Ferrari domaga się przywrócenia osiągów swoich samochodów przed ostatnią tegoroczną rundą WEC

AF Corse / © Scuderia Ferrari

Szef programu Ferrari GT, Antonello Coletta, przyznał, że włoski producent po porażce w ostatnim 6-godzinnym wyścigu w Bahrajnie będzie domagał się zmiany narzuconych przez przedstawicieli FIA i ACO ograniczeń w osiągach w wystawianych przez nich samochodach.

Zespół AF Corse, przez zmianę przydziału BoP, był zmuszony do obniżenia ciśnienia doładowania turbosprężarek, co spowodowało spadek mocy jednostek napędowych o 25 koni mechanicznych w porównaniu do poprzedniej specyfikacji.

Zmiana została dokonana z pominięciem zautomatyzowanego procesu bilansowania wyników, który został wprowadzony w sezonie 2018-19. Był to zaledwie drugi tego typu przypadek od wprowadzenia obecnego systemu.

Rywale Ferrari, zespół Porsche GT, zajęli w sobotnim wyścigu pierwsze i drugie miejsce w klasie GTE Pro. Trzeci na mecie, ze stratą aż 35 sekund do poprzedzającego auta, zameldowali się Alessandro Pier Guidi i James Calado.

Znaczna przewaga w klasyfikacji kierowców wypracowana przez zawodników Ferrari podczas obecnego sezonu została zmniejszona do zaledwie jednego punktu, a do końca tegorocznej rywalizacji pozostał już tylko 8-godzinny wyścig w Bahrajnie.

Po zakończeniu sobotniej rywalizacji Antonello Coletta wydał oficjalne oświadczenie, w którym wyraził nadzieję na przywrócenie osiągów z poprzedniej specyfikacji podczas ostatniej tegorocznej rundy FIA WEC.

„Ograniczenie osiągów, o którym zadecydowano zaledwie dzień przed wyścigiem, okazało się szczególnie krzywdzące dla naszego zespołu, czego najlepszym przykładem było tempo wyścigowe wynikające wyłącznie ze słabszych osiągów naszych samochodów. Żałujemy, że nie byliśmy w stanie obronić przewagi punktowej, którą zdobywaliśmy przez cały tegoroczny sezon” – powiedział Coletta.

„Mamy jednak nadzieję, że prawidłowe kryteria doboru BoP zostaną przywrócone przed ostatnim wyścigiem, co pozwoli nam na walkę o tytuł mistrza świata na równych warunkach” – dodał.

Do protestu dołączył także pretendent do tytułu, kierowca James Calado, który wyraził swoje obawy, że praca, jaką zespół włożył w tegoroczną konstrukcję, może zostać zaprzepaszczona przez niewłaściwe decyzje przedstawicieli FIA i ACO.

„Jestem rozczarowany, ponieważ w ostatnim wyścigu nie mogliśmy nawet myśleć o podjęciu walki z Porsche. Ta decyzja może w drastyczny sposób wpłynąć na końcowy wynik. Cały zespół AF Corse, Alessandro i ja pracowaliśmy na to wiele miesięcy” – mówił Brytyjczyk.

„Trzecie miejsce było najwyższym, o jakie mogliśmy walczyć. Porsche jechało absolutnie bez żadnego ryzyka” – dodał Calado.

Do soboty Ferrari miało przewagę w niezwykle zaciętej walce dwóch producentów. Obaj odnieśli po dwa zwycięstwa: Porsche na Spa i Monzy, Ferrari w Portimao i podczas 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Jednak przy obecnej sytuacji punktowej i przed ostatnim wyścigiem w tegorocznym kalendarzu, walka zaczyna się od nowa.

Image: © Scuderia Ferrari