Binotto: Walnięcie pięścią w stół nie jest rozwiązaniem

Charles Leclerc - Scuderia Ferrari / © Scuderia Ferrari

Ferrari jest na drodze, aby zakończyć tegoroczny sezon bez zwycięstw. Szef włoskiej ekipy, Mattia Binotto stwierdził, że predyspozycja zespołu z Maranello w tym roku jest wyjątkiem.

Słabe tempo już w trakcie przedsezonowych testów Ferrari tłumaczyło skupieniem uwagi na niezawodności. Jednak, kiedy już sezon zaczął się w lipcu, stało się klarowne, że SF1000 nie jest szybkim bolidem, a Charles Leclerc i Sebastian Vettel przez brak konkurencyjności spadli w głąb stawki.

W tym roku tylko dwa razy udało się zdobyć zespołowi podium. Charles Leclerc zdobył drugie miejsce podczas Grand Prix Austrii oraz uzyskał trzecią pozycję w trakcie Grand Prix Wielkiej Brytanii.

W ostatnich wyścigach były małe oznaki chęci walki o wyższe lokaty, ale na chwilę obecną nic nie wskazuje na to, żeby Ferrari wróciło do wygrywania, nie wspominając o zdobyciu mistrzostwa.

Przyszły sezon może wyglądać podobnie dla ekipy z Maranello, biorąc pod uwagę, że przepisy pozostaną bez zmian, po tym, jak zespoły zagłosowały, żeby w 2021 roku zostawić bolidy obecnej generacji, z niewielkimi poprawkami.

Mattia Binotto jest jednak nieugięty i twierdzi, że rok 2020 jest swego rodzaju wyjątkiem, wypadkiem przy pracy.

"Walczyliśmy o zwycięstwa i tytuły kilka razy w ostatnich sezonach. Były jednak też sezony, gdzie nie udało się wygrać wyścigu jak np. 1990 lub 1994" – powiedział Włoch dla Sky Italia.

"Rok 2020 jest szczególnie trudnym dla nas okresem, nie tylko ze względu na nasze problemy, ale także ze względu na pandemię. Nie mogliśmy pracować tak bardzo nad bolidem, jakbyśmy chcieli" – tłumaczy Binotto.

"Zbliża się powoli sezon 2022 z zupełnie nowymi bolidami, będziemy musieli w to włożyć wiele energii."

Ferrari kilkakrotnie stwierdzało, że w tym roku problemem jest podwozie, jednak powszechnie uważa się, że słaba forma jest spowodowana silnikiem, wokół którego było wiele kontrowersji w zeszłym sezonie. Kwestionowano legalność włoskiej jednostki napędowej, która wypadała lepiej na tle między innymi mocnej ekipy Mercedesa.

Doprowadziło to do kilku dyrektyw technicznych ze strony FIA, które szybko sprawiły utratę tempa, a następnie tajnego porozumienia między Międzynarodową Federacją Samochodową a Ferrari.

Binotto przyznał, że odegrał rolę w tym, że zespół ma dzisiaj słabe tempo.

"Wierzę, że uderzenie pięścią w stół niczego nie da. Spartaczyliśmy projekt, źle do tego się zabraliśmy. Pandemia koronawirusa zatrzymała nas i ukarała" – dodał szef włoskiego zespołu.

Image: © Scuderia Ferrari