Danilo Petrucci: To niesamowite uczucie być ponownie na szczycie podium

Danilo Petrucci - Mission Winnow Ducati / © Ducati

Po ponad rocznej przerwie i wielu problemach Danilo Petrucci powrócił na szczyt MotoGP. Zawodnik Ducati zwyciężył w GP Francji, dając sobie sporo pewności przed kolejnymi wyścigami.

Po ubiegłorocznym zwycięstwie w GP Włoch Danilo Petrucci miał sporo problemów i przez długi czas był cieniem samego siebie. Wszystko odmienił jednak na torze w Le Mans, gdy najpierw wywalczył trzecie pole startowe, a w wyścigu odniósł piękny triumf.

„Nie wiem, jak się teraz czuję, ponieważ to naprawdę mieszanka emocji. To był bardzo trudny okres na początku sezonu i na miesiąc przed końcem był dla mnie ciężki czas, ale cieszę się, że znów tu jestem” – powiedział Danilo Petrucci zaraz po swoim zwycięstwie.

Wydawało się, że wyścig o GP Francji odbędzie się na suchej nawierzchni, lecz tuż przed startem zaczęło padać i początek rywalizacji został opóźniony. Zawodnicy potrzebowali bowiem trochę czasu, by zmienić motocykle i opony. Dla Petrucciego, który lubi jeździć w takich warunkach, tym razem jednak nie był to idealny moment.

„Myślę, że to był pierwszy raz w moim życiu, kiedy byłem rozczarowany, widząc na polach startowych deszcz, ponieważ spodziewałem się, że będę szybki na suchym torze” – mówił już na konferencji prasowej Danilo Petrucci. „Dzisiejszego poranka czułem się dobrze na motocyklu i byłem pewny, że możemy walczyć o podium, może nie o zwycięstwo, bo różnicę ciężko zniwelować”.

„W ostatnim momencie zmieniłem tylną oponę z pośredniej na miękką i natychmiast chciałem przedostać się do przodu, by pozostać z dala od problemów”.

W pierwszej fazie wyścigu na czele znajdowało się trzech zawodników Ducati. Stawce przewodził Danilo Petrucci, a za nim jechali Andrea Dovizioso i Jack Miller. Ich tempo zaczęło jednak spadać, co wykorzystywał Alex Rins. Hiszpan notował od nich lepsze czasy okrążeń i mniej więcej w połowie wyścigu do nich dołączył. Ostatecznie jednak zawodnik Suzuki upadł na dojeździe do szykany Dunlopa, tym samym zaprzepaszczając szansę na zwycięstwo.

„Na początku na czele były trzy Ducati, ale potem Rins zbliżał się bardzo szybko. Na szczęście na trybunach obecni byli widzowie i wielkie telebimy, mogłem więc oglądać wyścig” – kontynuował Danilo Petrucci.

„W pewnym momencie Dovi próbował mnie wyprzedzić, było bardzo blisko między nami. Z tyłu było jednak wielu zawodników i natychmiast go ponownie wyprzedziłem. Potem powiedziałem sobie »Dawaj, zaryzykuj trochę«. Próbowałem naciskać i zrobić trochę różnicy, ale w pewnym momencie, w pierwszej szykanie, straciłem przód, na szczęście jednak zdołałem się utrzymać”.

„Wtedy zobaczyłem, że Alex zbliża się bardzo szybko i znów powiedziałem »Dawaj, naciskaj, nie możesz przegrać tego wyścigu«. I dałem radę, dojechałem do mety pierwszy i wygrałem ten wyścig. To niesamowite uczucie być ponownie na najwyższym stopniu podium”.

Końcowa faza wyścigu o GP Francji nie była taka łatwa. Danilo Petrucci zmagał się już z mocno zużytą tylną oponą i starał się nie popełniać żadnych błędów. Udało mu się jednak zachować wystarczającą przewagę nad Alexem Marquezem, który pod koniec miał zdecydowanie najlepsze tempo i odrabiał czas z sektora na sektor.

„Ostatnie 10 okrążeń było bardzo trudne, ponieważ tylna opona była kompletnie zużyta, ale udało mu się ukończyć wyścig, więc jestem szczęśliwy po tym trudnym czasie”.

Image: © Ducati