Alex Lynn unika poważnych konsekwencji po kolizji z Mitchem Evansem

Alex Lynn - Mahindra Racing / © Mahindra Racing

Kierowca zespołu Mahindra Racing, Alex Lynn, uniknął poważnych urazów po wypadku, do jakiego doszło pod koniec drugiego starcia o E-Prix Ad-Dirijji.

Drugi nocny wyścig w Arabii Saudyjskiej, który rozpoczął siódmy sezon Formuły E, zakończył się wywieszeniem czerwonej flagi po wypadku pomiędzy Alexem Lynnem i Mitchem Evansem, walczącymi o czternastą lokatę.

Wszystko wskazywało na to, że rywalizacja zostanie wstrzymana po kolizji Maximiliana Guenthera i Toma Blomqvista, którzy zderzyli się na hamowaniu do osiemnastego zakrętu, jednak do poważniejszego zderzenia doszło za ich plecami, gdzie kierowca Mahindry próbował wyprzedzić jadącego przed nim reprezentanta Jaguara.

Kolizja pomiędzy Lynnem i Evansem zakończyła się wybiciem w powietrze bolidu Brytyjczyka, który obrócił się do góry kołami i ślizgając się po nawierzchni toru, uderzył z impetem w bariery osiemnastego zakrętu.

Reprezentant hinduskiej ekipy bardzo szybko został przetransportowany do szpitala w celu oceny jego stanu zdrowia, jednak po badaniach opuścił kompleks medyczny z niewielkimi siniakami, co potwierdził Dilbagh Gill, szef zespołu.

„Najważniejsze jest to, że po wypadku Alex czuje się dobrze” – powiedział Gill.

„To była paskudna kolizja, ale świadczy o trwającej pracy Formuły E oraz FIA w zakresie bezpieczeństwa i to spowodowało, że Alex doznał tylko kilku siniaków, co pozwoli mu ścigać się z nami w Rzymie.”

O komentarz został poproszony także Mitch Evans, który przyznał, że było to niefortunne zderzenie, jednak cieszy się, iż jego rywal ma się dobrze.

„To nie był miły wypadek" – skomentował Australijczyk dla serwisu Motorsport. „Zasadniczo mocno broniłem się w osiemnastym zakręcie przed Alexem, który znalazł się bardzo blisko bariery.”

„Czy było tam miejsce? Nie jestem pewien, muszę zobaczyć powtórkę. Mam nadzieję, że tak było i nie zrobiłem nic nieprzepisowego.”

„To nie był miły moment. W pewnej chwili zobaczyłem go nade mną. Uważam jednak, że był to incydent wyścigowy.”

Tuż po kolizji z kierowcą Mahindry, zawodnik Jaguara zatrzymał się na torze, aby sprawdzić stan Lynna. Na szczęście nie został ranny, co potwierdziły późniejsze badania w szpitalu.

„Widziałem, jak uderza w ścianę i wyskoczyłem z auta, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku" – kontynuował Evans. „Nigdy nie chcesz oglądać tego typu rzeczy. To mój przyjaciel i nie chcę, aby ktokolwiek przez to przechodził.”

„Najważniejsze jest to, że wszystko jest w porządku” – podsumował.

Image: © Mahindra Racing