Kierowcy Ferrari sfrustrowani swoim tempem w wyścigu

Charles Leclerc - Scuderia Ferrari / © Scuderia Ferrari

Charakterystyka toru Spa-Francorchamps całkowicie obnażyła największą słabość tegorocznego samochodu zespołu Ferrari, jaką jest niedostatek mocy generowanej przez ich jednostkę napędową.

Dla zespołu z Maranello tegoroczny weekend wyścigowy w Belgii był jednym z najgorszych w ciągu ostatnich lat. Już w sobotę obaj kierowcy czerwonych bolidów z trudem awansowali do drugiego segmentu kwalifikacji i po raz pierwszy w tym sezonie żaden z nich nie zdołał dostać się do najlepszej dziesiątki.

Niedziela na torze Spa-Francorchamps nie przyniosła żadnej poprawy. Na torze, gdzie blisko 70% okrążenia pokonywane jest na pełnym gazie, osiągi jednostki napędowej są kluczowe. Trudno zatem było spodziewać się, że tempo wyścigowe Ferrari w jakiś magiczny sposób stanie się konkurencyjne.

Charles Leclerc ruszający do wyścigu z 13 pola zaliczył co prawda bardzo dobry start zyskując cztery pozycje, które jednak bardzo szybko stracił na rzecz swoich rywali i zakończył rywalizację na 14 miejscu. Monakijczyk po wyścigu nie krył swojej frustracji i rozgoryczenia nie tylko z powodu słabych prędkości osiąganych na prostych, ale także jak sam przyznał z powodu problemów, jakie spotkały go podczas zjazdu do alei serwisowej.

"To było wyjątkowo frustrujące" - przyznał Leclerc. "Cały weekend był dla nas bardzo trudny. Mieliśmy dziś problem w trakcie pit stopów, przez co straciłem pozycje. Próbowałem gonić rywali, ale nawet używając DRS-u było nam bardzo trudno wyprzedzać. Musimy nad tym popracować i coś wymyślić, bo teraz jest nam po prostu bardzo trudno."

Zdaniem Sebastiana Vettela, tak wielka strata zespołu Ferrari będzie widoczna w tym roku jeszcze podczas tylko jednego wyścigu, który zarazem jest najważniejszą rundą dla jego zespołu.

"To jeden z tych torów, na których liczy się moc. My nie mamy jej wystarczająco dużo, więc spodziewaliśmy się tego, że zostaniemy z tyłu" - powiedział Vettel przyznając jednak, że dzisiejsze tempo wyścigowe okazało się jeszcze gorsze, niż było to wcześniej zakładane: "Byliśmy jednak nawet za tymi, od których normalnie jesteśmy lepsi – mam na myśli Haasa i Saubera. To dla nas zupełnie niezrozumiałe. Liczę, że to przez specyficzną konfigurację toru Spa."

"Przed nami dwa ważne wyścigi i na nich teraz się skupiamy. Musimy jednak pozostać realistami i nie oczekiwać cudów. Nie jesteśmy tak mocni, jak chcielibyśmy być" - dodał czterokrotny mistrz świata.

Image: © Scuderia Ferrari