FIA: Późny restart GP Belgii był próbą oceny warunków panujących na torze

Grand Prix Belgii 2021 - Circuit de Spa-Francorchamps / © Pirelli Motorsport

Dyrektor wyścigowy z ramienia FIA, Michael Masi, przyznał, że decyzja o wznowieniu rywalizacji na Spa-Francorchamps, pod koniec dnia i za samochodem bezpieczeństwa, była ostatnią próbą oceny stanu toru, a nie chęcią zapewnienia oficjalnego statusu tego wydarzenia.

Wyścig o Grand Prix Belgii rozpoczął się z dwudziestopięciominutowym opóźnieniem, czego powodem były złe warunki atmosferyczne. Kierowcy ruszyli na okrążenia formujące za samochodem bezpieczeństwa, jednak zalegająca woda na torze i brak widoczności spowodowały, że postanowiono wstrzymać procedurę startową.

Trzygodzinne oczekiwanie na zapowiadane okno pogodowe zakończyło się po godzinie osiemnastej, kiedy podjęto próbę ponownego wyjazdu bolidów na belgijską pętlę. Po trzech okrążeniach za samochodem bezpieczeństwa kierowcy ponownie pojawili się w boksach, a próba dopuszczenia zawodników do walki zakończyła się wywieszeniem czerwonej flagi.

Michael Masi po krótkiej naradzie z sędziami i brakiem poprawy aury w Ardenach postanowił ostatecznie odwołać rundę na Spa, z oficjalną klasyfikacją z przedostatniego okrążenia, która umożliwiła przyznać połowę punktów.

Dyrektor wyścigowy wyjaśnił po zakończeniu wyścigu, że decyzja o późnym wyjeździe aut F1 na nitkę obiektu za samochodem bezpieczeństwa, była ostateczną próbą oceny warunków tam panujących.

„Chcieliśmy zobaczyć, jakie panują tam warunki” - powiedział Masi. „Byliśmy w stałym kontakcie z naszą oficjalną firmą meteorologiczną i pojawiło się okno pogodowe, które mogło zapewnić nam podjęcie próby.”

„Mamy wymóg wystosowania do wszystkich 10-minutowego ostrzeżenia, które brzmiało: «Ok, spróbujmy i zobaczymy, czy możemy znaleźć to okno».”

„Wiele zespołów przyznało nam rację oraz dostrzegło tę możliwość i to, co staraliśmy się zrobić, próbując znaleźć to okno, jednak pogorszenie aury znów nadeszło i nas pokonało.”

Trzygodzinna przerwa w rywalizacji podniosła także spekulacje, czy wyścig mógł zostać przeniesiony na poniedziałek, jednak Australijczyk podkreślił, że taki scenariusz nigdy nie był brany pod uwagę.

„Nie było możliwości przełożenia wyścigu na kolejny dzień” - wyjaśnił Micheal Masi. „Oczywiście z perspektywy FIA oraz Formuły 1, bezpieczeństwo kierowców, zespołów i wszystkich fanów jest najważniejsze.”

„Wypróbowaliśmy każdą dostępną możliwość w regulaminie i postanowieniach Międzynarodowego Kodeksu Sportowego, aby dać nam najlepszą okazję do ukończenia wyścigu.”

„Niestety, tym razem nie mogliśmy przebyć pełnego dystansu, który był dostępny, jednak mając możliwość zatrzymania zegara, staraliśmy się to zrobić i zobaczyć, czy uda nam się znaleźć w tym oknie pogodowym jakieś możliwości.”

Image: © Pirelli Motorsport