Masi wyjaśnia zawiłą sytuację z Lewisem Hamiltonem oraz anulowanie punktów karnych

Lewis Hamilton - Mercedes AMG Petronas F1 Team / © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images

Michael Masi, dyrektor wyścigu FIA, zareagował na twierdzenie Lewisa Hamiltona, który przyznał, że jest ofiarą władz sportu i próbuje się go powstrzymać, a także wyjaśnił dlaczego przyznane punkty karne zostały finalnie anulowane.

Kierowca Mercedesa tuż po zakończeniu rywalizacji o Grand Prix Rosji na torze Sochi Autodrom, a także na konferencji prasowej stwierdził, że władze tego sportu "próbują go powstrzymać", odnosząc się do sytuacji sprzed wyścigu, a następnie nałożonych na Brytyjczyka kar, które uniemożliwiły mu walkę o zwycięstwo i wyrównanie rekordu Michaela Schumachera.

Brytyjczyk jeszcze podczas wyścigu przyznał, że kara jest "śmieszna" i oskarżył sędziów o próbę "powstrzymania" go, jednak zapytany, czy czuje, że FIA próbuje urozmaicić wyścigi, spowalniając go, Hamilton odpowiedział: "Niekoniecznie, myślę, że nie tyczy się to mnie, jednak uważam, że zawsze, gdy zespół jest na czele, wykonuje się wiele kontroli."

"Wszystko, co mamy w naszym samochodzie, jest sprawdzone, trzykrotnie i ponownie trzykrotnie sprawdzane."

"Zakładam, że zmieniają zasady, takie jak przepisy dotyczące silnika i wiele innych rzeczy, aby utrzymać wyścigi na ekscytującym poziomie."

"Nie wiem, czy zasady, biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się w niedziele - miały z tym cokolwiek wspólnego, ale naturalnie tak to jest, wydaje się, że mamy pod górkę."

"Jednak jest ok. To nie tak, że wcześniej nie stawiałem czoła przeciwnościom, więc po prostu dalej walczymy i staramy się wykonywać lepszą robotę oraz grać według zasad, jak powiedziałem wcześniej."

Do słów Hamilton odniósł się Michael Masi, który przyznał, że cieszy się, iż może o wszystkim porozmawiać z kierowcami, jeśli pojawiają się jakieś wątpliwości.

"Z mojego punktu widzenia to bardzo proste, jeśli Lewis chce coś podnieść - ja powiedziałem mu wcześniej i wielokrotnie wszystkim kierowcom - drzwi są zawsze otwarte" - podkreślił Michael Masi.

"Jestem bardziej niż szczęśliwy, mogąc o wszystkim dyskutować, ale myślę, że z punktu widzenia FIA, jesteśmy tam jako regulator sportowy, który zarządza przepisami."

"Mamy niezależnych sędziów do orzekania w tych sprawach, a zatem doszło do naruszenia przepisów i nie ma znaczenia, czy był to Lewis Hamilton, czy ktokolwiek inny z pozostałych dziewiętnastu kierowców."

"I dalej, powiedziałbym, że rozstrzygnięcie to było sprawiedliwe i uczciwe w danych okolicznościach, biorąc pod uwagę wszystkie kluczowe elementy."

Hamilton podczas trwania wyścigu na torze Sochi Autodrom otrzymał dwie pięciosekundowe kary, za próbny start w niewłaściwym miejscu, a także dwa punkty karne do jego superlicencji, co dało mu w sumie dziesięć punktów na dwanaście możliwych.

Tuż po zakończeniu wyścigu FIA zdecydowało się jednak anulować punkty karne, po rozmowie z Lewisem Hamiltonem oraz zespołem i nałożyć na Mercedesa grzywnę w wysokości 25000 euro, ponieważ nie była to decyzja samego kierowcy, a polecenie zespołu.

"Na tej podstawie sędziowie unieważnili punkty karne za obie te decyzje, ponieważ uznali, że było to niewłaściwe i w rezultacie nałożyli grzywnę w wysokości 25000 euro za to polecenie" - powiedział Masi.

"Właściwie tak, to on prowadził samochód, jednak czynnikiem przyczyniającym się do tego było to, że kierowcę poinstruowano, aby to uczynił w danym momencie i dlatego uznali za stosowne zmienić swoją decyzję."

Masi wyjaśnił także, że kierowcy zostali wcześniej poinformowani, gdzie znajduje się strefa treningowych startów, co zostało szczegółowo opisane w notatkach, a także potwierdził, dlaczego Hamilton, czy inni kierowcy, nie zostali ukarani za takie starty na innych obiektach.

"Miejsce startów treningowych jest oczywiście bardzo specyficzne dla danego toru i szczegółowo opisane w notatkach dotyczących zawodów."

"Tak więc, podczas każdego innego Grand Prix Lewis, wraz z innymi kierowcami, spełniał wymagania dotyczące miejsca treningowych startów, które były zgodne z instrukcjami dyrektora wyścigu."

"Powiedziałbym, że powodem, dla którego ustalamy, gdzie znajduje się miejsce wykonywania ćwiczeń, jest bezpieczeństwo wszystkich kierowców, a także dlatego, że każdy jest świadomy tego, co się właściwie dzieje. Ustalamy lokalizację z celowego powodu."

"Ogólnie rzecz biorąc, właściwie nie malujemy miejsca startowego, po prostu określamy lokalizację i robiliśmy to jeszcze przede mną. To, gdzie znajduje się dane miejsce, jest związane z daną specyfikacją toru. Uważam, że był to po prostu prosty błąd" - wyjaśnił Masi.

Dyrektor wyścigu z ramienia FIA wytłumaczył również wątpliwości i wiele zapytań, dlaczego Hamilton otrzymał dwie kary za jedno przewinienie.

"Właściwie nie była to druga kara" - przyznał Australijczyk. "Doszło do naruszenia dwóch elementów regulaminu, na które zwrócono uwagę. Jednym z nich był artykuł w notatkach dyrektora wyścigu, a drugim Artykuł 36.1 Regulaminu Sportowego, który stanowi, że podczas wyjazdu z boksu należy utrzymać stałą prędkość. Wyjazd z boksu definiuje się jako miejsce, w którym znajdują się czerwone światła, przy wyjeździe z boksów, prowadzące do linii samochodu bezpieczeństwa."

Image: © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images