Kubica: Utrata wygranej na ostatnim okrążeniu była bardzo bolesna

Robert Kubica - Team WRT / © Team WRT

Prototyp Oreca 07-Gibson nr #41 zespołu WRT, za kierownicą którego rywalizowali Robert Kubica, Louis Deletraz oraz Yifei Ye, zatrzymał się na ostatnim okrążeniu 24-godzinnego wyścigu Le Mans. Do momentu awarii czujnika przepustnicy, która spowodowała wykluczenie z wyścigu, ekipa prowadziła w kategorii LMP2. Zwycięstwo przypadło ostatecznie siostrzanemu samochodowi nr #31.

Po wyścigu Kubica przyznał, że już od początku jego zespół zmagał się z problemami: „Nie jestem najszczęśliwszy z powodu tego, co się stało. Już na pierwszym okrążeniu zostaliśmy mocno uderzeni w przednią szybę przez elementy odpadające z samochodu przed nami. Doszło też do uszkodzenia anteny odpowiadającej za łączność.”

„Po kilkunastu okrążeniach doszło do kontaktu z innym zawodnikiem, w wyniku czego uszkodziliśmy tył naszej Oreci. Przez pozostałe dwadzieścia jeden godzin jechaliśmy z bardzo dużymi wibracjami. Mniej więcej w połowie wyścigu pojawił się też problem z sondą lambda. Nie dysponowaliśmy przez to pełną mocą silnika i byliśmy zmuszeni do uruchomienia trybu awaryjnego mapowania, który zużywał znacznie więcej paliwa” – tłumaczył.

„Nie mieliśmy także szczęścia z wyjazdem samochodów bezpieczeństwa i strefami spowolnienia na torze. Za każdym razem traciliśmy na tym bardzo dużo czasu. Pomimo tych trudności, cały czas udawało nam się jednak utrzymywać dobre tempo” – dodał.

Kubica pochwalił także swoich zespołowych kolegów za pewną i równą jazdę.

„Yifei i Louis wykonali kawał świetnej roboty. Po prostu wsiadali za kierownicę i jechali bardzo dobry wyścig. Zaakceptowali również wszystkie problemy, z którymi się zmagaliśmy i starali się utrzymać jak najlepsze tempo.”

Pomimo awarii, które sprawiły, że wygrana wydawała się mało prawdopodobna, problemy z podnośnikiem siostrzanego samochodu nr #31 spowodowały, że Oreca nr #41 ponownie wróciła na prowadzenie w klasie LMP2. Ostatecznie jednak na ostatnim okrążeniu, po przejechaniu 362 okrążeń, prototyp zespołu WRT zatrzymał się na torze i nie zdołał dotrzeć do mety wyścigu.

„Kiedy masz już wygraną w kieszeni i nagle się to zmienia, jest to strasznie bolesne uczucie. Na godzinę przed metą ustalaliśmy już kto i w jakiej kolejności wejdzie na podium, gratulowali nam też organizatorzy. Niestety w jednej chwili wszystko się zmieniło. Nie podobała mi się ta sytuacja, ale takie jest życie” – powiedział Kubica.

Polski zawodnik przyznał ostatecznie, że każda porażka potrafi czegoś nauczyć, a cały zespół może być dumny ze swojego debiutu we francuskim klasyku.

„Myślę, że trudne chwile czynią cię silniejszym. To część życia. Patrząc z perspektywy całego wyścigu, możemy być dumni z tego, czego dokonaliśmy. Chłopaki naprawdę zasługują na uznanie. Nie wszystko poszło po naszej myśli, ale takie właśnie są wyścigi. Za to jednocześnie je kochamy i nienawidzimy” – podsumował.

Image: © Team WRT