Listopadowe GP Australii wciąż pod dużym znakiem zapytania

GP Australii / © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images

Zaplanowane na koniec listopada GP Australii wciąż stoi pod dużym znakiem zapytania, ponieważ Formuła 1 nie została jeszcze zwolniona z obowiązku odbycia 14-dniowej kwarantanny.

Pandemia COVID-19 wciąż daje się we znaki wielu gałęziom życia, gospodarki oraz sportu, w tym także królowej sportów motorowych. W ostatnich dniach, w związku z reżimem sanitarnym, odwołano Grand Prix Kanady, a rozegranie kilku innych rund wciąż poddawane jest pod wątpliwość.

Wyścig w Melbourne, który miał otworzyć tegoroczny sezon, został oficjalnie odroczony do listopada, ponieważ uznano, że w tym terminie przyjazd do tego kraju będzie o wiele łatwiejszy. Zgodnie z rozporządzeniem lokalnej władzy, wszystkie osoby przybywające do tej części świata są zobowiązane do odbycia 14-dniowego okresu samoizolacji. Pomimo że do zawodów na torze Albert Park pozostało jeszcze ponad pół roku, organizatorzy całej imprezy nadal nie dostali potwierdzenia, iż cały personel F1 zostanie zwolniony z obowiązku odbycia kwarantanny.

„Formuła 1 ma bardzo napięty harmonogram, który nie przewiduje okresów samoizolacji pomiędzy wyścigami. We współpracy z władzami zdrowotnymi chcemy, aby F1 uzyskała stosowne pozwolenie na wjazd do naszego kraju w zamkniętej bańce. Dzięki temu wszyscy przedstawiciele tej serii nie będą mieli żadnej interakcji z lokalną społecznością i będą poruszać się wyłącznie między hotelem i torem”  – przyznał dyrektor generalny GP Australii, Andrew Westacott.

Władze stanu Wiktoria oficjalnie potwierdziły, że decyzja w sprawie listopadowego wyścigu zostanie podjęta w najbliższym czasie.

„Rządowy zespół do spraw wydarzeń publicznych blisko współpracuje z promotorami AGPC oraz służbą zdrowia, by wypracować bezpieczny plan, który pozwoli zorganizować całą imprezę. Zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców stanu Wiktoria jest jednak dla nas priorytetem w takich sytuacjach.”

Image: © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images