Hirakawa gotowy do rywalizacji za kierownicą Hypercara Toyoty

Ryo Hirakawa / © Toyota Motorsport GmbH

Ryo Hirakawa przyznał, że jest w pełni przygotowany do startów w nadchodzącym sezonie Długodystansowych Mistrzostw Świata za kierownicą Hypercara zespołu Toyota Gazoo Racing. Japończyk zastąpi w prototypie GR010 nr #8 Kazukiego Nakajimę.

Toyota już w ubiegłym roku zaangażowała 27-latka w swoje trzy prywatne testy. Pierwszy odbył się w czerwcu na torze w Portimao, kolejne we wrześniu w Barcelonie oraz w listopadzie w Bahrajnie po ostatniej rundzie WEC.

Hirakawa, ścigający się wcześniej w Japonii Toyotą GR Supra GT500, przyznał, że potrzebował czasu, aby poczuć się w pełni komfortowo za kierownicą samochodu klasy LMH z napędem hybrydowym. Obecnie jednak jest w pełni gotowy do rywalizacji na torach całego świata podczas poszczególnych rund FIA WEC.

„Hypercar jest bardzo podobny pod względem masy i siły docisku do konstrukcji Super GT, którą miałem okazję ścigać się w Japonii. Dużą różnicą jest jednak system hybrydowy. Na początku musiałem stale dostosowywać swój styl jazdy do samochodu. Było to bardzo trudne do zrozumienia i tak naprawdę nie wiedziałem, od czego zacząć. Z czasem odnalazłem jednak różne opcje poprawy balansu i osiągów” – mówił Hirakawa.

„Jestem wdzięczny całemu zespołowi, który bardzo mi pomógł. Podczas ostatnich testów czułem się już bardzo komfortowo i pewnie, a moja wydajność oraz tempo znacznie się poprawiły. To był ważny krok.”

Zapytany, czy czuje się wystarczająco przygotowany do otwierającego sezon wyścigu 1000 Miles of Sebring, Hirakawa przyznał, że oczekuje na przedsezonowe testy, które jeszcze lepiej pomogą mu w przygotowaniach do rywalizacji: „Cieszę się, że mamy jeszcze testy przedsezonowe, ponieważ pomogą mi one w dalszym dostosowywaniu się do GR010. Czuję się gotowy na nowe wyzwania i nie mogę się doczekać, aby zacząć ścigać się tym samochodem. Jestem pewny, że będę się poprawiał z wyścigu na wyścig.”

Ryo Hirakawa określił swoje powołanie do składu japońskiego zespołu jako „wielki zaszczyt”, tym bardziej, że zajął on miejsce trzykrotnego zwycięzcy 24-godzinnego wyścigu Le Mans, Kazukiego Nakajimy.

27-latek połączy swoje siły z Sebastienem Buemim i Brendonem Hartleyem w prototypie oznaczonym numerem #8, podczas gdy obecni mistrzowie, Kamui Kobayashi, Mike Conway oraz Jose Maria Lopez, poprowadzą samochód nr #7.

„To wielki zaszczyt zostać wybranym przez Toyotę do tej roli. Podążanie śladami Kazukiego, który był jednym z moich bohaterów, kiedy dorastałem, jest czymś, czego nie mogłem sobie wyobrazić. Kamui Kobayashi i Kazuki Nakajima to niewątpliwie legendy japońskiego sportu motorowego. Teraz dołączam do nich i mam okazję doskonalić swoje umiejętności oraz uczyć się od nich obu” – przyznał.

Oprócz wspomnianych trzech zeszłorocznych testów w prototypie LMH, Hirakawa startował także w serii European Le Mans Series w 2016 i 2017 roku, gdzie miał styczność z konstrukcjami klasy LMP2.

„Start w 24-godzinnym wyścigu Le Mans od zawsze był moim wielkim marzeniem. Między innymi właśnie dlatego kilka lat temu ścigałem się z kierownicą prototypu LMP2. Dzięki temu miałem okazję poznać specyfikę wyścigów długodystansowych.”

Pomimo tego, że Japończyk jest obecnie jedynym nowym kierowcą w doświadczonym składzie Toyoty, Hirakawa jest zdania, że nie będzie to wywierało na nim dodatkowej presji podczas sezonu WEC.

„Presja jest obecna zawsze, nieważne czy jesteś nowym zawodnikiem, czy aktualnym mistrzem serii. Nie da się tego uniknąć. To, że jestem jedynym nowym kierowcą, traktuje raczej jako atut. Dzięki temu otrzymuję dużo dodatkowego wsparcia od inżynierów i innych zawodników, co pomaga mi przyzwyczaić się do samochodu i ustawień.”

Zdobywca drugiego miejsca w Super Formule 2020 nie chce całkowicie zrezygnować z Super GT. Jednak szansa ubiegania się o mistrzostwo świata i bezpośrednie zwycięstwo w Le Mans jest jego aktualnym priorytetem.

„Super GT to wspaniałe mistrzostwa, z silnym wsparciem producentów, sponsorów i fanów. Naprawdę lubiłem tam rywalizować i jestem pewien, że zrobię to ponownie w przyszłości. Jednak oczywiście w Super GT nie ma ani Le Mans, ani tytułu mistrza świata FIA WEC. To dla mnie duże cele i jestem naprawdę zmotywowany do rywalizacji” – podsumował Japończyk.

Image: © Toyota Motorsport GmbH