Lewis Hamilton: Co cię nie zabije, to cię wzmocni

Lewis Hamilton - Mercedes AMG Petronas Motorsport / © Mercedes AMG Petronas Motorsport / LAT Images

Lewis Hamilton zmierzał po szóste zwycięstwo na torze Monza, lecz zjechał do alei serwisowej, gdy ta była zamknięta i musiał otrzymać karę. Brytyjczyk wziął winę na siebie i przyznał, że jest to dla niego lekcja na przyszłość.

Lewis Hamilton jechał na pierwszym miejscu i miał ponad 15 sekund przewagi nad drugim w stawce, Carlosem Sainzem. Wtedy jednak Kevin Magnussen zatrzymał swój samochód tuż przed wjazdem do alei serwisowej, więc na torze musiał pojawić się samochód bezpieczeństwa.

Sytuację tę chciał szybko wykorzystać Lewis Hamilton. Kierowca Mercedesa momentalnie zjechał więc na wymianę ogumienia i nie poniósł większych strat. Na jego nieszczęście, aleja serwisowa była wówczas zamknięta, w związku z czym sędziowie nałożyli na niego 10-sekundową karę stop&go.

Po wznowieniu rywalizacji wyścig tym razem został przerwany, po tym gdy w Parabolice rozbił się Charles Leclerc. Mercedes ustalił wtedy strategię ze swoim kierowcą, by jak najszybciej zjechał na odbycie kary. Dzięki temu Lewis Hamilton wyjechał na końcu stawki, daleko za Alexandrem Albonem, ale miał dużo czasu na odrabianie strat. Po genialnej pogoni finalnie wywalczył siódme miejsce i dodatkowy punkt za najszybsze okrążenie w wyścigu.

„Dzisiaj to nie był mój wyścig” – przyznał Lewis Hamilton. „To było trochę niefortunne, ale co cię nie zabije, to cię wzmocni”.

„Był długi postój, 26 sekund straty, musiałem nadrobić. Mimo to, gdy w końcu wszystkich złapałem, to podobała mi się ta walka”.

„Zdobycie siódmego miejsca i najszybsze okrążenie to nadal kilka dobrych punktów, biorąc pod uwagę, że zdecydowanie nie sądziłem, iż jest to możliwe, jadąc 26 sekund za ostatnim samochodem. Zdecydowanie biorę taki rozwój wydarzeń. Dzięki temu, że Max nie zdobył żadnych punktów, to nie jest to wielka strata” – dodał Lewis Hamilton.

Oglądając powtórki, można było dostrzec po lewej stronie toru czarne krzyżyki wyświetlane na panelach. Sugerowały one, że wjazd do alei serwisowej jest zamknięty. Lewis Hamilton ich jednak nie zauważył, więc był to jego błąd.

„Niekoniecznie nam się udało z pit stopem. Szczerze mówiąc, nie widziałem tych tablic, więc biorę za to odpowiedzialność – wyciągnę z tego wnioski” – zakończył kierowca Mercedesa.

Mimo niepowodzenia w wyścigu o GP Włoch, Lewis Hamilton wciąż zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji generalnej. Brytyjczyk w ośmiu rundach zgromadził 164 punkty i o 47 wyprzedza swojego zespołowego partnera, Valtteriego Bottasa. Trzeci w tabeli Max Verstappen traci do lidera 54 „oczka”.

Warto również zauważyć, że sześciokrotny mistrz świata otrzymał za nieregulaminowy zjazd do alei serwisowej dwa punkty karne. Brytyjczyk ma ich obecnie 8, a gdyby uzyskał ich 12, to nie zostałby dopuszczony do kolejnego wyścigu.

Image: © Mercedes AMG Petronas Motorsport / LAT Images