Charles Leclerc przeprasza za kolizję z Sebastianem Vettelem

Charles Leclerc - Scuderia Ferrari Mission Winnow / © Scuderia Ferrari Mission Winnow

Charles Leclerc wziął na siebie całą winę za kolizję z Sebastianem Vettelem na początku wyścigu o GP Styrii.

Zespół Ferrari miał wczoraj kolejną bardzo nieudaną sesję kwalifikacyjną. Charles Leclerc zakwalifikował się na jedenastym miejscu, jednak po karze za przeszkodzenie Daniiłowi Kwiatowi został przesunięty na czternaste pole startowe, natomiast Sebastian Vettel zakwalifikował się na dziesiątej pozycji. Kierowcy liczyli jednak, że uda im się awansować w wyścigu, bo po piątkowych treningach byli zadowoleni z przywiezionych przez Ferrari poprawek.

Szczególnie odrabianiem strat zainteresowany był Charles Leclerc. Monakijczyk szybko próbował zyskać kilka pozycji i w trzecim zakręcie zauważył drobną lukę. 22-latek próbował się tam wcisnąć, jednak łuk zacieśniał Sebastian Vettel. Między kierowcami doszło więc do kolizji, a uszkodzenia w samochodach były na tyle poważne, że obaj musieli wycofać się z wyścigu.

Krótko po incydencie Charles Leclerc przyznał, że to on jest winien kolizji i zachował się głupio. Jednocześnie też przeprosił swój zespół, bo zaprzepaścił całą pracę wykonaną przez ekipę z Maranello.

„Przeprosiłem. W takiej chwili oczywiście nie ma miejsca na wymówki” – powiedział Charles Leclerc w rozmowie z telewizją Sky. „Jestem sobą rozczarowany. Wykonałem dzisiaj bardzo złą robotę, zawiodłem zespół. Mogę tylko przeprosić, ale wiem, że to nie wystarczy. Mam nadzieję, że wyciągnę z tego wniosku i wrócę silniejszy na kolejne wyścigi”.

„To jednak ciężki czas dla zespołu. Nie potrzebujemy tego. Zespół tego nie potrzebuje, a ja wrzuciłem cały wysiłek ekipy do kosza. Jest mi więc bardzo przykro” – dodał Monakijczyk.

Monakijczyk próbował kontynuować jazdę po kolizji i w momencie pojawienia się samochodu bezpieczeństwa zjechał do alei serwisowej. Tam wymienione zostało przednie skrzydło, a kierowca powrócił do wyścigu. Niestety, chwilę później Charles Leclerc znów pojawił się w boksach, jednak tym razem jego samochód został schowany już do garaży – uszkodzenia podłogi były zbyt ogromne.

Sędziowie odnotowali incydent pomiędzy kierowcami Ferrari, jednak postanowili nie podejmować żadnych innych działań.

Image: © Scuderia Ferrari Mission Winnow