Ferrari odporne na dyrektywy FIA

Weekend na torze Interlagos miał być kluczowym momentem w sprawie domniemanej nielegalności jednostki napędowej Ferrari. Ekipa z Maranello mimo mało miarodajnych warunków zaprezentowała w piątek swój potencjał, który jeszcze prawdopodobnie minimalnie wzrośnie w trakcie sesji kwalifikacyjnej, gdy zespół uwolni pełną moc swojego silnika.

Ostatnie spore zamieszanie, które zostało wywołane podejrzeniami Mercedesa i Red Bulla, zostało w piątek bardzo szybko uciszone przez ekipę Ferrari, która po weekendzie w Austin była jeszcze bardziej pod lupą innych zespołów. W związku z podejrzeniami Red Bulla (dochodzenie w tej sprawie rozpoczęła ekipa Mercedesa) FIA wydała w ostatnich tygodniach dwie bardzo ważne dyrektywy, które dotyczyły pomiaru przepływu paliwa oraz wykorzystywania łatwopalnych cieczy w procesie spalania (odpowiednio są to dyrektywy 039/19 i 38/19). Wówczas podejrzewano, że po ogłoszeniu powyższych notek regulaminowych Ferrari straci swoją wydajność i również tak było w Austin, ale wówczas było to spowodowane kilkoma problemami, który nie miały nic wspólnego z wydaną wówczas dyrektywą (jazda z większym obciążeniem aerodynamicznym).

Podczas piątkowych treningów na torze Interlagos zespół Ferrari chyba definitywne zamknął usta wszystkim krytykom ich jednostki napędowych. Choć spekulacje na temat jej nielegalności powrócą zapewne jak bumerang podczas prezentacji kolejnych dyrektyw, który wkrótce mają zostać opublikowane. Bolidy Ferrari w trakcie wilgotnych piątkowych zajęć na torze generowały bardzo imponująca przewagę na prostych odcinkach toru. Według „Auto Motor und Sport” Ferrari na prostych odjeżdża Red Bullowi na siedem dziesiątych, a zespół Mercedes traci wówczas do nich między osiem a dziewięć dziesiątych, co jest istną przepaścią, patrząc na realia Formuły 1.

Trzeba jednak pamiętać, że piątkowe warunki odbiegały zdecydowanie od warunków, które będą panowały w Sao Paulo w sobotę oraz niedzielę. Żaden zespół ze stawki i czołówki nie zdołał w piątek wykonać opiniotwórczej pracy na miękkiej oponie, która dałaby nam rzeczywisty układ w stawki. Charakterystyka toru Interlagos jest dość wymagająca dla bolidów i ich ustawień. Szybkie proste w połączeniu z krętymi i wolnymi zakrętami środkowego sektora wymagają od zespołów znalezienia idealnej harmonii między wydajnością a dociskiem.

Analiza piątkowych treningów wykazała to, do czego przywykliśmy w tym sezonie. Ferrari i Red Bull są bardzo mocne w trybie kwalifikacyjnym (minimalne różnice). Mercedes na pojedynczych wyjazdach traci do Ferrari i Red Bulla +/- jedną dziesiątą sekundy. Sytuacja diametralnie ulega jednak zmianie, gdy zaczniemy analizować długie wyjazdy, gdzie najlepszy tradycyjnie jest Mercedes. Ferrari w piątek przegrywało w tempie wyścigowym rywalizacje również z Red Bullem. Ekipa z Milton Keynes i Maranello traciły wczoraj na długich wyjazdach odpowiednio dwie i cztery dziesiąte sekundy do srebrnych strzał. Taki układ sił jeszcze bardziej może podsycać emocje przed sobotnimi kwalifikacjami i niedzielnym wyścigiem, który może okazać się nieprzewidywalny.

W środku stawki tradycyjnie świetną formą na pojedynczych okrążeniach popisywali się kierowcy McLarena, którzy jednak nadal mają problemy z tempem wyścigowym. W tym aspekcie McLaren odstawał wczoraj od Racing Point, Renault i Toro Rosso, którzy prezentowali się zdecydowanie lepiej podczas symulacji wyścigu.

W związku z doborem najtwardszych gum na weekend w Brazylii (C1, C2, C3) nie ma się co spodziewać w niedziele żadnych wielkich szachów związanych ze strategią. Jeżeli obecne prognozy pogody się utrzymają, to zespoły pojadą w niedzielę na jeden postój.

Poniżej prezentujemy przygotowane przez Formułę 1 wykresy z analizą tempa kwalifikacyjnego, jak i wyścigowego poszczególnych zespołów:

Tempo kwalifikacyjne / © F1
Tempo wyścigowe / © F1