Alonso sfrustrowany Oconem: Jeszcze jeden wyścig i będzie po wszystkim

Fernando Alonso - BWT Alpine F1 Team / © Alpine F1 / XPB Images

Dwukrotny mistrz świata po sobotnich incydentach ze swoim zespołowym kolegą, Estebanem Oconem, okazał swoją frustrację, przyznając, iż nie może się doczekać zakończenia z nim współpracy i zmiany ekipy.

Kierowcy Alpine zepsuli swoje okrążenia już na początku sprintu, kiedy to doszło do kontaktu pomiędzy nimi na wyjściu z czwórki, a kilkanaście sekund później do kolejnej kolizji na prostej startowej.

Alonso twierdził, że to Ocon wypchnął go z zakrętu, pomimo analizy tego ruchu przez sędziów, ostatecznie nie podjęli oni żadnych dalszych działań w tej sprawie. Kierowcy ekipy z Enstone zostali jednak wezwani do biura stewardów za przewinienie na prostej startowej, co poskutkowało ukaraniem Hiszpana pięcioma sekundami przypisanymi do wyniku ze sprintu, a także dwoma punktami karnymi.

W związku z tym Alonso do niedzielnej rywalizacji w Sao Paulo przystąpi z osiemnastej pozycji.

„Nie muszę” – opowiedział Hiszpan, gdy zapytano go, czy przedyskutuje sobotnie incydenty z Estebanem Oconem. „Jeszcze jeden wyścig i będzie po wszystkim, w końcu. Byłem bardzo blisko ściany w Dżudzie i Budapeszcie. Wygląda na to, że kiedy zaczynamy być blisko siebie, taka jest jego obrona. Jest, jak jest, nic nie możemy zrobić.”_

„Tak to już jest, że czasami wewnątrz zespołu jest bardzo konkurencyjnie. Natomiast została już tylko jedna runda” – dodał.

Pomimo frustracji, Alonso wierzy, że podczas niedzielnej rywalizacji będzie w stanie wywalczyć dobre punkty, dzięki optymalnemu tempu, które prezentuje zespół.

„To było dalekie do ideału, kiedy już na pierwszym okrążeniu sprintu dochodzi do kontaktu. Jest za mało czasu na powrót bez neutralizacji, czy czegokolwiek. Z pozytywów, tempo było naprawdę dobre, byliśmy właściwe blisko liderów.”_

„Mogliśmy odzyskać kilka miejsc, ale jeśli podczas wyścigu będziemy mieć takie tempo, możemy zdobyć dobre punkty” – dodał Hiszpan.

Image: © Alpine F1 / XPB Images