Juniorzy Ferrari podekscytowani testem w bolidzie SF71H

Mick Schumacher, Robert Shwartzman, Callum Ilott / © Scuderia Ferrari

Mick Schumacher, Robert Shwartzman i Callum Ilott z pozytywnymi odczuciami zakończyli dziś prywatny dzień testowy na torze Fiorano, gdzie cała trójka zasiadła za sterami bolidu SF71H.

Akademia kierowców Ferrari dysponuje obecnie trzema zawodnikami, którzy aspirują do startów w F1 od sezonu 2021. W teorii cała trójka może wylądować w przyszłym roku w królowej sportów motorowych, ale na papierze największe szanse ma Mick Schumacher, który mocno przymierzany jest do kokpitu zespołu Alfy Romeo. Spore szanse na potencjalny angaż ma również Callum Ilott, który może trafić w przyszłym roku do ekipy Haas.

Największym przegranym tych przetasowań może zostać Rosjanin, Robert Shwartzman, którego notowania w ostatnich tygodniach mocno spadły i wiele wskazuje na to, że 21-latek spędzi kolejny sezon na zapleczu Formuły 1.

„Od najmłodszych lat marzyłem o tym dniu, w którym pierwszy raz zasiądę za sterami bolidu F1” – przyznał Robert Shwartzman.

„Jestem niesamowicie szczęśliwy z faktu, że wreszcie nastał ten dzień. Jazda bolidem Ferrari z sezonu 2018 była fantastyczna i sprawiła mi wiele frajdy.”

„Moc bolidu F1 jest tym, co najbardziej uderza w ciebie podczas pierwszego kontaktu. Kiedy przyśpieszasz masz wrażenie, że konstrukcja nie ma żadnych limitów. Hamulce również są niesamowicie czułe i wytrzymałe. Oprócz samej jazdy, wyjątkowa była również praca z teamem Ferrari. Specjaliści zatrudnieni w tym zespole są niesamowici i zwracają uwagę na każdy, nawet najdrobniejszy detal. Ich praca stoi na bardzo wysokim i zaawansowanym poziomie” – zakończył Rosjanin.

W podobnym tonie o odbytym teście wypowiedział się Brytyjczyk, Callum Ilott, dla którego nie był to jednak pierwszy kontakt z bolidem F1. Podopieczny Akademii Ferrari miał bowiem szansę poprowadzenia zeszłorocznego bolidu Alfy Romeo, w trakcie testów, które odbyły się po ubiegłorocznym GP Hiszpanii.

„To był niezapomniany dzień” – stwierdził obecny wicelider Formuły 2.

„Już w zeszłym sezonie miałem możliwość poprowadzenia bolidu F1, ale dziś dopiero udało mi się w pełni opanować tę niesamowitą konstrukcję. Przebieg testu zaliczam więc bardzo pozytywnie i bardzo dziękuje ekipie Ferrari za danie mi takiej szansy przed oficjalnym debiutem w piątkowym treningu.”

„To, co najbardziej uderzyło mnie w bolidzie SF71H to jego wydajność aerodynamiczna, która powoduje, że bolid F1 generuje taką przyczepność, której nie można doświadczyć w innych seriach wyścigowych. Do tego dochodzi ekstremalna moc silnika i niesamowicie silne hamulce” – podsumował Brytyjczyk.

Mich Schumacher w swojej wypowiedzi odniósł się do ostatnich jazd bolidem F2004, którego określił mianem „staroświeckiego” względem konstrukcji Ferrari z sezonu 2018.

„Chciałbym podziękować zespołowi Ferrari oraz FDA za umożliwienie mi kolejnego testu w bolidzie F1 z napędem hybrydowym. Bardzo ważne było dla mnie przećwiczenie kolejny raz wszystkich podstawowych procedur, które spięte w jedną całość są dość złożone. Dzisiejsze jazdy były również świetną okazją do przypatrzenia się, jak funkcjonuje zespół F1.”

„Kilka tygodni temu na torze Mugello miałem okazję prowadzić bolid F2004, który jest niesamowitą konstrukcją, ale trochę staroświecką. Jazda bolidem z napędem hybrydowym pozwoliła mi zrozumieć, jak ważna jest elektronika, która steruje pracą silnika. Zrozumiałem też, jak wielki postęp poczyniła ta seria na płaszczyźnie zaawansowanej aerodynamiki.”

„Nie mogę się już doczekać mojego debiutu w piątkowym treningu, który odbędę za kilka dni na torze Nurburgring. To będzie niesamowite przeżycie, zwłaszcza, że doświadczę tego przed własną publicznością. W zespole pracuje nadal kilku mechaników, którzy pracowali z moim ojcem. Dzięki temu ten dzień będzie jeszcze bardziej wyjątkowy” – zakończył.

 

Image: © Scuderia Ferrari