Kubica: Miałem trudność z przesiadką z LMP2 do bolidu F1

Robert Kubica / © ELMS - JEP

Robert Kubica przyznał, że nie łatwo mu było przesiąść się z prototypu LMP2 do konstrukcji Formuły 1 w obecnym sezonie, który w większości spędził na rywalizacji długodystansowej.

Krakowianin w głównej mierze ścigał się w tym roku w Europejskiej Serii Le Mans w klasie LMP2, a tegoroczną kampanię zakończył dwoma wyścigami z duńskim zespołem High Class Racing w Długodystansowych Mistrzostwach Świata. Jego poczynania w ELMS i WEC odbywają się równolegle z obowiązkami kierowcy testowego i rezerwowego w zespole Alfa Romeo Racing Orlen.

Ma także za sobą dwa niespodziewane występy w Formule 1; pierwszy w trakcie Grand Prix Holandii, a drugi tydzień później w trakcie weekendu na torze Monza, gdy zastępował zarażonego wirusem COVID-19 Kimiego Raikkonena.

W rozmowie dla serwisu MotorsportWeek podzielił się sporymi napotkanymi różnicami, z jakimi musiał zmagać się po przejściu z prototypów LMP2 do bolidów F1, dodając równocześnie, że było to o wiele trudniejsze w porównaniu z przejściem z DTM do królowej sportów motorowych.

„Różnice są bardzo duże. Przejście z LMP2 do Formuły 1 jest o wiele bardziej skomplikowane niż przejście w drugą stronę. Jest naprawdę duża różnica w tym roku. Z nieznanego mi powodu, z kombinacją LMP2-Formuła 1, trudniej mi było przystosować się do F1 w krótkim czasie” – powiedział Kubica.

„W zeszłym roku, gdy jeździłem w DTM, było mi łatwiej, może dlatego, że nasz samochód w F1 bardziej mi odpowiadał. Od początku tego roku, gdy przeskakiwałem z LMP2 do bolidu, nie miałem dużej pewności siebie i dobrego samopoczucia. Oczywiście jest kilka różnych powodów, ale koniec końców [te sporty] są tak różne, że nie da się ich porównać.”

Polski kierowca powrócił do duńskiego zespołu High Class Racing, po nieudanym epizodzie z ekipą w Rolex 24 w Dayton w styczniu, gdzie skład zadecydował się o przedwczesnym zakończeniu ścigania w początkowym etapie wyścigu.

Dodał także, że w końcowym etapie kampanii skupia się przede wszystkim na współpracy z Dennisem Andersenem.

„Mam inne podejście do wyścigów, gdy w samochodzie siedzi dżentelmen. Staramy się robić wszystko, co w naszej mocy. High Class Racing nieco się zmieniła od czasu, gdy jeździłem dla nich w styczniu. Nigdy nie wiesz, czego się spodziewać i czego się dowiesz, ale myślę, że dobrze tutaj współpracujemy, staramy się poprawiać.”

„Pracując z kierowcą-dżentelmenem, można wiele zyskać, zwłaszcza dżentelmen. W zeszły weekend warunki były bardzo trudne, a samochód był trudny do prowadzenia i właśnie dlatego można wiele zyskać, sprawiając, że są bardziej komfortowe.”

„Musisz spojrzeć na ten wyścig realistycznie. Nie ścigamy się z WRT, JOTĄ, czy United [Autosports]. Wiemy, gdzie jest nasze miejsce.”

„Szczególnie w ośmiogodzinnym wyścigu, gdzie kierowca z brązem musi przebywać znacznie dłużej w samochodzie niż w wyścigu sześciogodzinnym, jeszcze ważniejsze jest, aby czuł się jak najlepiej. To jest nasz cel, aby nasze auto było tak wydajne i tak dobre, jak to tylko możliwe na dużych odległościach, ponieważ to odblokuje zwiększone osiągi.”

Poprzedni występ Kubicy na torze Daytona okazał się fiaskiem, kiedy to musiał przedwcześnie się wycofać z powodu problemu ze skrzynią biegów. Zapytany o to, czy chciałby ponownie spróbować swoich sił w klasyku na Florydzie, zaznaczył, że jest bardzo ostrożnie do tego nastawiony.

„Przede wszystkim będę musiał zobaczyć, co będę robił w przyszłym roku i jak będą wyglądały moje plany. Oczywiście Daytona to dobra okazja, jeśli w przyszłości będę startował w wyścigach długodystansowych.”

„To dobra okazja do zdobycia doświadczenia, ponieważ startowałem w Daytona i Le Mans, ale Daytona skończyła się bardzo szybko, więc nie było mnie długo w samochodzie. Może być więc tak, ale z drugiej strony będzie to zależało od programu pro racing i tego, co będę w danym momencie robił. Poczekamy i zobaczymy” – zakończył.

Image: © ELMS - JEP