Andretti: To poważny projekt, a nie żaden kaprys

Mario Andretti / © IndyCar

Mario Andretti ujawnił kolejne szczegóły planu, którego celem jest dołączenie jego zespołu do stawki Formuły 1 już w roku 2024.

Pierwsze wieści na temat swoich zamiarów mistrz świata z sezonu 1978 ogłosił w piątkowy wieczór, jednak od tego momentu nie usłyszeliśmy żadnej szerszej wypowiedzi na ten temat, nie licząc potwierdzenia tych planów które przekazał rzecznik prasowy stajni Andretti Autosport.

Mario Andretti ostatecznie jednak postanowił podzielić się pewnymi szczegółami, które ujawnił w wywiadzie dla amerykańskiej gazety IndyStar, ujawniając między innymi, że za programem F1 stać będzie jego syn, a cała operacja wyścigowa ma być gotowa natychmiast po uzyskaniu zgody FIA.

„Nie mogę doczekać się tej możliwości" - powiedział 81-latek.

„Nie jest żadną tajemnicą to, ile Formuła 1 i pozostałe wyścigi znaczą dla naszej rodziny. Żyjemy i oddychamy sportami motorowymi."

Przeczytaj też: Andretti w Formule 1 od sezonu 2024?

Obecnie wiadomo między innymi, że jednym z dwójki podstawowych kierowców ekipy zarządzanej przez jego syna miałby być Colton Herta.

„Bardzo chciałbym go tam zobaczyć. Ma wyjątkowy talent i musi to pokazać w F1. Nie uważam, aby kolejny amerykański zespół mógł zaszkodzić Formule 1, a już na pewno przynajmniej jeden amerykański kierowca."

„Michael pracował nad tym wszystkim już od dłuższego czasu. Wszystko jest już na tyle zaawansowane, że jeśli tylko uzyskają zgodę na dołączenie do pozostałych dziesięciu stajni, to w zasadzie natychmiast będą gotowi do startu."

„To naprawdę poważna sprawa i wszystko robimy w dobrej wierze. To nie jest żaden kaprys, czy kolejna zachcianka do skreślenia z listy. Wszystko dzieje się naprawdę. Michael kiedy już się czegoś podejmuje, jest w tym nieugięty. Zgromadził wokół siebie odpowiednich ludzi, którzy wspierają cały projekt i naprawdę zrobił to znakomicie."

Michael Andretti / © IndyCar

Aby móc wejść do rywalizacji z pozostałymi konstruktorami w F1, Andretti będzie musiał liczyć się z koniecznością opłacenia wpisowego w kwocie dwustu milionów dolarów.

„Wszystko jest gotowe, każdy punkt z listy wymagań został odkreślony."

„Nie wiem na ile możemy być pewni siebie, ale mamy tylko nadzieję, że spotkamy się z dobrymi intencjami."

Jak podała jednak gazeta IndyStar powołując się na anonimowe źródło, nie wszystkie zespoły w stawce F1 musza być skore do powitania Amerykanów z otwartymi rękami.

„Wyobrażam sobie, że niektóre ekipy mogą nie być zbytnio podekscytowane powiększeniem listy startowej i zmniejszeniem tym samym puli nagród. To patowa sytuacja, w której ktoś może stwierdzić, że sytuacja dla dziesięciu producentów jest bardzo dobra i lepiej zostawić wszystko w spokoju."

Image: © IndyCar