Gerhard Berger potwierdza zmiany od przyszłorocznego sezonu DTM

Sheldon van der Linde - BMW team RBM / © DTM

Gerhard Berger, szef DTM potwierdził, że niemiecka seria wyścigowa zostanie przystosowana do nowej rywalizacji w klasie GT Pro, co zakłada wprowadzenie wyścigów sprinterskich ze startami w stylu Indianapolis oraz nową specyfikację opon.

Wycofanie się Mercedesa kilka lat temu oraz potwierdzenie przez Audi zakończenia swojego udziału w serii z końcem sezonu 2020, wymusiło na władzach DTM podjęcie ważnych kroków, które mają uratować niemiecką serię wyścigową.

Początkowe plany przebudowania DTM były owiane dużą tajemnicą i nie było jasne, czy władze serii zdecydują się na auta typu GT3, czy wprowadzane w FIA WEC Le Mans Hypercary. Finalnie postawiono na GT, choć i tu pojawiły się duże znaki zapytania.

Gerhard Berger rozwiał pewne obawy producentów, które powodowały, iż konstruktorzy, tacy jak BMW, czy Audi stawiali pod znakiem zapytania swoje zainteresowanie startami.

"W przyszłym roku w DTM będą obowiązywały starty lotne" - potwierdził Gerhard Berger. "Nie będą to jednak typowe starty lotne, jednak podobne do tych, które stosowane są obecnie w DTM po wyjeździe na tor samochodu bezpieczeństwa."

Austriak stwierdził, że nowe regulacje na sezon 2021, które będą zakładać starty samochodów o specyfikacji GT Pro, cieszą się dużym zainteresowaniem ze strony zespołów.

"Otrzymaliśmy około czterdziestu zapytań dotyczących udziału w DTM w przyszłym roku. Można powiedzieć, że będzie tam Audi z co najmniej czterema samochodami. Będzie także BMW, jednak nie od początku, ponieważ M4 GT3 zostanie homologowany dopiero później. Może zaczną sezon z M6."

"Odbyło się wiele dyskusji i istotnych zmian, które potwierdzę we właściwym czasie. Spodziewam się jednak, że będą wszyscy główni producenci."

"Jestem zaskoczony pozytywną reakcją zespołów, które najwyraźniej chcą wyścigów sprinterskich i przyciąga ich platforma DTM. Zespołom podoba się przedstawiona propozycja, chociaż szczegóły techniczne muszą zostać sfinalizowane."

Berger potwierdził także, że dostawcą opon na kolejny sezon pozostanie firma Hankook, która ma umowę z serią do 2023 roku.

"Naszym partnerem w zakresie opon jest firma Hankook, nie ma tu o czym dyskutować. Będą to inne opony, ponieważ te dla GT różnią się od tych, dla Class 1. Zobaczymy także, czy użyjemy ich do kontrolowania osiągów, czy to z bardziej miękką, czy z twardszą mieszanką."

Szef serii DTM przyznał również, jak kryzys wywołany koronawirusem wpływa na plany dotyczące przyszłorocznego sezonu.

"Osobiście chciałbym, aby sezon zaczął się wcześniej, ale może lepiej zacząć później, aby sytuacja się uspokoiła" - powiedział Austriak. "Niepokoją mnie również skutki finansowe kryzysu, ponieważ uważam, że zobaczymy je w przyszłym roku."

"Plan zakłada, że pięćdziesiąt procent wyścigów będzie odbywać się w Niemczech, przy pięćdziesięciu procentach w sąsiednich krajach, a może nawet 60-40."

"Są tory, które chciałbym zobaczyć w kalendarzu, jak na przykład Nordschleife, ale nie wiem, czy może się to wydarzyć w przyszłym roku, ponieważ mamy inne sprawy do rozwiązania" - dodał Berger.

Image: © DTM