Ferrari straciło około 50 koni mechanicznych po modernizacji silnika

Charles Leclerc - Scuderia Ferrari Mission Winnow / © Scuderia Ferrari Mission Winnow

Zmiany konstrukcyjne w silniku Ferrari spowodowały utratę blisko 50 koni mechanicznych w porównaniu do ubiegłorocznej, kontrowersyjnej specyfikacji jednostki napędowej.

Pomimo zajęcia przez Charlesa Leclerca drugiego miejsca w wyścigu o Grand Prix Austrii, początek sezonu jest niezwykle trudny dla ekipy z Maranello. Pierwsze dwa wyścigi pokazały, że czerwone samochody pozostają daleko w tyle za Mercedesem i Red Bullem. Co więcej, kierowcy Ferrari muszą w tym sezonie przez cały czas spoglądać w lusterka, ustrzegając się ataków ze strony Racing Point i McLarena.

Scuderia Ferrari tłumaczyła taki obraz sytuacji problemami z pakietem aerodynamicznym. Jednakże z wielu źródeł dobiegają głosy, że nie jest to jedyna przyczyna słabej dyspozycji samochodu SF1000. Martin Brundle, ekspert telewizji Sky Sports F1 twierdzi, że nowa konstrukcja silnika Ferrari, opracowana po zawarciu poufnego porozumienia z FIA straciła znaczną część maksymalnej mocy.

 „To naprawdę nieszczęśliwy czas dla zespołu Ferrari. Najwyraźniej stracili znaczną część mocy od czasu nałożenia ograniczeń ze strony FIA. Co więcej ich podwozie i aerodynamika też nie są jeszcze wystarczająco szybkie” – powiedział Brundle.

„Na domiar złego Leclerc i Vettel wiedzą, że samochód jest dość dobrze wyważony, a nie ma nic gorszego niż samochód wyścigowy, w którym kierowca czuje się dobrze, ale jest wolny”.

Hipotezę dotyczącą niedostatku mocy w silnikach Ferrari zdają się także potwierdzać rezultaty zespołów, które korzystają z silnika Ferrari Tipo 065. Samochody te wyraźnie odstają od swoich konkurentów w środku stawki, w wyniku czego podczas Grand Prix Styrii żaden samochód zasilany jednostką napędową zbudowaną w Maranello nie zdobył punktów, co zdarzyło się po raz pierwszy od Grand Prix Meksyku w sezonie 2015. W kwalifikacjach natomiast, silniki Ferrari uplasowały się kolejno najwyżej na 7. i tydzień później na 10. pozycji.

Więcej szczegółów na temat straty, jaką Ferrari ma względem swoich rywali, podają źródła telewizji RTL. Zdaniem Felixa Görnera silnik Tipo 065 traci do najmocniejszych jednostek napędowych blisko 50 koni mechanicznych, co stawia Ferrari nawet za plecami Renault, którego silnik osiąga maksymalną moc mniejszą o 35 koni mechanicznych od jednostki napędowej Mercedesa.

Według informacji RTL, silnik Ferrari traci 40-45 koni mechanicznych w porównaniu do pozostałych” – mówił Felix Görner.

„Vettel twierdzi, że poprawki mogą dać im około 0,1 sekundy na okrążeniu. Liczyli oni jednak na znacznie więcej. Różnica między Ferrari a Mercedesem jest bardzo duża, plotki mówią, że dystans dzielący ich od Mercedesa wynosi nawet sekundę na okrążeniu”.

Analiza czasów uzyskiwanych przez poszczególne zespoły na torze Red Bull Ring zdaje się potwierdzać plotki, o których wspominał Felix Görner. Ferrari istotnie podczas szybkich „kółek” traciło około sekundy do Mercedesa i 0,6 sekundy do Red Bulla, a na dystansie wyścigowym strata ta była tylko nieznacznie mniejsza.

Mercedes z najmocniejszym silnikiem

Obecnie punktem odniesienia pod względem maksymalnej mocy jednostki napędowej jest Mercedes. Według danych magazynu Motorsport.com jednostka napędowa Mercedes M11 EQ Performance 1.6T dysponuje obecnie mocą około tysiąca koni mechanicznych. Co jednak jeszcze bardziej zaskakujące, silnik ten został znacznie poprawiony pod kątem zużycia paliwa. Okazuje się bowiem, że Lewis Hamilton ukończył wyścig o Grand Prix Styrii, mając w swoim baku ponad 10 kilogramów paliwa, podczas gdy Max Verstappen dojechał do mety niemal na pustym zbiorniku. Przeliczając tę wagę na czas okrążenia, okazuje się, że taka ilość paliwa pozwala na zaoszczędzenie około 0,2 sekundy na każdym okrążeniu.

Na drugim miejscu za silnikiem Mercedesa znajduje się najprawdopodobniej Honda. Jednostka napędowa Honda RA620H 1.6T traci wedle różnych szacunków około 20 koni mechanicznych. Bolączką napędu hybrydowego Hondy jest jednak system odzyskiwania energii (ERS), który zwłaszcza na torze Red Bull Ring nie był w stanie wydajnie wspierać silnika spalinowego.

Tor położony obok miejscowości Spielberg jest niezwykle wymagający dla systemów odzyskiwania energii ze względu na swoją konfigurację. Trzy proste odcinki i niewiele mocnych dohamowań sprawiają bowiem, że Red Bull Ring to obok Spa i Baku jedyny tor, na którym dodatkowa moc dostarczana przez ERS nie jest przez cały czas dostępna. Tym samym, mniejsza wydajność ERS w jednostce napędowej Hondy jest jeszcze wyraźniej zaakcentowana. Zauważyć można to było w punkcie pomiaru prędkości na głównej prostej, w którym Mercedes osiągał prędkości maksymalne wynoszące 290 km/h, a Honda 287 km/h. Nie jest to różnica duża, jednakże pamiętać należy, że punkt ten zlokalizowany jest na linii mety. Pod koniec prostej startowej jednak, kiedy system ERS Hondy nie był już w stanie wspierać silnika spalinowego, różnica ta wynosiła już blisko 11 km/h.

Image: © Scuderia Ferrari Mission Winnow