Leclerc o błędzie z GP Turcji: Czuję tylko rozczarowanie

Charles Leclerc - Scuderia Ferrari / © Scuderia Ferrari

Charles Leclerc zakończył wyścig o GP Turcji na czwartej pozycji. Jednak po minięciu linii mety Monakijczyk nie krył rozgoryczenia, ponieważ na trzy zakręty przed końcem rywalizacji plasował się jeszcze na drugiej pozycji.

Sobotnie kwalifikacje nie były udane dla obu kierowców Ferrari, zwłaszcza biorąc pod uwagę dobrą dyspozycję „czerwonych” podczas treningów przed GP Turcji. Rozczarowany mógł być szczególnie Leclerc, który we wszystkich poprzedzających sesjach zajmował miejsca w pierwszej trójce. Tymczasem kierowca z numerem szesnastym zakończył czasówkę już na drugim segmencie, plasując się na czternastej pozycji, ze stratą ponad sześciu sekund do zwycięzcy Q2.

Plany Leclerca pokrzyżować mógł padający deszcz i ustawienia bolidu Ferrari pod suchą nawierzchnię. Tę teorię wydawałaby się potwierdzać niedzielna rywalizacja na torze Instanbul Park. Wraz z wysychającą nawierzchnią obiektu zlokalizowanego pod Stambułem, rosło tempo Monakijczyka. Do tego doszły także dobre decyzje strategiczne, chociażby trafiony i szybki zjazd po opony przejściowe na początku wyścigu. Dzięki temu kierowca z Monte Carlo przesunął się na trzecią lokatę i jechał po pewne podium, goniąc wicelidera wyścigu, Sergio Pereza, który pokonywał turecki tor na dużo bardziej zużytym ogumieniu – „Jestem bardzo szczęśliwy, kiedy widzę, gdzie byliśmy po dziesięciu okrążeniach. Myślę, że byliśmy 25-30 sekund za chłopakami, z którymi walczyliśmy na końcu, ale z drugiej strony nie mogę sobie pozwolić na takie błędy trzy zakręty przed końcem wyścigu” – przyznał.

Leclerc dopadł Pereza na ostatnim okrążeniu i wyprzedził go za zakrętem numer dziesięć. Tę pozycję utrzymał jednak tylko przez kilka sekund, ponieważ stracił ją w zakręcie numer dwanaście, przed którym Charles zablokował opony. Jego błąd wykorzystał nie tylko Meksykanin, ale również zespołowy partner, Sebastian Vettel – „Nie mam nic do powiedzenia. Mam na myśli ostatnie trzy zakręty. Na końcu liczą się wyniki końcowe, a ja zawiodłem w najgorszym możliwym momencie. Jestem na siebie bardzo zły. Czuję tylko rozczarowanie” – gorzko podsumował swój występ 23-latek.

Wypowiadając się po wyścigu, kierowca Ferrari docenił jednak swojego kolegę z zespołu. Sebastian Vettel bardzo dobrze poradził sobie ze zmiennymi warunkami i zajął w niedzielnym wyścigu trzecie miejsce – „Gratulacje dla Seba za jego pierwsze podium w tym sezonie. Myślę, że był to dla niego bardzo trudny sezon i cieszę się, że w końcu może pokazać na torze, ile jest wart.

Image: © Scuderia Ferrari