MotoGP

Jorge Lorenzo - Repsol Honda

Ostatni wyścig Jorge Lorenzo: Czuję się wolny

GP Walencji było ostatnim wyścigiem w karierze Jorge Lorenzo. Pięciokrotny mistrz świata ukończył rywalizację na trzynastym miejscu i odchodzi z tego sportu jako radosny, wolny człowiek.

Nie o takim sezonie marzył Lorenzo, gdy dołączał do zespołu Repsol Honda. Kontuzje i operacje opóźniły jego przygotowania do zmagań, a kolejne wypadki były chwilami zwątpienia i obawą o swoje życie. Ostatecznie więc, nie mając możliwości wygrywania, pięciokrotny motocyklowy mistrz świata postanowił zakończyć swoją karierę. Teraz może cieszyć się swoją sportową emeryturą.

„Jestem całkowicie szczęśliwy” – mówił uśmiechnięty Jorge Lorenzo. „Czuję dużo szczęścia, czuję się wolny. Kiedy przekroczyłem linię mety, poczułem wolność, ponieważ opuszczam ten sport zdrowym, wciąż młodym i mając możliwość cieszenia się życiem”.

„Jest tylko jedno życie i masz szansę się tym cieszyć. Masz tyle kompromisów, tak wiele obowiązków, jak ja teraz. Musimy skorzystać z tej okazji i właśnie to zrobię od tego popołudnia i dzisiejszej nocy”.

Ostatni start w wyścigu był dla Jorge Lorenzo dość stresującym. Hiszpan nie chciał uczestniczyć w żadnym zamieszaniu i bezpiecznie dojechać do mety, co też ostatecznie się udało.

„Wczoraj [w sobotę] wyobrażałem sobie, jak mogę czuć się na polach startowych. Wyobrażałem sobie, że czułbym się zrelaksowany i nie miałbym tak dużo presji. Czułem się jednak odwrotnie. Byłem pod presją, ponieważ naprawdę nie chciałem mieć problemów na starcie i na pierwszych okrążeniach, ponieważ widziałem w innych kategoriach, że tor był śliski, trudny, a szanse na wypadek i popełnienie jakichś błędów – oprócz bycia na ostatnich pozycjach – były wysokie. Nie chciałem upaść podczas wyścigu” – wyjaśniał pięciokrotny motocyklowy mistrz świata.

„Kiedy byłem na trzecim lub czwartym okrążeniu, byłem trochę spokojny. Wiedziałem, że mogę ukończyć wyścig. Nawet wtedy pośrednia przednia opona była na limicie. Musiałem nie tracić koncentracji. Jeśli zwolnię zbyt mocno, przód może się ochłodzić i mógłbym łatwo upaść”.

„Gdy zobaczyłem, że nie mogę podążać za Tito [Rabatem], który mnie wyprzedził lub za czołową grupą i byłem na takiej pozycji, zdecydowałem wcisnąć przycisk przetrwania i ukończyć wyścig na moim limicie. Ukończyć wyścig na tym motocyklu i cieszyć się tym niezapomnianym dniem z moimi fanami, fanklubem i wszystkimi kibicami, którzy tu przybyli i sprawili, że tor był tak zatłoczony”.

Jorge Lorenzo zakończył swój ostatni wyścig na trzynastym miejscu. W związku z tym, że GP Walencji wygrał Marc Marquez, a jedynym zawodnikiem fabrycznej ekipy Ducati, który dojechał do mety, był Andrea Dovizioso, tytuł w klasyfikacji zespołowej wywalczyła Repsol Honda. Ich przewaga ostatecznie wyniosła 13 punktów.

„Cieszę się szczególnie z zespołem. Ostatecznie osiągnęliśmy nasz cel, którym była potrójna korona i możemy powiedzieć, że Honda wygrała wszystko w sezonie 2019. Oczywiście było to możliwe dzięki perfekcyjnemu sezonowi Marca [Marqueza], który dokonał tego bez mojej dużej pomocy, ale wiesz, dałem z siebie wszystko”.

„Nie żałuję. Sytuacje, jakie przeżyłem w tym roku…[czuję] szczęście. 18 lat tutaj, w mistrzostwach świata. Będę tęsknić za wygrywaniem, jazdą i tymi ludźmi, tą rodziną, z którą podróżujemy po świecie w poszukiwaniu szczęścia i chwały” – zakończył hiszpański zawodnik.

© 2011-2019 Motorsport Grand Prix. Wszelkie Prawa Zastrzeżone