Allison: Dzięki Mercedesowi mogłem dojść do siebie po stracie żony

Allison: Dzięki Mercedesowi mogłem dojść do siebie po stracie żony

James Allison, dyrektor techniczny zespołu Mercedes AMG Petronas F1 zdradził kulisy związane z jego przejściem do Mercedesa oraz jak pomogło mu to pogodzić się ze śmiercią żony.

Brytyjczyk dołączył do niemieckiej ekipy na początku sezonu 2017, zastępując w tym czasie Paddy’ego Lowe’a, który przeszedł wtedy do zespołu Williams. Rok wcześniej opuścił zespół Ferrari, aby po śmierci jego żony móc być z rodziną.

“To było zastraszające, choć myślę, że lęk nie jest właściwym określeniem. Wiedziałem, że muszę sobie dobrze radzić, aby mieć wpływ na to co będzie się działo. To powodowało niepokój lub nawet przerażało na różne sposoby" - wyjaśnił Allison.

“Po pierwsze, był to zespół, który zdominował wyścigi przez trzy lata z rzędu i był pełen najwyższej klasy inżynierów. Był to zespół ze specjalistami na każdym szczeblu, którzy doskonale znali swoją pracę. Zapewne wcale mnie nie potrzebowali!”

“Robiliby coś wspaniałego nawet bez mojego przyjazdu. Miałem świadomość, że kiedy pierwszy raz przekroczyłem drzwi fabryki, dołączyłem do zespołu, który na pewno będzie niesamowicie silny, niezależnie od tego, czy się w nim pojawiłem, czy nie.”

Allison podkreśla, że dołączenie do gorączkowej rzeczywistości jednego z najlepszych zespołów Formuły 1 pozwoliło mu odzyskać równowagę po śmierci żony i na nowo znaleźć poczucie normalności.

“W tym czasie byłem wrakiem. Dziś oczywiście, po czterech latach nadal jestem pogrążony w żałobie, ale wtedy płakałem w samochodzie jadąc do pracy, a potem znów wracając do domu.”

“Miałem nadzieję, że będę potrzebny w pracy i uda mi się wziąć w garść po śmierci Becki, ale to była bardziej nadzieja niż pewność.”

“Jedną z rzeczy, za którą jestem szczególnie wdzięczny Mercedesowi, jest to, że kiedy w moim życiu wszystko się wywróciło i nic nie było normalne, mogłem oddać się pracy. Rytm sezonu wyścigowego, presja na zbudowanie i rozwój samochodu, dreszczyk emocji związany ze zwycięstwem i wyzwaniami, jakie stawia przede mną nowy sezon – to wszystko było znajome."

Zdaniem Brytyjczyka ma on ogromny dług wdzięczności wobec Toto Wolffa, jak i całego zespołu za to, że umożliwili mu ponowne odkrycie normalności w życiu i poczucie, że może zrobić coś pozytywnego.

“Nie wiedziałem co robić. Pewna część mnie chciała po prostu schować się do jakiejś dziury i nigdy nie wychodzić. Jednak Toto dał mi szansę i miałem nadzieję, że z upływem czasu zacznę czuć, że będę ponownie chciał nawiązać kontakt ze światem.”

“Idąc do fabryki w Brackley, czułem się silniejszy i bardziej przydatny. Czułem, że pomimo bólu związanego z utratą Becki nadal mogę być przydatny. Gdy mijały kolejne tygodnie i lata hazardu, jaki podjął Toto, stawiając na mnie, miałem coraz większą nadzieję, że spłaciłem mój dług swoją użytecznością.”

Pod okiem Jamesa Allisona toczyła się cała dominacja Mercedesa oraz Lewisa Hamiltona w ostatnich latach. Jednocześnie podkreślił, że przez te lata w całej ekipie panowała ciepła i przyjazna atmosfera, która stworzyła mu dogodne warunki do pracy, przynoszącej tak wspaniałe rezultaty.

“Miałem wielkie szczęście, że dostałem miejsce w zespole o wyjątkowo ciepłym sercu z grupą ludzi, którzy pomimo że mnie nie potrzebowali, bardzo dobrze mnie przyjęli. Sprawili, że poczułem się mile widziany. Zapewnili mi przestrzeń do pracy i stworzyli dla mnie środowisko, w którym mogłem być przydatny i mogłem wracać do siebie, mając jednocześnie najbardziej godną pozazdroszczenia pracę” - dodał.

Image: © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images