F1 może wprowadzić uproszczone silniki V6 od sezonu 2023

Ferrari SF1000 / © Motorsport Grand Prix

Szefowie zespołów Formuły 1 spotkają się po Grand Prix Portugalii, aby omówić plany dotyczące nowych jednostek napędowych.

Wycofanie się Hondy bardzo wyraźnie ukazało problem związany ze współczesnymi silnikami stosowanymi w Formule 1, które – pomimo, że obecnie są absurdalnie drogie i skomplikowane – to wcale nie poprawiły wizerunku tej serii wyścigowej pod względem jej wpływu na środowisko.

Ten wysoki stopień skomplikowania nie tylko podnosi koszty. Wyklucza on zarówno prywatnych producentów, jak i duże, międzynarodowe koncerny, które, aby mogły stać się konkurencyjne, musiałyby nadrobić 7 lat doświadczenia względem Mercedesa, Ferrari i Renault.

Wśród coraz większego grona szefów zespołów narasta obecnie poczucie konieczności działania. Mają oni spotkać się z Jeanem Todtem na specjalnie zwołanej konferencji po Grand Prix Portugalii, gdzie omówione mają zostać przyszłe plany silnikowe Formuły 1.

Obecnie w grę wchodzą dwa rozwiązania. Pierwszym z nich jest opracowanie zupełnie nowej technologii, co być może skusiłoby nowych producentów. Pomysł ten niesie jednak ze sobą ryzyko jeszcze większego skomplikowania konstrukcji, opartej o rozwiązania technologiczne dostępne tylko dla największych producentów, jak na przykład ogniwa paliwowe.

Alternatywnym wyjściem z sytuacji mogłoby być uproszczenie konstrukcji silników V6 poprzez usunięcie z nich układu MGU-H i wykorzystanie do ich zasilania nowego, syntetycznego paliwa, pozwalającego osiągnąć Formule 1 neutralność węglową już w roku 2023. Silnik taki mógłby nawet zachować moduł MGU-K i pozostać dzięki temu konstrukcją hybrydową. Taka jednostka napędowa byłaby znacznie tańsza, a technologia potrzebna do jej skonstruowania jest dostępna dla znacznie szerszego grona producentów.

Niezależnie od wybranego rozwiązania, władze Formuły 1 muszą ciąć koszty, jakie ponoszą producenci silników. Jedynym dostawcą jednostek napędowych, któremu wyraźnie opłaciła się era hybrydowa, jest Mercedes, choć Toto Wolff zaznacza, że przed nastaniem lat dominacji zespół z Brackley, musiał wytrzymać trzy trudne sezony.

„Mercedes musiał odczekać swoje w kolejce przez trzy lata, zanim przyszły sukcesy. Od tego momentu zaczął się właściwy zwrot poniesionych kosztów. Jeśli nie bylibyśmy tego pewni, to byłby to rozsądny argument za wyjściem z Formuły 1.”

Szef ekipy Renault, Cyril Abiteboul podkreślił, że dla jego ekipy występowanie wyłącznie w roli dostawcy silników nie było atrakcyjnym rozwiązaniem.

„Dla nas, pozostanie w Formule 1 tylko jako dostawca jednostek napędowych, nie było tyle warte. Dlatego wróciliśmy jako zespół fabryczny.”

Mattia Binotto uważa natomiast, że decyzja Hondy nie jest niczym niezwykłym w tym sporcie.

„Pojawianie się i znikanie to część tej serii. Widać to na przykładzie innych producentów. Tylko Ferrari było przez cały czas wierne Formule 1.”

 

Image: © Motorsport Grand Prix