Binotto o strategii dla Leclerca: Nie doceniliśmy tempa opon przejściowych

Mattia Binotto - Scuderia Ferrari / © Scuderia Ferrari

Szef zespołu Ferrari, Mattia Binotto, przyznał, iż włoski skład nie wziął pod uwagę lepszych osiągów opon z zielonym paskiem na przesychających ulicach Monte Carlo, przy podejmowaniu decyzji strategicznych.

Ulubieniec miejscowej publiczności prowadził w Grand Prix Monako po starcie na mokrej mieszance. Sergio Perez jako pierwszy z czołówki pojawił się u swoich mechaników. W jego RB18 zostały założone opony przejściowe.

Ferrari zareagowało na tą strategiczną decyzję swoich najgroźniejszych rywali dopiero kilka okrążeń później, ściągając Leclerca do boksu. Późna decyzja stajni z Maranello i fantastyczna jazda Pereza zaowocowała tym, że 24-latek po swoim wyjeździe z alei serwisowej znalazł się za Meksykaninem.

Leclerc spadł również za swojego zespołowego partnera Carlosa Sainza i drugiego z reprezentantów Red Bulla Maxa Verstappena, kończąc wyścig tuż za podium.

Mattia Binotto zaakceptował fakt, iż Ferrari popełniło błąd w strategii Leclerca, a 52-latek nie spodziewał się tak mocnego tempa przejściowych opon.

„Musimy przyznać, że jeśli prowadziliśmy wyścig i znaleźliśmy się na czwartym miejscu, to zrobiliśmy coś nie tak. Popełniliśmy błędy w naszym osądzie sytuacji i w komunikatach kierowanych do kierowców” – powiedział Binotto.

„Pierwszą naszą pomyłką było niedoszacowanie możliwości przejściowej mieszanki i przewagi, jaką mieliśmy nad innymi, jeśli chodzi o pozycję na torze. Jest to coś, czemu musimy się przyjrzeć. Właśnie odbyliśmy podsumowanie, na którym staraliśmy się to zrozumieć.”

„To było dość skomplikowane i nieoczywiste, ale na pewno popełniliśmy błąd. Powinniśmy wezwać go [Leclerca] przynajmniej o okrążenie wcześniej, a jeśli nie, to zostać na torze na oponach deszczowych, chroniąc pozycję, a następnie od razu przejść na slicki” – dodał.

Chociaż młodszy z duetu Ferrari był liderem we wczesnym etapie Grand Prix, to Carlos Sainz stwierdził po wyścigu, iż miał szansę zwyciężyć w Monako. Kiedy Hiszpan wyjechał z alei serwisowej, po zmianie opon na mieszankę przygotowaną na suchą nawierzchnię, natrafił na wolniejszego od siebie Nicholasa Latifiego i spędził za nim pół okrążenia.

Ten niefortunny zbieg okoliczności uniemożliwił synowi legendy rajdów odnieść zwycięstwa w najbardziej prestiżowej rundzie w kalendarzu Formuły 1. Mattia Binotto stwierdził jednak, iż nie można przypisać wyniku jego zespołu wyłącznie pechowi.

„Nie sądzę, że to kwestia braku szczęścia. Mogliśmy wygrać wyścig, nawet z Carlosem. Miał jednak pecha, bo znalazł się za Latifim. Utknął za nim przez co najmniej dwa sektory” – przyznał.

„Gdyby nie to znalazłby się przed Perezem. Zdarzyły się sytuacje, które nie były dla nas korzystne. Dokonaliśmy błędnej analizy” – podsumował szef ekipy Ferrari.

Image: © Scuderia Ferrari