Mick Schumacher: Rywalizacja na końcu stawki jest dla mnie torturą

Mick Schumacher / © Haas F1

Mick Schumacher nie ukrywa swojej frustracji, która jest podyktowana mało konkurencyjnym bolidem ekipy Haas, przez co Niemiec zmuszony jest rywalizować obecnie w ogonie stawki.

Tegoroczna kampania mistrzostw świata będzie dla stajni z Kannapolis sporym wyzwaniem, gdyż ich konstrukcja oznaczona kodem VF-21 wyraźnie odstaje na wielu płaszczyznach od pozostałych samochodów. W wyniku tego reprezentanci amerykańskiego składu mogą pozwolić sobie wyłącznie na wewnętrzne batalie na torze, bez jakichkolwiek szans na podjęcie walki z innymi rywalami.

„W momencie, gdy jestem w kokpicie, nie zdaję sobie sprawy z moich odruchów, dlatego też trudno mi powiedzieć coś na temat osobistych odczuć czy mimiki twarzy. Kocham się ścigać, więc bardzo lubię swoją pracę” – przyznał kierowca Haasa.

„Jeżeli jednak mam być szczery, to nie podoba mi się fakt, że nie jestem na czele stawki. Jazda w tyle, bez możliwości podjęcia walki z kimkolwiek, to trochę jak tortury. Aby o tym nie myśleć, staram się wyobrażać sobie moją rywalizację z innymi. Dlatego, gdy widzę Nicholasa [Latifiego] lub George’a [Russella], to wmawiam sobie, że są na prowadzeniu i chce ich za wszelką cenę złapać. To swego rodzaju gra, dzięki której mogę pozostać w pełni zmotywowany i naciskać na sto procent.”

22-latek w dużych superlatywach opisał także dotychczasową współpracę z szefem zespołu, Guntherem Steinerem.

„Uważam, że świetnie spisuje się w swojej roli. Ma bardzo dobre podejście i w odpowiedni sposób motywuje wszystkich w zespole. Stanowczo trzyma się swojego zdania i przekazuje ci opinie prosto w twarz. To bardzo pomocne, ponieważ dzięki temu wiesz, na czym stoisz.”

Image: © Haas F1