Kolejny sezon w Haasie – na przekór wszystkim. Magia Romaina Grosjeana

Kolejny sezon w Haasie – na przekór wszystkim. Magia Romaina Grosjeana

We wrześniu szef amerykańskiego zespołu Haas F1, Gunther Steiner, podjął decyzję o przedłużeniu kontraktu z francuskim kierowcą Romainem Grosjeanem na rok 2020. Będzie to jego piąty sezon w ekipie z Kannapolis, z którą związany jest od jej debiutu w Formule 1 w 2016 roku.

Chyba dla większości osób ze środowiska F1 oraz jej fanów, było to niemałym zaskoczeniem. To drugi z rzędu słaby sezon Grosjeana, pełen błahych, jak i karykaturalnych wręcz błędów oraz bratobójczych kolizji na torze. Do jednych z jego najbardziej pamiętnych i niechlubnych występów na torze można zaliczyć uderzenie w barierę podczas jazdy za samochodem bezpieczeństwa, czy rozbicie bolidu przy wyjeździe z alei serwisowej podczas pierwszego treningu przed tegoroczną Grand Prix Wielkiej Brytanii.

To tylko dwa z wielu innych ekscentrycznych występów kierowcy Haasa, dzięki którym stał się obiektem drwin całego padoku F1. Mimo to Romain otrzymuje w tym roku kolejną szansę ścigania się w Formule 1. Ten niespodziewany ruch eliminuje jedną z poważniejszych opcji na nadchodzący sezon dla Nico Hulkenberga, który stracił swoje miejsce w Renault na rzecz Estebana Ocona. Do drugiego fotela w zespole Gene’a Haasa przymierzano również Roberta Kubicę.

Co zatem zadecydowało, że to Romain Grosjean będzie – po raz kolejny – drugim, obok Kevina Magnussena, kierowcą Haasa w sezonie 2020?

"Jest z nami od czterech lat, znam jego wzloty i upadki. Wiemy, że gdy tylko ma swój dzień, to jest świetnym kierowcą i na dodatek dobrze zna zespół" - powiedział Gunther Steiner w jednej z wypowiedzi.

Co ciekawe, za najważniejszy powód zatrzymania Francuza w zespole uznaje problem z tegoroczną konstrukcją bolidu.

"Słabe wyniki nie są powiązane z kierowcami. To maszyna jest tutaj winna i jesteśmy tego świadomi. Nie wiem, czy zmiana kierowcy w tej sytuacji pomogłaby nam poprawić wyniki" – kontynuował Steiner.

Faktem jest, że Grosjean pomógł w zrozumieniu mankamentów tegorocznego bolidu Haasa, wskazując za winowajcę wprowadzane do niego poprawek, które przekładały się na gorszy czucie bolidu. To było kolejnym argumentem przemawiającym na korzyść Francuza.

"Mocno nam pomógł, dlatego nie chcieliśmy podejmować ryzyka przed kolejnym sezonem" – podkreślał szef zespołu.

Na szesnaście dotychczas rozegranych Grand Prix, Romain Grosjean nie ukończył aż siedmiu i punktował w zaledwie trzech wyścigach. Nie wszystkie wycofania się z wyścigów były wynikiem popełnionych przez niego błędów. Wygląda jednak na to, że po takich sytuacjach, jak kolizja z kolegą z ekipy na Hockenheim i Silverstone (w tym przypadku obaj kierowcy nie ukończyli wyścigu), czy choćby blokowanie innych zawodników (przytrzymywanie rozpędzonego Lando Norrisa za sobą podczas kwalifikacji do GP Bahrajnu), Romain Grosjean nadal nie jest w stanie wyciągnąć z nich należytych konsekwencji i zniwelować potknięcia.

Gdzie zatem tkwi problem tego kierowcy?

Bez wątpienia Grosjeanowi nie brakuje prędkości. Potrafi wykorzystać atuty swojego auta, zajmować wysokie pozycje startowe i zdobywać punkty. Niestety nazbyt często zdarza mu się popełnić jeden brzemienny w skutkach błąd w momencie, gdy próbuje zbliżyć się do limitu swoich możliwości lub go przekroczyć.

W tym miejscu nasuwa się pytanie, czy w stawce dwudziestu najlepszych kierowców świata powinno być miejsce dla takiego zawodnika?

Gunther Steiner nie chciał kusić losu i postawił na znajomy i "sprawdzony" według niego skład kierowców. Mógł wybrać równie doświadczonego i szybkiego, a także bardziej regularnego w zbieraniu punktów Nico Hulkenberga, jednak zaważyły tu kwestie finansowe; w przeciwieństwie do Grosjeana, niemiecki kierowca nie dysponuje wystarczającym budżetem, który mógłby odpowiednio zasilić młody zespół F1. Powracający po ośmiu latach przerwy i nieudanym sezonie w Williamsie Robert Kubica, ma nie tylko zaplecze finansowe, ale również ogromną wiedzę techniczną oraz zmysł precyzyjnego przekazywania swoich odczuć inżynierom, dzięki czemu mogą oni lepiej dostosować ustawienia bolidu i poprawić jego osiągi.

Obaj kierowcy byli bezsilni wobec magii Romaina Grosjeana.

Nie ma żadnej gwarancji, że w nowym sezonie ten kierowca w znacznym stopniu przyczyni się do zdobywania wysokich punktów dla swojego zespołu. Raczej niemożliwym jest również to, że stanie się mentorem inżynierów Haasa konstruujących bolid na przyszły rok. Pewne jest jedno, nie raz i nie dwa będziemy świadkami swoistego kuriozum serwowanego przez kolekcjonera ostatnich szans.