zdecydował się Aston Martin Racing #97, co zaowocowało stratą pierwszej lokaty. Brytyjski skład z Harry Tincknellem za kierownicą powrócił jednak na prowadzenie po zjeździe AF Corse #51, w którym za kierownicą znajdował się Daniel Serra.

Do ostatniej zmiany kierowców doszło także u liderów 24-godzinnego wyścigu Le Mans, Toyoty Gazoo Racing oznaczonej numerem #8. W kokpicie LMP1 Brendona Hartleya zmienił doświadczony Kazuki Nakajima, powracając na tor z przewagą pięciu okrążeń nad dwoma składami Rebelliona.

Na dwie godziny przed zakończeniem rywalizacji na prowadzeniu pozostawał skład Toyoty #8, przed dwoma Rebellionami i siostrzanym składem, który notował aż siedem okrążeń straty.

W klasie LMP2 nadal prowadził United Autosport #22, w LMGTE Pro Aston Martin Racing #97, natomiast w najniższej klasie TF Sport #90.

Jedyny polski zespół, Inter Europol Competition, po nocnych problemach technicznych, kontynuował zmagania, jednak nadal plasował się czwartej dziesiątce na czterdziestym czwartym miejscu.

Image: © Toyota Motorsport GmbH