Binotto: Walka o trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktów będzie trudna

Mattia Binotto - Scuderia Ferrari / © Scuderia Ferrari

Szef Scuderia Ferrari, Mattia Binotto przyznał, że mimo poprawek wprowadzonych do bolidu walka o trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej konstruktorów będzie bardzo trudna. Włoch nie oczekuje również realnej możliwości zdobycia tytułu w 2021 roku.

Po niezbyt udanym wyścigu na Imoli, w którym Charles Leclerc i Sebastian Vettel ukończyli rywalizację na kolejno piątym i dwunastym miejscu, Ferrari traci 31 punktów do piątego w klasyfikacji konstruktorów Racing Point. Czwarty z takim samym dorobkiem jest McLaren, a o punkt więcej ma Renault znajdujące się obecnie na podium.

Oprócz niewystarczająco dobrego silnika jedynym z głównych problemów Ferrari w zdobywaniu jak największej liczby punków jest różnica w tempie Charlesa Leclerca i Sebastiana Vettela, który nie dogaduje się z tegoroczną konstrukcją auta. Monakijczyk w dziesięciu ukończonych wyścigach osiem razy dojeżdżał w punktach, a Niemiec zaliczył sześć punktowanych wyników, będąc kwalifikowanym w jedenastu rundach.

Mimo częstych błędów zespołu Ferrari Mattia Binotto liczy na lepsze rezultaty w następnym roku. Nowy silnik miał już przejść swoje testy na hamowni, a ich wyniki są obiecujące. Włoch podkreśla, że nie ma realnych szans na walkę o tytuł konstruktorów w kolejnym sezonie, lecz celem będzie regularna bitwa o podia. Pierwszą okazją na mistrzostwo ma być 2022 rok, w którym zostaną wprowadzone nowe regulacje techniczne.

"Z pewnością myślę, że próba awansu w mistrzostwach będzie świetna, ale jeśli spojrzeć na (Imolę - przyp. red.), nie zmniejszyliśmy straty punktowej i przegraliśmy z jednym zespołem" - powiedział Binotto o podium Daniela Ricciardo.

"Walka jest bardzo zacięta, ale myślę, że samochód się poprawił. Spróbujemy więc i myślę, że naszym celem jest próba dogonienia jednego z zespołów. Zostały tylko cztery wyścigi, więc będzie to bardzo trudne."

"Źle zaprojektowaliśmy bolid, szukając ścieżki rozwoju, która okazała się błędna. Potem pojawił się COVID, zatrzymując (prace przy samochodzie - przyp. red.), co ukarało nas na cały sezon."

"Musieliśmy dostosować się do wymagań, które zaowocowały dziewięciotygodniowym przestojem, a zaraz po tym podjęto decyzję o zamrożeniu projektów na rok 2020. Widzę ten sezon w innym kontekście niż zwykle, jednak (w przyszłości - przyp. red.) będziemy w stanie zareagować."

"Mamy bardzo ambitne cele na 2021 rok. Widzę bardzo zgrany zespół, który chce się dobrze spisać. Czuje ciężar odpowiedzialności i pragnienie odkupienia."

"W przyszłym roku będziemy mieli zupełnie nowy silnik, który dobrze spisuje się na stanowisku testowym."

"Mamy pomysły na samochód, ale nie możemy zdziałać cudów przy skróconym czasie pracy w tunelu aerodynamicznym, w porównaniu do przeszłości. Jestem jednak pewien, że ten zespół żyje i pójdziemy o krok dalej. Teraz to zależy od nas, aby to udowodnić."

"Realistycznie rzecz biorąc, Ferrari nie będzie w stanie walczyć o tytuł mistrza świata w 2021 roku. W przyszłym roku musimy wrócić do regularnej walki o podia. To jest nasz cel" - dodał szef Scuderia Ferrari.

Image: © Scuderia Ferrari