Hamilton: Nie muszę nikogo przepraszać, na tym polegają wyścigi

Lewis Hamilton - Mercedes AMG Petronas F1 Team / © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images

Zwycięzca Grand Prix Wielkiej Brytanii, Lewis Hamilton, stwierdził, że nie ma za co przepraszać Maxa Verstappena po ich starciu na pierwszym okrążeniu rywalizacji, w wyniku którego Holender wypadł z toru i uderzył w bandę, kończąc tym samym swój udział w wyścigu.

Kolizja dwóch kierowców walczących w tym sezonie o tytuł mistrzowski wywołała szeroką dyskusję. Verstappen po starcie odpierał ataki Hamiltona, który próbował za wszelką cenę go wyprzedzić. Na dojeździe do szybkiego zakrętu Copse (numer dziewięć) Brytyjczyk starał się wyprzedzić kierowcę Red Bulla po wewnętrznej, ale ten również pojechał ciasno, zostawiając rywalowi mało miejsca.

Między bolidami doszło do kontaktu, co okazało się opłakane w skutkach dla Holendra, który przy dużej prędkości uderzył w bariery. 23-latek wyszedł z rozbitego bolidu o własnych siłach, ale został zabrany do szpitala na szczegółowe badania. Hamilton otrzymał od sędziów za ten incydent karę 10 sekund oraz dwa punkty karne.

Świętowanie zwycięstwa przez Brytyjczyka Verstappen określił jako „brak szacunku i niesportowe zachowanie”. 36-latek uważa jednak, że – pomimo wizyty Holendra w szpitalu – nie ma za co przepraszać rywala.

„Nie sądzę, że muszę za cokolwiek przepraszać, na tym polega ściganie się” – mówił siedmiokrotny mistrz świata. „Słyszałem, że Max jest w szpitalu i to zdecydowanie mnie zmartwiło. Nikt z nas nigdy nie chce, aby którykolwiek z kierowców doznał kontuzji, nie takie były moje zamiary. Mam nadzieję, że nic mu nie jest.”

„Wpadnę do niego później sprawdzić, czy wszystko w porządku. A my skupiamy się na tym, co będzie w kolejnych dniach i tygodniach. Zbliża się wiele trudnych wyścigów i musimy nauczyć się utrzymywać odpowiedni balans.”

„Nie zgadzam się z sędziami, ale przyjmuję karę i będę kontynuował swoją pracę. Nie będę narzekał, każdy będzie miał inne zdanie, ale nie obchodzi mnie, co myślą ludzie. Robię to, co robię i jestem naprawdę zadowolony z tego wyścigu” – dodał Hamilton.

Szefowi Red Bulla, Christianowi Hornerowi, nie podobał się sposób, w jaki Brytyjczyk celebrował swoje zwycięstwo, ale kierowca Mercedesa nie widzi w tym nic niestosownego.

„To nie było próżne. W moim zespole jest 2000 osób, które niesamowicie ciężko pracują, naturalnie nie chodziło tu tylko o mnie. Natomiast oczywiście nie chcę, by takie wydarzenia jak dziś, miały miejsce w wyścigu.”

„Myślę, że ważne jest, abyśmy wszyscy cofnęli się o jeden krok. Jestem pewien, że emocje są teraz bardzo duże, wiem, jak to jest tracić punkty w ten sposób. Rozumiem, co teraz czują w Red Bullu” – zakończył Hamilton.

Image: © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images