Mercedes tłumaczy problemy z sobotnich kwalifikacji w GP Turcji

Valtteri Bottas - Mercedes AMG Petronas F1 Team / © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images

Mimo zwycięstwa Lewisa Hamiltona Mercedes postanowił wytłumaczyć, co było przyczyną słabych czasów w kwalifikacjach, które odbyły się w zmiennych warunkach atmosferycznych.

W sobotę kierowcy musieli walczyć z mokrą nawierzchnią toru Istanbul Park, co doprowadziło do niemałych niespodzianek. Jedną z nich był zaledwie szósty czas Hamiltona i dziewiąty Valtteriego Bottasa.

Odpowiadający za strategię w Mercedesie James Vowles, wyjaśnił, że już sam fakt powrotu po tylu latach na Istanbul Park dał o sobie znać.

"W piątek czasy okrążeń zmieniły się w stosunku do 2011 roku o ponad dziesięć sekund. Dało to wyobrażenie o tym, jak bardzo ten tor ewoluował. To samo miało miejsce w kwalifikacjach, mimo że byliśmy na deszczowych oponach, jak podczas wyścigu" - powiedział James Vowles.

"Znaczenie tego polega na tym, że jest to sytuacja zupełnie inna niż zwykle. Zespoły musiały bardzo szybko się przystosować, aby opony działały, generowały wystarczającą ilość energii i mogły wytworzyć wystarczającą temperaturę. Na pewno byliśmy w gorszej sytuacji w porównaniu do konkurentów."

Brytyjczyk przyznał, że to właśnie wygenerowanie odpowiedniej temperatury opon było główną przyczyną problematycznych kwalifikacji. Sytuacja od samego początku nie była zadowalająca, a zespół notował straty w stosunku do rywali.

"Zarówno zespoły Racing Point, jak i Red Bull były w tej sytuacji najwyraźniej liderem w swojej klasie, a w trzecim treningu także Ferrari było w stanie wygenerować dużo energii i przez to odpowiednią temperaturę opon. Tak więc prześledzenie kwalifikacji krok po kroku, dało możliwość znalezienia problemu."

Z początku kwalifikacje wydawały się przebiegać w miarę normalnie dla Mercedesa, jednak wszystko zaczęło się coraz bardziej przechylać na niekorzyść „Srebrnych Strzał”.

"W pierwszej części kwalifikacji, kiedy samochody były na oponach deszczowych i robiły wiele okrążeń, my nie byliśmy aż tak słabi. Oba nasze samochody znajdowały się w pierwszej piątce, a Verstappen, który wyjechał na oponach przejściowych, prawie nie awansował do Q2. Pod koniec tej części, po wielu czerwonych flagach, zobaczyliśmy prawdziwy zasięg problemu" - tłumaczy dalej Vowles.

"Wszystkie zespoły i wszyscy kierowcy dysponowali tylko jednym zjazdem na zmianę opon na deszczowe. Czas Verstappena był znacznie lepszy w stosunku do naszego. Po prostu nie mogliśmy wygenerować wystarczającej energii i temperatury w oponach na jednym okrążeniu. Co więcej, ilekroć zauważysz te duże rozbieżności między kierowcami i zespołami, a wynoszą one nie dziesiątki, ale całe sekundy, wówczas oznacza to, że nie dominują w tym przypadku tradycyjne osiągi samochodu. Chodzi wtedy o temperaturę opon i ustawienie ich na właściwe tory."

"W Q2 dość długo jeździliśmy na deszczówkach i ponownie Verstappen nadrobił do nas dwie sekundy, co na przykład nie miało miejsca w Q1. W trzeciej części kwalifikacji Stroll wykonał dokładnie ten sam plan przejazdu, co my, z jednym okrążeniem czasowym na oponach deszczowych, a następnie dwoma okrążeniami na oponach przejściowych i okazało się, że był szybszy. Między dwoma zespołami była różnica pięciu sekund. Jeśli więc zastanowisz się, dlaczego miało to miejsce, to chodzi o energię, którą wkładasz w oponę oraz o energię, którą wytworzy silnik w czasie skręcania, obracania tylnych opon oraz generowania poślizgu. Do tego hamulce będą generować energię, zarówno z przodu, jak i z tyłu, która trafia do opony."

Vowles tłumaczy w tym wypadku, jak bardzo duże znaczenie miało odpowiednie zarządzanie oponami pod względem temperatury i samochodem w ogóle. To, jak się okazało w tych warunkach, było „piętą achillesową” stajni z Brackley.

"Jednak oczywiście, kiedy ziemia jest wilgotna, a deszcz nieprzerwanie odbiera energię oponom, musisz wkładać więcej energii, niż jest to odbierane przez warunki. Im szybciej znajdujesz się w określonych częściach toru, tym więcej energii generujesz i tym więcej generujesz temperatury, ale w takich warunkach z naszym samochodem traciliśmy wiele do liderów."

"W efekcie nie mogliśmy uzyskać wymaganej wydajności. Nie budujemy samochodu na takie warunki. Budujemy samochód, który będzie działał na torach w normalnym zakresie temperatur, których się spodziewamy, czy to w mokrych warunkach, czy suchych. Wyraźnie zabrakło nam narzędzi i możliwości, aby móc zmienić to, czego potrzebowaliśmy, by wytworzyć temperaturę dla opon."

Vowles przyznał, że zespół sprawdza na przyszłość, co będzie mógł zrobić w podobnej sytuacji, jednak jednocześnie zaznacza, że podobne warunki nie powinny mieć już miejsca w najbliższych rundach.

"Nie znamy wszystkich odpowiedzi, ale sprawdzamy dokładnie, co zrobilibyśmy z nowym zestawem komponentów lub zmianami konfiguracji, gdyby ta okoliczność ponownie się pojawiła. Jest to mało prawdopodobne, aby sytuacja powtórzyła się w Bahrajnie i Abu Zabi, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że takie momenty ponownie pojawią się w najbliższej przyszłości i musimy być na to przygotowani" - zakończył Vowles.

Image: © Mercedes AMG Petronas F1 Team / LAT Images