Maximilian Guenther wygrywa E-Prix Berlina o niecałe 0.2 sekundy

Maximilian Guenther - BMW i Andretti Motorsport / © Formula E

Maximilian Guenther zwyciężył w trzecim, z zaplanowanych sześciu, E-Prix Berlina w sezonie 2019/20 Formuły E. Kierowca BMW i Andretti wyprzedził o 0.128 sekundy Holendra Robina Frijnsa z zespołu Envision Virgin i obecnego mistrza serii, Jean-Erica Vergne’a z ekipy DS Techeetah.

Tym razem kierowcy elektrycznej serii ścigali się tradycyjnej, dobrze znanej nitce toru, zlokalizowanego na byłym lotnisku Tempelhof. Pierwszy dwie rundy odbyły się na tym samym torze, ale odwróconym. To innowacyjne rozwiązanie wymagało od organizatorów sporego wysiłku w piątek, kiedy trwały zaawansowane prace nad przekształceniem toru o 180 stopni.

Po kwalifikacjach na pierwszym polu ustawił się bolid zespołu DS Techeetah, jednakże ku zaskoczeniu wszystkich nie zasiadł w nim Antonio Felix da Costa. Portugalczyk zdobywał pole position w poprzednich dwóch rundach sezonu i dowoził prowadzenie do mety. Przed ósmą rundą sezonu prowadził z przewagą 68 punktów nad drugim w klasyfikacji generalnej Lucasem di Grassi.

W Superpole najszybszy okazał się kolega Da Costy, Jean-Eric Vergne, jeszcze urzędujący mistrz serii. Francuz nie może uznać sezonu 2019/20 za udany. Przed sobotnim wyścigiem na tradycyjnej nitce toru Tempelhof, zajmował dopiero dwunaste miejsce w tabeli.

Na starcie wyścigu przy oślepiających kierowców słońcu, nie najlepiej zaczął Maximilian Guenther, który ustawił się na drugim polu startowym, za Vergnem. Niemiec wykorzystał jednak ciasną sekcję pierwszych trzech zakrętów i utrzymał się na podium. Kilka kolejnych okrążeń stało pod znakiem walki Guenthera z reprezentującym zespół Mahindra, Jeromem d’Ambrosio. Belg musiał uznać wyższość kierowcy BMW i Andretti, który po wyprzedzeniu Belga znacznie zbliżył się do prowadzącego Jean-Erica Vergne’a.

Gonitwę Guenthera przerwała kolizja Sergio Sette Camary i Neela Janiego za dziewiątym zakrętem. Ucierpiał w niej również James Calado, a uszkodzenia w bolidzie zawodnika Jaguara były na tyle poważne, że po kilku okrążeniach wycofał się z wyścigu. Rozrzucone części samochodów Geox Dragon i Porsche oznaczały wyjazd samochodu bezpieczeństwa.

Po kilkuminutowej jeździe za elektrycznym BMW kierowcy wrócili do rywalizacji, przystępując do pierwszego w wyścigu wykorzystania trybu ataku. Przodował w tym Maximilian Guether, któremu nie udało się jednak wyprzedzić Jean-Erica Vergne’a, ale jasnym się stało, że walka o zwycięstwo w trzecim z sześciu berlińskich E-Prix rozegra się między Francuzem i Niemcem.

Na emocje nie mogli narzekać mechanicy w garażu zespołu DS Techeetah, ponieważ z dziewiątej pozycji, przebijać zaczął się Antonio Felix da Costa. Portugalczyk popisał się ogromną pewnością w prowadzeniu swojej maszyny, wyprzedzając kolejnych rywali i awansując na czwartą pozycję.

Tymczasem na samym czele stawki Guenther i jego zespół BMW i Andretti szukali sposobu na pokonanie Vergne’a. Po kilku nieudanych próbach Francuz musiał uznać wyższość młodszego rywala na niecałe cztery minuty przed końcem wyścigu. Do siódmego zakrętu Francuz jechał jako pierwszy, a chwilę później mistrz Formuły E z sezonu 2018/2019 stracił drugą lokatę na rzecz Robina Frijnsa.

Ostatecznie rywalizację o zwycięstwo wygrał Guenther, choć goniący go kierowca Envision Virgin Racing stracił jedynie 0.128 sekundy. Dla Maximiliana Guenthera jest to druga wygrana w obecnym sezonie, która pozwoliła mu awansować na pozycję wicelidera w klasyfikacji generalnej Formuły E w sezonie 2019/20.

O miejsce na podium do końca wyścigu rywalizowali także Jean-Eric Vergne, Antonio Felix da Costa oraz Andre Lotterer. Ostatecznie trzecie miejsce padło łupem Francuza, który z pole position spadł o dwie pozycje. Czwarty był przewodzący niezmiennie w klasyfikacji generalnej Antonio Felix da Costa, który wyprzedza w klasyfikacji generalnej Maximiliana Gunthera z przewagą 68 punktów i pewnie zmierza po mistrzowski tytuł.

W niedzielę kierowców czeka dziewiąty wyścig sezonu 2019/20, podobnie jak dzisiaj na tradycyjnej nitce toru zlokalizowanej na byłym lotnisku Tempelhof. Ostatnie dwie rundy, dziesiąta i jedenasta, zostaną rozegrane na zmienionym, bardziej technicznym torze, przeznaczonym dla elektrycznych bolidów w niemieckiej stolicy.