Antonio Felix da Costa zwycięzcą pierwszego wyścigu w Berlinie

Antonio Felix da Costa - DS Techeetah / © Formula E

Zwycięstwem Antonio Felixa da Costy z zespołu DS Techeetah zakończył się środowy wyścig na lotnisku Tempelhof w Berlinie. Portugalczyk wprawdzie linię mety przekraczał z niemal zerowym stanem baterii, lecz nie przeszkodziło mu to w utrzymaniu ponad pięciosekundowej przewagi nad drugim Andree Lottererem z Tag Heuer Porsche. Trzeci był Sam Bird z Envision Virgin Racing.

Startujący z pierwszego pola Antonio Felix da Costa obronił prowadzenie tuż po rozpoczęciu wyścigu. Swoje pozycje zachowali również Jean-Eric Vergne i Andree Lotterer.

Duet ekipy DS Techeetah szybko rozpoczął powiększanie przewagi nad resztą stawki. Strata trzeciego Lotterera wzrosła po kilku okrążeniach już do ponad pięciu sekund.

Pechowo wyścig potoczył się do Roberta Frijnsa z ekipy Envision Virgin Racing, który uderzył bolidem w ścianę i w wyniku uszkodzonego auta musiał wycofać się z rywalizacji. Holender po krótkiej jeździe uszkodzonym bolid ustawił się w dość niefortunnym miejscu (dziewiątym zakręcie), dlatego na torze musiał pojawić się samochód bezpieczeństwa.

Neutralizacja nie była na rękę liderom wyścigu, ponieważ stracili oni całą wypracowaną przewagę, niemniej jednak po restarcie nie stracili swoich lokat. Do zmiany natomiast doszło na miejscu czwartym, po tym jak Nick de Vries zdołał wyprzedzić Sebastiana Buemiego.

Na szóstą pozycję awansował również zwycięzca pierwszego ePrix sezonu w Ad-Diriyah, czyli Sam Bird po uporaniu się z D'Ambrosio w piątym zakręcie. Bird odnotował awans o kolejną lokatę za sprawą błędu Buemiego, który, próbując uruchomić tryb ataku, zjechał na wyznaczoną linię wymaganą do jej aktywowania, jednak próba okazała się bezskuteczna i stracił piąte miejsce na rzecz Birda.

Andree Lotterer z kolei aktywację "attack-mode" przypłacił utratą dwóch miejsce na rzecz De Vriesa i Birda. Sytuacja jednak szybko uległa zmianie i kierowca Tag Heuer Porsche powrócił na trzecią lokatę przed wspomnianych dwóch rywali.

Tuż po wyprzedzaniu Lotterera, na torze pojawiła się żółta flaga, której autorem był Felipe Massa. Brazylijczyk rozbił się o bariery i uszkodził zawieszenie auta. Niestety kierowca zatrzymał się tuż przed pierwszym zakrętem, co wymagało wywieszenia żółtej flagi na całym torze.

Wznowienie wyścigu doprowadziło do sporego zamieszania. Jadący do tej pory na drugiej pozycji Jean-Eric Vergne stracił lokatę, zostając wyprzedzonym przez Sama Birda, a na kolejnych okrążeniach spadł również za Andree Lotterera, Nycka de Vriesa (z którym doprowadził do kontaktu), Stoffela Vandoorne'a i Jerome'a D'Ambrosio.

Do kontaktu pomiędzy Mitchem Evansem a Maximilianem Guntherem doszło w końcowej fazie wyścigu i niestety incydent ten spowodował obrót na torze przez Evansa, który spadł na osiemnaste miejsce.

Kierowcy linię mety przekraczali z niemal zerowym stanem baterii. W takiej sytuacji był między innymi lider wyścigu, choć Antonio Felixowi da Coście udało się szczęśliwie dojechać do mety.

Na drugiej pozycji finiszował Andree Lotterer, który w końcówce wyprzedził Sama Birda.

Czwartą pozycję wywalczył Nyck de Vries, a piąty był Jerome D'Ambrosio. W czołowej dziesiątce sklasyfikowani zostali również: Stoffel Vandoorne, Sebastien Buemi, Max Gunther, Lucas di Grassi oraz Alex Sims.

Jean-Eric Vergne nie przekroczył ostatecznie linii mety. Tracąc na końcowych metrach kolejne lokaty, postanowił ostatecznie zjechać do alei serwisowej. Wyścigu nie ukończył również Nico Muller, któremu wyczerpała się bateria przed końcem rywalizacji.

Kolejny wyścig, również na torze w Berlinie już w czwartek o godzinie 19:00.

Image: © Formula E