Magnussen niezadowolony po wymuszonym zjeździe do alei serwisowej podczas GP Kanady

Kevin Magnussen - Haas F1 Team / © Haas F1 / LAT Images

Kevin Magnussen był sfrustrowany decyzją dyrekcji wyścigu, która wezwała go na obowiązkową wymianę przedniego skrzydła po kontakcie z Lewisem Hamiltonem na pierwszym okrążeniu wyścigu o GP Kanady.

W sobotniej czasówce Magnussen zajął obiecujące piąte miejsce i po starcie do Grand Prix Kanady walczył koło w koło z Mercedesem Lewisa Hamiltona. Zacięty bój obu zawodników zakończył się drobnym kontaktem, w wyniku którego uszkodzeniu uległo przednie skrzydło duńskiego kierowcy.

Zespół Haasa zauważył uszkodzenie i powiedział Magnussenowi, aby kontynuował wyścig w normalny sposób, jednak kontrola wyścigu uznała, że uszkodzona część przedniego skrzydła zagraża bezpieczeństwu innych kierowców i nakazała pokazanie Duńczykowi pomarańczowo-czarnej flagi.

„Trochę porysowałem przednie skrzydło i kazano mi zjechać do alei serwisowej” – wyjaśnił Magnussen.

„Przednie skrzydło nikomu nie zagrażało. Przypomnijmy, że w zeszłym roku w Arabii Saudyjskiej, Lewis Hamilton wygrał wyścig z połówką przedniego skrzydła, co uważam za słuszne – ścigajmy się, jeśli możemy.”

„W Monako nie startujemy, bo zaczyna padać mżawka, tutaj wzywają mnie, bo mam rysę na przednim skrzydle, to nie powinno tak wyglądać.”

Magnussen był jedynym kierowcą w stawce, obok Lance'a Strolla, który w niedzielnym wyścigu próbował jechać na jeden pit stop, jednak strategia ta, w połączeniu z jego problemami, nie przyniosła oczekiwanych rezultatów.

„Na dziesiątym okrążeniu zjechaliśmy na pit stop, a potem próbowaliśmy przejechać resztę wyścigu na twardych oponach. To było bardzo trudne” – zakończył Magnussen.

Image: © Haas F1 / LAT Images